Nieznane kulisy katastrofy „Heweliusza” i dramat „Ołowianych dzieci”. Mocny początek festiwalu literackiego iKROPKA w Świdnicy [FOTO]

swidnica24.pl 1 godzina temu

Katastrofa promu „Jan Heweliusz” i historia dzieci z katowickich Szopienic, które ucierpiały w wyniku zatrucia ołowiem, po latach ponownie znalazły się w centrum zainteresowania. O kulisach swoich reportaży, poszukiwaniach dokumentów i ludziach, których losy naznaczyły te dramatyczne wydarzenia, podczas II Świdnickiego Festiwalu Literackiego iKROPKA opowiadali Adam Zadworny, autor książki „Heweliusz. Tajemnica katastrofy na Bałtyku”, oraz Michał Jędryka, autor reportażu „Ołowiane dzieci. Zapomniana epidemia”. Obie historie przypomniane zostały również dzięki popularnym produkcjom serialowym. Co było faktem, a co dramaturgią stworzoną na potrzeby ekranowych opowieści?

II Świdnicki Festiwal Literacki iKROPKA rozpoczął się w deszczu. Choć organizatorzy przygotowali wszystko na skwerze z dzikami, pogoda pokrzyżowała plany i pierwsze festiwalowe spotkania zostały przeniesione do holu wejściowego Miejskiej Biblioteki Publicznej. Zmiana miejsca nie przeszkodziła jednak w rozmowach z autorami i publicznością.

„Heweliusz” – katastrofa, której historia wciąż budzi pytania

Katastrofa promu „Jan Heweliusz” z 14 stycznia 1993 roku po ponad 30 latach przez cały czas wywołuje emocje. Dramatyczne wydarzenia na Bałtyku przypomniała szerokiej publiczności popularna produkcja, ale podczas spotkania w ramach iKROPKI Adam Zadworny opowiadał przede wszystkim o swojej reporterskiej pracy nad książką „Heweliusz. Tajemnica katastrofy na Bałtyku”. Rozmowę z autorem poprowadziła świdnicka bibliotekarka Aleksandra Rakocza.

Pierwsze pytania dotyczyły różnic między serialową opowieścią a reportażem. Autor podkreślał, iż są to dwa odrębne spojrzenia na tę samą tragedię.

Serial rządzi się zupełnie innymi prawami. Fabuła jest fikcją powstałą w głowie scenarzysty – mówił Adam Zadworny.

Jak zaznaczył, część postaci została zbudowana na podstawie losów różnych osób, ale prawdziwy pozostaje tragiczny kontekst wydarzeń oraz historia kapitana Andrzeja Ułasiewicza.

Książka powstała dzięki wielu miesiącom pracy z dokumentami i rozmowom ze świadkami. Reporter wspominał, iż kiedy pojechał do Archiwum Izb Morskich w Gdyni, nie spodziewał się, jak ogromny materiał tam znajdzie.

Kiedy pani z archiwum zaczęła przynosić kolejne przepasłe tomy i skończyła na 39., każdy po 300–400 stron, wiedziałem, iż kilka dni nie wystarczy – opowiadał.

Przełomowe było uzyskanie dostępu do akt umorzonego przed laty śledztwa.

Miałem olbrzymie szczęście jako reportażysta, bo jako pierwszy dostałem zgodę na wgląd do akt umorzonego przed laty śledztwa – mówił.

To właśnie te dokumenty pozwoliły odtworzyć wiele szczegółów z ostatniej nocy promu.

Jeżeli w mojej książce jest sporo scen z tej nocy, mikro-scen, to one mają swój początek właśnie w tych prokuratorskich aktach – tłumaczył.

Dla autora historia „Heweliusza” miała również osobisty wymiar. Jego ojciec był kapitanem żeglugi wielkiej, dlatego świat marynarzy i specyfika tego zawodu były mu szczególnie bliskie.

Pewnie tej książki nigdy by nie było, gdybym nie chciał znaleźć odpowiedzi na pytanie, dlaczego Andrzej Ułasiewicz zdecydował się jako jedyny po II wojnie światowej znany kapitan polskiej marynarki handlowej pójść na dno świadomie, chociaż w domu czekała żona i córka – mówił.

Jak podkreślał, dzięki pochodzeniu z marynarskiej rodziny łatwiej było mu dotrzeć do ludzi, którzy przez lata nie chcieli wracać do tamtych wydarzeń.

W trakcie spotkania poruszono także kwestię odpowiedzialności za katastrofę i losów rodzin ofiar.

