
Nikt się ich nie spodziewał! Recenzja: Star Wars: Inkwizytorzy
Pędzimy, pędzimy, pędzimy! Po przygodach z Troskliwymi Misiami i recenzji komiksu o Ewokach przyszedł czas na ciężkie działa, których nikt się nie spodziewa! Zapraszam do lektury.Informacje/Pierwsze Wrażenia:
Star Wars. Inkwizytorzy to samodzielny album osadzony w bogatym świecie Gwiezdnych Wojen. Tym razem komiks porusza interesujący i tajemniczy wątek. Przybliża kwestię Inkwizytorów- wykonawczego, żelaznego ramienia Lorda Vadera. Kim są Ci bezlitośni zabójcy Jedi?
Autorem albumu jest (znany nam z Batman: Pełnia) Rodney Barnes. Jego historię zobrazował (w pięknym stylu) Ramon Rosanas. Rysownika kojarzymy z opowieści o Phoenix, czy innych komiksów ze świata Star Was- np. Szkarłatnych Rządów. Album ukazał się w Polsce za sprawą wydawnictwa Egmont i klubu Świat Komiksu.
Zarys fabularny:
"Bezlitośni inkwizytorzy, rozesłani przez Imperium po galaktyce, żeby wytropić i zabić każdego Jedi, który przeżył rozkaz 66, stanowią śmiercionośne zagrożenie dla wszystkich działających po jasnej stronie Mocy. Annały Jedi skrywają jednak historię pewnego nieustraszonego rycerza. Tensu Run zmierzył się niegdyś z inkwizytorami i Darthem Vaderem. Co się stało z Runem i dlaczego Imperium tak bardzo obawiało się jego istnienia? Z jakiego powodu figuruje on na liście najbardziej poszukiwanych przez Mrocznego Lorda Sithów? Mimo iż Vader zwiększa presję, Tensu pozostaje oddany misji odbudowy Zakonu Jedi!"Wrażenia:
Po pierwsze- nie tego się spodziewałem. Album skupia się bardziej na tym, by opowiedzieć historię Rycerza Jedi, niż przybliżyć nam tajemnicę powstałego po rozkazie 66 zakonu. Za to odnotowuję minusa. Wiadomo, iż moje oczekiwania to jedno, ale jednak jeżeli sięgam po komiks o tytule Inkwizytorzy, liczę, iż będę miał szansę dowiedzieć się o nich czegoś więcej. O ich zwyczajach, pochodzeniu, motywacjach itp. Wiem, iż jeżeli ktoś śledzi uniwersum (książki, gry), to jest na bieżąco, ale zawsze zakładam, iż po komiks sięgnie przypadkowy człowiek.
Po drugie laik z tej historii kilka wyniesie- poza tym, iż ci z czerwonymi mieczami są źli i na każdej stronie ponoszą porażkę. W sumie do tego sprowadza się historia- wielkiej klęski inkwizytorów. Vader krzyczy, inkwizytorzy zawodzą (jeden, drugi, trzeci, potem czwarty...). W końcu sam wielki Lord Sithów musi się pofatygować i.... (ocenzurowano spoiler). W każdym razie- nawet miło się ogląda te porażki. A nieznany Jedi Tensu Run faktycznie staje się intrygujący. Tajemniczy, charyzmatyczny- aż chciałoby się go więcej.
Po trzecie finał. Dobry. Na pewno spodoba się fanom Gwiezdnych Wojen. Niby jedno zdanie, a trafia w sedno istnienia postaci. Której? Vadera. Choć komiks powinien być o inkwizytorach, zdradza o nich niewiele. Choć sporo czasu antenowego kradnie Jedi, to też nie jest historia o nim. Sam Mroczny Lord występuje sporadycznie- a jednak to on staje się tragicznym twistem zeszytu. Zaskakująco mnie to kupiło.















