
autor: Zuzanna Prusiewicz, opis: Główni bohaterowie serialu “Euforia”
Jedna z najbardziej kontrowersyjnych i dramatycznych serialowych produkcji w końcu doczekała się kontynuacji, na którą fani tak długo czekali. Po czterech latach fani nareszcie otrzymali dalszy ciąg niedomkniętych wątków. Trzeci sezon zadebiutował 13 kwietnia i przez wielu oceniany jest jako zupełnie inny rozdział serialowej historii.
W 2019 roku powstała produkcja, która od samego początku wzbudzała ogromne kontrowersje. Specyfika problematyki „Euforii” sprawiła, iż serial nie został przyjęty tak, jak oczekiwali tego twórcy. Nie wynikało to z jego jakości czy sposobu prowadzenia fabuły, ale z prowokacyjnej tematyki, która nie trafiła do każdego widza. Nie jest to jednak produkcja stworzona po to, by dostarczać lekkiej rozrywki. „Euforia” porusza bowiem trudne i często niewygodne kwestie związane z problemami współczesnych nastolatków. Wiele z tych tematów wciąż pozostaje tematem tabu – i właśnie temu sprzeciwia się serial, ukazując świat w nieprzyjemny i mało estetyczny sposób. Podkreśla to jednak „brudną” rzeczywistość, w której rozgrywa się akcja.
„Euforia” to historia wielowątkowa, skupiona na wyrazistych i zróżnicowanych bohaterach, z których każdy mierzy się z własnymi problemami. W dwóch pierwszych sezonach, liczących łącznie szesnaście odcinków, każdy epizod otwiera prolog przybliżający historię jednej z postaci. Taki zabieg pozwala widzowi lepiej zrozumieć przeszłość, która ukształtowała osobowość danego bohatera. Rozbudowane retrospekcje oraz konsekwentne rozwijanie indywidualnych wątków sprawiają, iż fabuła nabiera bardziej osobistego, intymnego charakteru, jakby odsłaniała przed odbiorcą przestrzeń na co dzień niedostępną.
Główną bohaterką, a zarazem narratorką serialu, jest Rue, w którą wciela się Zendaya. Aktorka została za tę rolę wielokrotnie nagrodzona, w tym statuetką Złotego Globu. Bohaterka walczy z uzależnieniem od narkotyków – wraz z początkiem pierwszego sezonu wychodzi z odwyku, a kolejne odcinki ukazują jej trudną drogę walki z nałogiem. „Euforia” nie idealizuje uzależnienia ani nie romantyzuje stanów odurzenia. Zamiast tego przedstawia jego brutalną, realistyczną stronę, która okazuje się znacznie bardziej skomplikowana i bolesna, niż mogłoby się wydawać przeciętnemu widzowi. Twórcy zadbali o to, by szczególnie sceny ukazujące momenty desperacji Rue były wyjątkowo intensywne i trudne w odbiorze.
Ciąg dalszy nastąpił
W kwietniu ukazała się trzecia część serialu, której odcinki wychodziły cyklicznie raz w tygodniu. Pierwszego czerwca zadebiutował ostatni, finałowy epizod. Nowy sezon zdecydowanie odchodzi od motywów, które dominowały w dwóch poprzednich odsłonach. Akcja rozgrywa się pięć lat później, gdy bohaterowie nie są już nastolatkami, ale młodymi dorosłymi. Wraz z tym skokiem czasowym klimat serialu zmienia się diametralnie. Z obsady znika część postaci, które towarzyszyły widzom w poprzednich sezonach, a wraz z nimi zmienia się również tematyka opowieści oraz jej ogólny wydźwięk. Z młodzieżowego dramatu serial przeobraża się w historię akcji silnie osadzoną w świecie przestępczym i gangsterskim. Muzyka Labrintha, towarzysząca fabule w pierwszym i drugim sezonie, nadawała „Euforii” niepowtarzalny, pełen emocji charakter. Jej melancholijne brzmienia budowały atmosferę serialu, stając się jednym z jego najbardziej rozpoznawalnych elementów. Trzecia odsłona, pozbawiona tej swoistej ścieżki dźwiękowej, sprawia wrażenie znacznie bardziej surowej i wyciszonej. Brak muzycznego komentarza być może miał podkreślać dojrzalszy i mroczniejszy ton całej historii.
Można przypuszczać,wiele zmian wprowadzonych w trzecim sezonie wynikało z chęci stworzenia czegoś zupełnie nowego. Po czteroletniej przerwie serial miał „dorosnąć” razem ze swoimi bohaterami i skupić się na innych aspektach życia niż dotychczas. Trudno się temu dziwić, bo problemy, z którymi mierzą się licealiści, znacząco różnią się od wyzwań stojących przed młodymi dorosłymi. Twórcy świadomie zdecydowali się więc na zmianę tonu, tematyki i sposobu prowadzenia opowieści. Skąd zatem tak duże niezadowolenie widzów? Wydaje się, iż wielu z nich nie oczekiwało całkowitego przedefiniowania historii „Euforii”, a raczej domknięcia wątków, które śledzili przez dwa poprzednie sezony. Zamiast kontynuacji znanych relacji i konfliktów otrzymali serial o wyraźnie innym charakterze. Dla części odbiorców taka zmiana okazała się zbyt radykalna, przez co trzeci sezon sprawiał bardziej wrażenie odrębnej produkcji niż naturalnej kontynuacji.
