Punktem wyjścia "Schedy" jest śmierć Jana Mroza (Jacek Koman) – emerytowanego marynarza, lokalnego bohatera i bezwzględnego patriarchy. Po jego odejściu dzieci – Hanka (Magdalena Popławska), Paweł (Grzegorz Damięcki) i Maciej (Bartosz Gelner) – zostają zmuszone do konfrontacji nie tylko z wolą ojca, ale i z samymi sobą.
Zamiast pojednania, testament staje się iskrą zapalną, która uruchamia lawinę konfliktów i odsłania sekrety skrzętnie ukrywane w ciasnej, helskiej społeczności.
"Scheda" to nowy polski serial kryminalny na HBO Max
Za kamerą "Schedy" stoi Anna Kazejak, reżyserka "Obietnicy", która ponownie sięga po temat więzi rodzinnych wystawionych na próbę. Napięcie budują zdjęcia Bartłomieja Cierlicy i Piotra Niemyjskiego, a scenariusz wyszedł spod pióra Bartosza Janiszewskiego ("Wataha", "Krew z krwi"). W obsadzie – obok Popławskiej, Damięckiego, Gelnera i Komana – pojawiają się także Michalina Łabacz, Wojciech Zieliński, Karol Pocheć, Michalina Brzuska i Bartek Kotschedoff.
Pierwsze oceny widzów i krytyków są raczej pozytywne, choć umiarkowane. "Największe plusy: szanty, psychologia dysfunkcyjnej rodzinnej dynamiki, Jacek Koman i Bartłomiej Kotschedoff" – oceniła krytyczka Katarzyna Kebernik na Filmwebie.
"Z jednej strony próbuje być polską 'Sukcesją', z drugiej udaje mu się zachować tożsamość. Hel i Bałtyk wspaniałe, aktorstwo naprawdę dobre, tylko scenariusz strasznie wtórny. Takich seriali widzieliśmy już setki" – stwierdziła z kolei Natalia Nowecka z Radia Eska.
Nie brakuje jednak krytyki części widzów, którzy – cytując opinie z Filmweba – po pierwszym odcinku zarzucają klisze, brak polotu i wtórność. Inni są z kolei zachwyceni, między innymi klimatem Helu, szantami i tajemnicami.
"Scheda" liczy siedem odcinków – dwa pierwsze można już oglądać w serwisie, a kolejne będą pojawiać się co piątek. "Scheda" dołącza więc do bogatej kolekcji polskich kryminałów na HBO Max, obok takich tytułów jak "Odwilż", "Wataha" czy "Przesmyk". Tym razem zamiast wielkich miast czy międzynarodowych intryg mamy jednak opowieść z kameralnego Helu, gdzie każdy zna każdego, ale... nikt nie mówi całej prawdy.