Czy w produkcję „The Pitt” angażuje się specjalistów od komputerowych efektów specjalnych? A może wszystko co widzimy na ekranie, rzeczywiście powstało na planie? Noah Wyle uchyla rąbka tajemnicy.
Przed premierą 2. sezonu „The Pitt” Serialowa wraz z innymi mediami miała okazję spotkać się wirtualnie z ekranowym dr. Robbym (Noah Wyle). W trakcie naszej rozmowy aktor (a zarazem producent wykonawczy, scenarzysta i reżyser) podzielił się intrygującymi kulisami odnośnie wszystkich zabiegów, które są wykonywane w serialu. Jak to wygląda z perspektywy filmowców?
The Pitt sezon 2 – Noah Wyle i kulisy efektów specjalnych
Noah Wyle zapewnia – wszystkie zabiegi, operacje, kontuzje, urazy i tym podobne rzeczy, które oglądamy w serialu „The Pitt” są efektem pracy działu specjalistów od efektów praktycznych. Oznacza to, iż aktorzy współpracują na planie wraz z materiałami przygotowywanymi odpowiednio wcześniej i nie muszą polegać na efektach komputerowych dorabianych dopiero na etapie montażu. Jeden z przykładów podanych przez Wyle’a został przedstawiony tak realistycznie, iż aż trudno to sobie wyobrazić.
— Wszystko, co widzicie, wszystkie zabiegi, protezy i rany, które widzicie, to niezwykle fotorealistyczna charakteryzacja, make-up z efektami specjalnymi, zaprojektowany przez niesamowity zespół ludzi. To nie tylko musi wyglądać realistycznie, ale także wytrzymać wiele ujęć, podczas których wykonuje się na tym różne zabiegi. To się nie może rozpaść. Musiały więc być zbudowane tak, aby wytrzymać trudne warunki.
Widziałem rzeczy, które zwaliły mnie z nóg. Przykładowo ciąża i poród, które pokazaliśmy w 1. sezonie, w odcinku 11, były niesamowite. Ja naprawdę robiłem to wszystko. W ogóle nie musiałem grać. Rzeczywiście doprowdziłem do porodu to sztuczne dziecko z niesamowitej protezy tułowia. Nie potrafię wyrazić, jak mistrzowscy są ci artyści. (…) Widzowie są tak wczuci, iż zakładają, iż musi to być jakiś efekt komputerowy, bo [myślą, że] nie ma możliwości, aby faktycznie wykonać to dzięki lateksu, pianki i plastiku.
„The Pitt” (Fot. HBO Max)Taki model pracy wymaga oczywiście od ekipy odpowiednio wczesnych przygotowań – i to nie tylko ze strony działu charakteryzatorów. Kontynuując swą wypowiedź, Wyle dał do zrozumienia, iż to również aktorzy muszą oswoić się ze sprzętem, który będą „nosić na sobie” na planie. W wiarygodnym oddaniu tego wszyskiego na ekranie pomagają oczywiście konsultanci medyczni obecni na planie non-stop.
— To elementy łączone, które musimy odlewać dla aktorów choćby sześć lub siedem tygodni przed emisją odcinka, abyśmy mogli ich przyprowadzić, dokonać pomiarów i dopasować te elementy do ich konkretnych sylwetek, tak aby siedem tygodni później brzuch, klatka piersiowa czy rana głowy idealnie do nich pasowały. Jest to bardzo skomplikowany proces.
Mamy oczywiście doradców technicznych. Na planie zawsze obecny jest lekarz pogotowia ratunkowego jako doradca techniczny dla danego odcinka, a także pielęgniarze ratunkowi, którzy kręcą się po planie i też pełnią rolę konsultantów technicznych. W naszym zespole scenarzystów mamy również dwóch lekarzy medycyny ratunkowej, dr Joe Sachsa i dr Mela Herberta, którzy są legendami w swojej dziedzinie. (…) Mamy więc ogromną wiedzę medyczną i wszystko jest sprawdzane przez cały zespół, zanim trafi przed kamerę.
„The Pitt” (Fot. HBO Max)Jeśli chcecie dowiedzieć się, o czym jeszcze Serialowa miała okazję porozmawiać z obsadą i twórcami medycznego hitu HBO Max, to sprawdźcie, czemu zapytaliśmy filmowców m.in. o to, skąd tyle komedii w 2. sezonie „The Pitt”, a także co tak naprawdę skrywa motocyklowy urlop dr. Robby’ego z 2. sezonu – Noah Wyle podzielił się z nami bardzo przenikliwą odpowiedzią.
By poznać kulisy hitowego serialu medycznego, koniecznie sprawdźcie, ile będzie sezonów „The Pitt” – okazuje się bowiem, iż twórcy mają naprawdę ambitne plany na przyszłość. Naszą opinię o nowej serii znajdziecie tutaj: The Pitt sezon 2 – recenzja.


















