Zespół grający black thrash metal Gravewitch opublikował oficjalny teledysk do utworu „Damnable Evil”, drugiego singla z ich albumu o tym samym tytule, Gravewitch , który ukazał się w czerwcu tego roku nakładem Rock Sun Records.
Teledysk do utworu „Damnable Evil”stworzył Kenji z Tsunami Films & Narcotic Wasteland.Jest to pierwsze tego typu wideo w historii zespołu. To intensywny wizualny dodatek, który wzmacnia poruszane w utworze tematy psychologicznego cierpienia i grozy związanej z azylem z początku XX wieku.
Utwór zanurza się w ponurą rzeczywistość wczesnych szpitali psychiatrycznych, ukazując terror i maltretowanie, z jakimi spotykali się ich więźniowie. Muzycznie łączy charakterystyczny dla Gravewitch blackowy thrash z cięższym, groove’owym podkładem, tworząc niepokojące, wciągające tło dla lirycznego popadania w szaleństwo.
„Instrumentacja oddaje to, co tłumaczą teksty. Różni się od reszty albumu, ale wciąż jest bardzo nasza” – dodaje Chris Fleming (gitara/wokal/gitara basowa).
Obejrzyj i posłuchaj teledysku do utworu „Damnable Evil”
Zespół powstał w 2013 roku w cieniu pustynnego Bend w Oregonie. Chris Fleming (gitara/wokal) i Andrew Ingraham (perkusja) spędzili ponad dekadę, tworząc własny gatunek blackened thrash metalowego brzmienia – szybkiego, melodyjnego, nastrojowego i bezkompromisowo ciężkiego. Ich brzmienie czerpie z takich tytanów jak Kreator, Amon Amarth, Dark Funeral, Uada, Skeletonwitch, Emperor i Vader, pozostając jednocześnie niezaprzeczalnie ich własnym.
Ich album, zatytułowany po prostu „2025”, reprezentuje jak dotąd najbardziej ambitne i dopracowane dzieło zespołu. Napisany w czasie globalnej niepewności 2020 roku, album eksploruje szerokie spektrum mrocznych tematów, od wojny i czarów, przez paraliż senny, nekromancję, po niesławnego seryjnego mordercę H.H. Holmesa. Każdy z dziesięciu utworów na albumie wyróżnia się, odzwierciedlając chaotyczną energię epoki, w której powstały.
„To nasze pierwsze profesjonalne nagranie, gdzie słuchacze mogą naprawdę usłyszeć brzmienie, do którego dążyliśmy. Każdy utwór zabiera publiczność w inną podróż. Chcieliśmy, aby ten album był przygodą. Zawsze mówiono nam, iż brzmimy jak pięcioosobowy zespół, mimo iż jesteśmy duetem. Ten album pokazuje, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy” – mówi Fleming.
Od momentu powstania Gravewitch stali się siłą napędową sceny metalowej północno-zachodniego Pacyfiku, dzieląc scenę z Warbringer, Goatwhore, Flotsam and Jetsam, Lord Dying, Nervosa i wieloma innymi. Ich reputacja za zaciekłe, perfekcyjnie wykonane występy na żywo przyniosła im kultowy status i szanowane miejsce w undergroundzie.
Pomimo rosnącego sukcesu, zespół pozostał niezwykle niezależny. Fleming odpowiada za większość instrumentów na ich wydawnictwach, a obaj członkowie ściśle współpracują nad tematyką, strukturą i pisaniem piosenek. Ich filozofia „zrób to sam” ukształtowała ich tożsamość od samego początku.
Album zespołu Gravewitch o tym samym tytule, wydany 18 czerwca 2025 roku nakładem Rock Sun Records, jest dostępny na wszystkich platformach cyfrowych i na płytach CD.
Bandcamp (płyta CD) – https://gravewitchofficial.bandcamp.com/album/gravewitch
Dodaj do swojej playlisty Spotify – https://open.spotify.com/album/7kBWr27iJzjvjOfTLP3ZgM
Skład zespołu :
Chris Fleming: gitara/wokal/gitara basowa
Andrew Ingraham: Perkusja
Więcej informacji: Facebook.com/gravewitch | Instagram.com/gravewitchofficial
-30-
„Przekręć zapłon i włącz tę piosenkę (Mistress of Hate), a Twój silnik rozpędzi się do czerwoności z zawrotną prędkością. Perkusja i bas będą pompować jak wysokooktanowe tłoki, gitary będą ogniste i dzikie, a wokal będzie zgrzytał Ci w gardle”. – No Clean Singing
„Jest tu wiele do delektowania się, ponieważ Gravewitch wplata w swoją i tak już mocną formułę nuty death i thrash. Przesłuchałem ten album już kilka razy i polecam to zrobić Tobie”. – Neil Arnold / Metal Forces Magazine
„Przesiąknięta krwią, gorefestowa uczta o intensywnych proporcjach; »Gravewitch« spełnia oczekiwania, spełniając swoje zadanie. Znakomita precyzja techniczna to podstawa, choć strukturalnie i brzmieniowo nie różni się zbytnio od większości innych utworów z tego gatunku. Przede wszystkim brakuje mu jedynie urozmaicenia i oryginalnych, charakterystycznych akcentów, które wzbogacą i tak już wysoko wykwalifikowany kunszt. Melodijnie jest miejsce na rozwój, ale ogólnie rzecz biorąc, to efektowny album z wieloma dobrze zaprezentowanymi muzykami. 9/10” – Rock Queen Reviews












