Ile tajemnic może kryć się wśród mieszkańców miasteczka, którzy podobno wiedzą wszystko o sobie nawzajem? I czy można nawiązać więź z innym stworzeniem bez porozumiewania się z nim dzięki słów? To tylko część pytań, na które odpowiada film Niezwykle szlachetne stworzenia – od 9 maja dostępny w serwisie Netflix.
Niezwykle szlachetne stworzenia to przede wszystkim film o relacjach. Rodzinnych, romantycznych, a także tych mniej oczywistych. istotną rolę odgrywa w nim ośmiornica imieniem Marcellus, która jest jednocześnie narratorem w filmie. Ciekawie jest poznać historię z perspektywy tego morskiego stworzenia. Narracja jest pełna żargonu biologicznego i obserwacji na temat różnic między ludźmi a ośmiornicami.
Niezwykle szlachetne stworzenia zostały stworzone na podstawie książki o tym samym tytule. Na początku filmu poznajemy Tovę (Sally Field) – mieszkankę miasteczka pracującą przy sprzątaniu oceanarium. To właśnie ona nawiązuje wyjątkową relację z Marcellusem i zdawać by się mogło, iż rozumieją się oni bez słów. W miasteczku pojawia się również Cameron (Lewis Pullman), młody mężczyzna poszukujący kogoś ze swojej przeszłości. On i Tova zaczynają wspierać się nawzajem w życiowych trudnościach. Jedno przypomina drugiemu o kimś, kogo kiedyś stracili.
„Ludzie i ich nieustanna paplanina. Gdyby zamilkli, może lepiej wykorzystaliby swoje gałki oczne” – komentuje Marcellus, obserwując scenę kłótni między dwójką głównych bohaterów. Choć oceanarium, w którym ci pracują zdaje się być jedynie tłem wydarzeń, tak naprawdę stanowi istotną część akcji.
Ośmiornica jest również swego rodzaju powiernikiem. To właśnie jemu bohaterowie zwierzają się z sekretów, którymi nie chcą dzielić się z innymi ludźmi. Marcellus jest cichym świadkiem ich trudniejszych momentów, a sama jego obecność daje im poczucie wsparcia.
kadr z filmuBardzo podobało mi się to, jak poprowadzono narrację opowiedzianej historii. Niektóre zwroty akcji naprawdę mnie zaskoczyły, a atmosfera całego filmu wzbudziła we mnie różne emocje: od smutku, przez wzruszenie, po radość. Chociaż określiłabym go bardziej jako przyjemny niż rewolucyjny, niewątpliwie może on wzbudzać refleksję.
„Rumieńce. Jeden z wielu ludzkich defektów. Zmiana koloru nie daje żadnej obrony. Nie działa jak u ośmiornic – przyciąga uwagę, gdy chcą się ukryć” – kolejny fragment narracji, którą raczy nas Marcellus. Nawiązania biologiczne są dla mnie ogromną zaletą tego filmu. Jest coś świeżego w punkcie widzenia, według którego to ludzie są grupą „badaną”, często działającą w niepojęty dla obserwatora sposób.
Dużym plusem jest również estetyka filmu. Akcja toczy się w fikcyjnym miasteczku Sowell Bay, a zdjęcia zostały wykonane w Vancouver, Lions Bay i Maple Ridge. W trakcie oglądania możemy też zobaczyć kilka scen z podwodnymi krajobrazami, głównie kiedy wypowiada się Marcellus. Miłe dla oka obrazy dodają wiele uroku całemu filmowi.
kadr z filmuJednym z niewielu minusów było natomiast to, iż niektóre wątki, głównie te związane z interakcjami romantycznymi, nie są wystarczająco rozwinięte. Jest jednak coś wyjątkowego w tym, iż to właśnie inne rodzaje relacji zostały postawione na pierwszym planie.
Niezwykle szlachetne stworzenia to film dla tych, którzy lubią obserwować relacje międzyludzkie i wyciągać z nich lekcje. W trakcie oglądania pojawiają się pytania i tajemnice, które aż proszą się o rozwiązanie. Dlaczego Tova tak bardzo nie lubi plotkowania i kogo szuka Cameron? Jest tylko jeden sposób, żeby się przekonać.
A ostatnia kwestia wypowiedziana w filmie? Została wymyślona w taki sposób, aby odwrócić interpretację pewnego elementu historii, co z pewnością wywoła uśmiech na twarzach wielu widzów.
Fot. gł.: materiały promocyjne















