"Ostatnia sesja w Paryżu": O filmie
Lilian (dwukrotna laureatka Oscara Jodie Foster) jest cenioną psychiatrą prowadzącą własną praktykę w Paryżu. Jej uporządkowany świat zaczyna się rozpadać po nagłej śmierci wieloletniej pacjentki. Czy było to samobójstwo, morderstwo, a może tragiczna pomyłka lekarska? Dręczona wątpliwościami i poczuciem winy Lilian rozpoczyna prywatne śledztwo, wciągając w nie byłego męża (Daniel Auteuil).
"Ostatnia sesja w Paryżu" to błyskotliwy kryminał psychologiczny, w którym napięcie miesza się z groteską, a rozwiązanie tajemnicy staje się intrygującą grą i konfrontacją bohaterki z samą sobą...Reklama
Jodie Foster: Od dawna o tym marzyłam
Reżyserka filmu, Rebecca Zlotowski nigdy nie kryła podziwu dla Jodie Foster ani chęci współpracy z nią. Zanim doszło do spotkania z reżyserką, Jodie Foster zapoznała się ze scenariuszem. Jak sama przyznaje, nie ma dla niej znaczenia, czy reżyser jest osobą znaną, czy dopiero debiutującą, najważniejszy jest tekst. W tym przypadku od razu było jasne, iż scenariusz jest doskonały i opowiada niezwykłą historię.
Dla Foster to właśnie historia ma najważniejsze znaczenie, co - jak sama podejrzewa - wynika z faktu, iż jej pierwszą wielką miłością były książki. Przyznaje, iż choć została aktorką, to w głębi duszy zawsze bardziej pociągało ją pisarstwo i opowiadanie historii. Dlatego ten scenariusz wydał jej się prawdziwym skarbem - był pięknie napisany. Zaintrygowała ją również postać głównej bohaterki, Liliane Steiner, sięgnęła więc po wcześniejsze filmy Rebeki, zaczynając od "Gorącego lata z Sofią". Niedługo później reżyserka przyleciała do Los Angeles, by się z nią spotkać.
Jodie Foster już przed spotkaniem wiedziała, iż chce zrobić ten film, choć prawdziwy przełom nastąpił właśnie podczas wspólnej rozmowy. Zamiast standardowej, kurtuazyjnej wymiany uprzejmości czy szybkiej kawy, jak to zwykle bywa przy pierwszych spotkaniach, Foster i Zlotowski wspólnie przeanalizowały cały film - scena po scenie, słowo po słowie. Rozmowa trwała prawie siedem godzin. Foster zadawała wiele pytań, a każda odpowiedź Rebeki tylko utwierdzała ją w przekonaniu, iż reżyserka traktuje swoją pracę niezwykle poważnie, ma precyzyjną wizję każdej sceny i iż cały film został przez nią dogłębnie przemyślany.
Jak mówi aktorka: Od dawna chciałam zagrać we francuskim filmie, z francuskim reżyserem, całkowicie po francusku. Chciałam zagrać w czymś, co nie byłoby imitacją amerykańskiego filmu, a tym bardziej koprodukcją amerykańsko-francuską. 'Ostatnia sesja w Paryżu' to ambitna produkcja. To istotny film dla Rebeki i dla mnie".


















