"Mumia" w reżyserii Lee Cronina ("Martwe zło: Przebudzenie") ma być rebootem legendarnej historii. Niedawno odbyły się testowe pokazy filmu, a w sieci pojawiły się pierwsze opinie, które niestety nie napawają optymizmem.
Według doniesień, widzowie ocenili film jako "bardzo słaby", ku niezadowoleniu twórcy. Określali go jako obrzydliwy, a momentami choćby brutalny. Z X dowiadujemy się, iż nowa "Mumia" miała być tak słaba, iż ponoć James Wan ("Obecność") wyszedł w trakcie seansu. Jednak według Feature First przedstawiciel Warner Bros. zdementował te informacje, nazywając zarówno twierdzenia o wyjściu Wana, jak i rzekomo negatywne wyniki testowego pokazu "całkowicie nieprawdziwymi".Reklama
Do sieci trafił także opis fabuły nadchodzącej produkcji. Film opowie historię młodej dziewczyny, która wraca do rodziny po tajemniczym zniknięciu na pustyni. Jej bliscy są w szoku z powodu jej nagłego powrotu, ale zanim zdążą zapomnieć o swoich troskach, spotkanie przeradza się w koszmar.
Produkcja Cronina oparta jest na "Mumii" z 1932 roku. W rolach głównych występują Jack Reynor, Laia Costa, Verónica Falcón, May Calamawy.
"Mumia" z Brendanem Fraserem była wielkim hitem
W "Mumii" Stephena Sommersa z 1999 roku Brendan Fraser wcielił się w łowcę skarbów Ricka O’Connella, który musi zmierzyć się z Imhotepem (Arnold Vosloo), kapłanem ze starożytnego Egiptu. Do ponownego starcia z antagonistą doszło w sequelu "Mumia powraca" z 2001 roku. W "Mumii: Grobowcu Cesarza Smoka" O’Connell i jego rodzina walczyli ze wskrzeszonym cesarzem Hanem (Jet Li).
Wszystkie odsłony okazały się kasowymi hitami. Zarobiły łącznie ponad 1,25 miliarda dolarów na całym świecie. Recenzje z każdą kolejną częścią były coraz słabsze. Niemniej, cykl doczekał się wielu fanów.
Czytaj więcej: Fani nie udźwignęli. Te filmy zakończyły uwielbiane serie

















