Nowe „Wichrowe wzgórza” miały nas podniecić i wzruszyć. Ostatecznie nie spełniły żadnej z tych obietnic [Recenzja filmu]
Zdjęcie: „Wichrowe wzgórza” (Fot. materiały prasowe)
Balonik oczekiwań w związku z nową ekranizacją „Wichrowych wzgórz” media i widzowie napompowały do takich rozmiarów, iż jego pęknięcie było tylko kwestią czasu. Jak zatem wypada nowa wersja jednej z największych historii miłosnych wszech czasów? Miało być monumentalnie, podniecająco i emocjonalnie. Jest banalnie, beznamiętnie i mdło, a przyciągniecie publiczności śmiałymi zapowiedziami to jedynie chwyt marketingowy. Czy jednak nowy film Emerald Fennell klasyfikuje się do całkowitego skreślenia? Oto nasza recenzja.


















