Świat filmowy żył przez wiele dni sensacyjną informacją o nowym, rudowłosym kandydacie na Jamesa Bonda. Okazało się jednak, iż cała historia była sprytnie przygotowanym oszustwem, które wprowadziło w błąd choćby najbardziej prestiżowe media branżowe. Sprawdzamy, jak doszło do tej niecodziennej sytuacji i kto naprawdę stoi za zamieszaniem wokół nazwiska Scotta Rose-Marsha.