Nigdy w życiu nie zabrałam cudzego! Historia Marty i Nastki: szkolna zazdrość, trudne losy, alkoho…

twojacena.pl 1 godzina temu

Słuchaj, muszę Ci coś opowiedzieć, bo ostatnio wraca mi ta historia do głowy. Może dlatego, iż życie, wiesz, różnie się toczy i los lubi robić niespodzianki.

Była taka dziewczyna nazwijmy ją Zuzą. Już w podstawówce czuła wielki dystans do Kasi. Z jednej strony gardziła nią, bo rodzice Kasi byli uzależnieni od alkoholu, wiecznie bez grosza w kieszeni, byle jakie dorywcze prace i tak z dnia na dzień. Kasia chodziła wiecznie głodna, w zniszczonych rzeczach, przygaszona jakaś. Ojciec potrafił ją uderzyć czasem za to, iż za mało wypił, czasem za dużo, a czasem bez powodu. Mama Kasi nic nie mówiła, mleczko w gębie, sama się bała męża jak ognia. Tylko babcia była tą jasną iskrą w życiu Kasi. Co miesiąc z emerytury dawała wnuczce wypłatę za bycie grzeczną. Ale Kasia wiedziała: gdyby choćby coś przeskrobała, babcia i tak udawała, iż nie widzi no i zawsze wręczała te pięć złotych. Wyobraź sobie pięć złotych! Dla Kasi dzień święty. Od razu biegła do sklepu i wracała z lodami (dla siebie i babci), chałwą i paroma cukierkami.

Chciała je rozłożyć na cały miesiąc, ale zwykle kończyło się już po dwóch dniach. Wtedy babcia otwierała lodówkę i mówiła:
Weź, Kasiu, to moje lody, dziś coś mi gardło nie to.
Kasia zawsze się dziwiła, iż babci gardło boli akurat wtedy, gdy nie ma już słodyczy… Ale cichutko liczyła na porcję babci.

A teraz wyobraź sobie dom Zuzy. Totalna odwrotność. Rodzina zarabiała nieźle, wszystko było pod dostatkiem. Rodzice dmuchali na nią jak na jajko, zawsze modnie ubrana, porządnie uczesana, syta i zadbana. Dziewczyny z klasy czasem choćby pożyczały od niej ciuchy. Żadnych ograniczeń, żadnych trosk.

I tylko jednej rzeczy Zuza Kasi zazdrościła urody i tego nieuchwytnego wewnętrznego wdzięku, co przyciągał ludzi. Kasia miała dar z każdym się dogada, zawsze pogodna i uprzejma. Zuza nie raczyła z nią choćby słowa zamienić; patrzyła na nią takim wzrokiem, iż Kasi było zimno na duszy. Raz Zuza przy wszystkich wykrzyczała:
Ty bidulo!

Kasia, zapłakana, pobiegła wtedy do babci. Babcia posadziła ją koło siebie, pogłaskała po głowie:
Nie płacz, Kasiu. Jutro powiedz tej dziewczynie: Masz rację jestem u Boga. Kasi od razu zrobiło się lżej.

Zuza też była śliczna, ale z niej bił chłód. No i był w klasie Maks ulubieniec wszystkich dziewczyn. Wiesz, taki luźny, wiecznie wesoły, zawsze z jakimś kawałem, trochę łobuz, trochę śmieszek. Nauczyciele narzekali: pały, uwagi, wyganiali z klasy, ale i tak lubili go za pogodę ducha.

W liceum Maks zaczął odprowadzać Zuzę po lekcjach do domu. Rano czekał na nią pod szkołą, żeby razem wejść do klasy i usłyszeć od wszystkich:
O, narzeczeni!

Wszyscy wiedzieli, iż tam coś kiełkuje. Matury, studniówka wszystko przeminęło. Ludzie rozbiegli się po świecie. Zuza i Maks wzięli ślub na szybko, bo prawda była taka, iż tego nie dało się ukryć choćby pod najpiękniejszą suknią ślubną. Po pięciu miesiącach pojawiła się na świecie ich córka, Sonia.