Nowy kierunek narracji
W pierwszym z ośmiu odcinków „Euforii” przedstawione zostają główne wątki sezonu, a także pokrótce ukazane są losy wszystkich najważniejszych bohaterów znanych z wcześniejszych odsłon serialu. Oprócz Rue, Nate’a i Cassie są to również Maddy, Lexi oraz Jules. Rola tej ostatniej została jednak ograniczona do minimum i wnosi kilka do rozwoju fabuły, co może być sporym zaskoczeniem, biorąc pod uwagę jej znaczenie w poprzednich sezonach. Pojawia się także kilka postaci znanych z wcześniejszych odsłon, które albo zyskują nowe znaczenie dla fabuły, albo ich obecność ogranicza się jedynie do sporadycznych wspomnień.
Największą zmianą w nowej odsłonie „Euforii” jest odejście od wielowątkowej narracji. W poprzednich sezonach niemal każda postać prowadziła własną historię, tworząc odrębny wątek. Trzeci sezon koncentruje się natomiast głównie na dwóch fabułach. Pierwsza z nich dotyczy komplikacji w narkotykowym biznesie Rue, druga zaś skupia się na problemach finansowych Cassie i Nate’a. Początkowo oba wątki funkcjonują niezależnie od siebie, jednak wraz z rozwojem wydarzeń zaczynają się stopniowo przenikać i wzajemnie na siebie oddziaływać.
Wejście Rue w środowisko przestępcze staje się jednym z najważniejszych elementów trzeciego sezonu, otwierając przestrzeń dla nowych postaci, które znacząco wpływają na rozwój wydarzeń. Bohaterka, której rola wcześniej skupiała się przede wszystkim na walce z uzależnieniem i ukazywaniu konsekwencji nadużywania narkotyków, tym razem poznaje ten świat z zupełnie innej perspektywy. Choć kwestia jej nałogu zostaje na początku mocno zaakcentowana, z czasem schodzi na dalszy plan, mimo, iż narkotyki pozostają stale obecne w fabule. Rue rozpoczyna pracę dla Alamo – właściciela klubu ze striptizem, w którym prowadzony jest również handel narkotykami.
Trzeci sezon wyraźnie skupia się także na ukazaniu mechanizmów wykorzystywania kobiet i ich seksualizacji, czyniąc z tego jedną z ważniejszych osi fabularnych. Przez długi czas twórcy rozwijają ten problem, jednak ostatecznie nie doprowadzają go do satysfakcjonującego zakończenia. Sprawia to wrażenie, jakby serial próbował poruszyć istotny temat, ale nie potrafił w pełni wykorzystać jego potencjału. W efekcie wątek ten pozostaje niedomknięty i nie przynosi jednoznacznego rozwiązania.
Odzyskane emocje
W trakcie trzeciego sezonu sytuacja Rue ulega gwałtownym zmianom. Choć początkowo kwestie związane z jej stanem psychicznym mogą sprawiać wrażenie odsuniętych na dalszy plan, z czasem powracają do centrum narracji i ponownie stają się jednym z najważniejszych elementów fabuły. Zakończenie jej historii może być dla wielu widzów dużym zaskoczeniem. Mimo, iż część odbiorców może uznać je za nieprzemyślaną decyzję scenarzystów, w mojej ocenie okazało się ono trafnym rozwiązaniem. Pozwoliło przywrócić serialowi emocjonalny ciężar, który od początku stanowił o jego sile.
Podobnie wygląda sytuacja w przypadku wątku Cassie. W pierwszych odcinkach jej historia może sprawiać wrażenie groteskowej, a choćby absurdalnej. Sposób przedstawienia, często sprowadzający ją do roli postaci podejmującej irracjonalne decyzje, sprawia, iż problemy, z którymi się zmaga, wydają się mniej istotne, niż są w rzeczywistości. Z czasem twórcy nadają jednak tej historii bardziej wyważony kierunek. Pojawia się miejsce na emocje, a także na większą empatię wobec bohaterki i jej doświadczeń.
Zarówno w przypadku Rue, jak i Cassie, początkowo brakuje emocjonalnego zaangażowania, które mogłoby silniej oddziaływać na widza. To właśnie dlatego pierwsze tygodnie emisji spotkały się z dużą falą niezadowolenia. Ponieważ odcinki ukazywały się w tygodniowych odstępach, wielu odbiorców oceniało sezon przez pryzmat jego chaotycznego początku. Dopiero finał pozwala w pełni dostrzec zamysł twórców i przywraca serialowi to, co od początku było jego fundamentem – intensywne emocje. Nie bez powodu tytuł „Euforia” odnosi się do silnych stanów emocjonalnych, które produkcja konsekwentnie stara się wywoływać. Z tego względu warto dotrwać do końca sezonu, choćby jeżeli jego początek może wydawać się rozczarowujący lub pozbawiony pierwotnego kierunku.
Gosia WALKOWIAK















