Kończę zanurzać się w facebookowych inbach, mają one jakąś taką uzależniającą charakterystykę, nic tak nie dostarcza dopaminy jak porządna inba. I nic tak nie angażuje zupełnie niepotrzenie.
Z książek na razie króluje literatura fachowa, kończę Betty Joseph ‚Psychiczna rówowaga, zmiana psychiczna‚. Bardzo bardzo, zwłaszcza teraz. Jej umiejętność zauważenia najdrobniejszego szczegółu i przesunięć w stanach psychicznych pacjenta/klienta jest niesamowita, świetnie opisuje jak jakakolwiek zmiana psychiczna jest równocześnie zaburzeniem równowagi, która komuś przez tyle lat służyła, więc każda powoduje chwilowy – dłuższy lub krótszy – okres destabilizacji, po którym zaczyna się funkcjonować lepiej, albo – nie mogąc znieść bólu psychicznego – wraca się do starych schematów.
Zaczęłam Judith Herman ‚Trauma. Od przemocy domowej do terroru politycznego‚. Bardzo mi się podoba po pierwsze, umiejscowienie traumy w kontekście polityczno-historycznym – trauma nigdy nie jest izolowanym indywidualnym doświadczeniem, a po drugie to, iż daje dość praktyczne wskazówki pracy z traumą. Herman to legenda, coś czuję, iż może bardzo mi się przydać, to jest dobra, solidna literatura przedmiotu. Nie jak ostatnie występy Gabora Mate, który coraz bardziej pozuje na charyzmatycznego guru.
Z literatury pięknej dalej brnę przez The Country Girls O’Brien. Zupełna klasyka literatury Irlandzkiej, dobra, ale długa. Z chęci skończenia choć JEDNEJ książki zaczęłam Foster Keegan, 50 a nie 500 stron i człowiek ma jakieś poczucie sprawczości. Bo cały czas też maszeruję przez Alchemised, jestem dokładnie w połowie, czyli na stronie pięćsetnej;D Im jestem starsza tym bardziej wybredna się robię, żeby spędzić długie godziny wgryzając się co autor miał na myśli muszę mieć poczucie, iż te myśli są interesujące, albo co najmniej oryginalne. Tutaj dużo oryginalności w treści, niestety mało w formie, więc przedzieram się z trudem. Ale prezent od syna – ‚myślałem, iż będzie ci się podobać’,
Widzieliśmy The Whale, rzeczywiście warto.
Oglądam Yellowstone, po trzech pierszych odcinkach Mi stanowczo oznajmił, iż nie będzie oglądał amerykańskiej propagandy, ja już wciągnęłam dwa sezony. Bardzo dobrze się ogląda, wpisuje się to w moje ostatnie zainteresowania redneckami, poza tym serial jest świetny do robienia na drutach i już mam jedną trzecią swetra.
Wyszło słońce. Zaraz idziemy do ogrodu, będę dręczyć Mi dokładnymi instrukcjami przycinania jabłonki. I róż.