Kasia po maturze musiała od razu iść do pracy. Babcia zmarła. Rodzice liczyli na finansowe wsparcie od córki, ale też bardzo się jej wstydziła. Chętnych do matrymonialnych planów nie brakowało, ale jakoś serce nie pałało do nikogo. Nie spieszyła się więc z życiem.

I tak minęło dziesięć lat.

Wyobraź sobie, iż pewnego dnia pod gabinetem lekarza od uzależnień spotykają się dwie pary: Kasia z mamą i Maks z Zuzą. Kasia od razu poznała Maksa facet, iż mucha nie siada. Na Zuzę spojrzała nie do poznania. Wychudzona, trzęsące się ręce, stracony wzrok. Jak staruszka, choć miała dopiero 28 lat.

Maks przeprosił Kasię wzrokiem i rzucił cicho:
Cześć, koleżanko ze szkoły
Cześć, Maks. Widzę, iż masz kłopoty. To już długo z Zuzą tak?
Długo powiedział, rumieniąc się.
Kobieta, która pije, to tragedia… Wiem po swojej mamie. Tata dosłownie spalił się przez wódkę odpowiedziała Kasia współczująco.

Po tej wizycie zaczęli do siebie dzwonić. Coś jakby wspólnota losu. Maks czasami wpadał do Kasi, żeby poradzić się, jak funkcjonować z kimś uzależnionym w rodzinie. Kasia ochoczo dzieliła się swoim doświadczeniem: co działa, jak rozmawiać, czego nie robić. Wiedziała, iż więcej facetów tonie w kieliszku niż w Bałtyku

Szybko wyszło na jaw, iż Maks już od dawna mieszka tylko z córką, a Zuza wróciła do swoich rodziców. On musiał chronić Sonię niebezpieczne zachowania matki przekroczyły granice. Pamiętasz ten horror: Maks wraca z pracy Zuza pijana na podłodze, a trzyletnia Sonia bawi się na parapecie okna na piątym piętrze. Gdyby Maks nie wszedł w ostatniej chwili Próbował ratować małżeństwo, ale Zuza nie chciała się leczyć. Twierdziła, iż wszystko kontroluje i w razie czego przestanie pić, kiedy tylko będzie chciała.

W końcu się rozstali.

Wiesz, potem Maks zaprosił Kasię do knajpy na kolację. Przy winie przyznał się, iż od czasów liceum kochał Kasię tylko wtedy bał się odrzucenia, a potem Zuza była już w ciąży Życie go zakręciło. Dzisiaj wizyta u lekarza traktuje jak znak od losu. Mówił z Kasią, jakby się miodu napił.

Oświadczył się jej. Kasia chociaż długo się broniła Maks też przecież zawsze się jej podobał w końcu się zgodziła. Teraz nie było już żadnych przeszkód.

Wzięli cichy ślub, bez rozgłosu. Kasia się przeprowadziła. Sonia z początku była ostrożna rozumiała, iż teraz tata będzie musiał dzielić miłość na dwie osoby, ale Kasia była dla niej tak ciepła, iż Sonia sama poprosiła, by mogła ją nazywać mamą. Po paru latach pojawiła się kolejna dziewczynka Maja.

I wyobraź sobie pewnego dnia dzwonek do drzwi. Otwiera Kasia, a na progu Zuza. Dopiero po głosie ją poznała. Odstraszało od niej alkoholem, wygląd aż mówił: kobieta mocno zaprzyjaźniona z wódką
Ty, żmijo, ukradłaś mi męża i córkę! Całe życie cię nienawidziłam! wysyczała.
A Kasia choćby nie drgnęła. Stała, zadbana, spokojna:
Nigdy niczyjego nie brałam. To ty sama zrezygnowałaś z rodziny. Nigdy nie powiedziałam o tobie złego słowa. Żal mi cię, Zuza
I zamknęła jej drzwi przed nosem, czując spokój, jakiego wcześniej nie miała.

Tak to bywa, wiesz… Los kręci jak chce. Ale dobre wraca, serio.

Idź do oryginalnego materiału