Wiedziałem, iż nie pisałem książki, która miała mieć charakter śledczy. Chciałem przede wszystkim odkłamać tę historię i mam nadzieję, iż chociaż trochę mi się udało – mówił Zadworny.

Autor przypominał, iż pierwsze ustalenia wskazywały przede wszystkim na działanie siły wyższej, czyli huraganu. Jak mówił, miało to znaczenie również dla rodzin marynarzy, które walczyły o odszkodowania.

One dostały dosłownie wdowi grosz – zauważył.

Reporter przypomniał także mniej znany epizod związany z Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. 11 wdów po marynarzach skierowało sprawę do Strasburga, który uznał, iż polskie postępowania były niesprawiedliwe i stronnicze.

Podczas pracy nad książką Adam Zadworny dotarł również do dokumentów, które zmieniły dotychczasowy bilans tragedii. Przez ponad 30 lat oficjalnie podawano, iż w katastrofie „Heweliusza” zginęło 55 osób. Reporter ustalił jednak, iż lista ofiar była niepełna.

Nie spodziewałem się, iż odkryję dodatkowo ofiarę tej katastrofy. Dowiodłem, iż ta liczba 55 podawana przez 30 lat we wszystkich encyklopediach jest nieprawdziwa – mówił Adam Zadworny.

Szczegóły tego odkrycia, podobnie jak wiele innych ustaleń dotyczących tragedii, znalazły się w jego reportażu „Heweliusz. Tajemnica katastrofy na Bałtyku”.

1 z 17

„Ołowiane dzieci” – zapomniana epidemia i historia ludzi, którzy chcieli ją ujawnić

Drugie spotkanie poświęcone było reportażowi Michała Jędryki „Ołowiane dzieci. Zapomniana epidemia”. Rozmowę poprowadziła Anna Podbielska, kierowniczka jednej z filii bibliotecznych w Świdnicy.

Autor wrócił w nim do wydarzeń z Górnego Śląska lat 70., gdy lekarka Jolanta Wadowska-Król zaczęła badać przypadki zachorowań wśród dzieci zamieszkałych w katowickich Szopienicach. Okazało się, iż problemy zdrowotne najmłodszych mieszkańców mają związek z zatruciem ołowiem spowodowanym działalnością pobliskiej huty.

Jędryka mówił, iż była to historia, o której wielu mieszkańców wiedziało, ale przez lata pozostawała przemilczana.

To była tajemnica, o której adekwatnie wszyscy wiedzieli, ale się o niej nie mówiło – mówił.

Dla autora nie była to jednak wyłącznie historia reporterska. Sam pochodzi z Górnego Śląska, mieszkał tam jako dziecko i był pacjentem doktor Wadowskiej-Król.

Mogę powiedzieć, iż ja też jestem ołowianym dzieckiem. Może incydentalnie i może pani doktor powiedziałaby, iż nie byłem aż tak skażony, żeby potrzebować pomocy, ale się z nią jako dziecko zetknąłem. Ta książka jest też trochę opowieścią o moich rówieśnikach z klasy – mówił.

Do napisania książki doprowadził go powrót po latach do rodzinnych stron. Podczas pracy nad cyklem akwareli przedstawiających znikające śląskie obiekty przemysłowe zaczął odkrywać zapomniane historie.

Uderzył mnie paradoks – jak to możliwe, iż huta, która była wspominana jako żywicielka, dawała ludziom pracę, mieszkania, wczasy, jednocześnie truła całe rodziny? – opowiadał.

Autor podkreślał, iż skutki tamtej epidemii mogły być odczuwalne przez kolejne pokolenia.

Podczas rozmowy pojawił się również temat serialu „Ołowiane dzieci”. Michał Jędryka zaznaczył, iż produkcja i książka pokazują tę historię z różnych perspektyw.

Film bardziej skupia się na głównej bohaterce. Książka jest napisana z innego punktu widzenia – jest taką próbą powrotu do tamtych czasów z punktu widzenia drugoplanowego uczestnika historii – wyjaśniał.

Autor opowiedział także o długiej drodze od napisania książki do jej ekranowej wersji.

Branża filmowa ma coś takiego, co jest niby komplementem, ale kilka z niego wynika: „to ma potencjał”. […] Dlatego pomyślałem, iż najpierw przeniosę tę historię na papier i zobaczę, co z tego wyjdzie – mówił.

Jędryka zwrócił uwagę, iż historie lokalne mogą mieć szersze znaczenie.

Tematy lokalne mogą stać się globalne. Górny Śląsk, Dolny Śląsk – takie historie mogą zainteresować ludzi daleko poza miejscem, w którym się wydarzyły – podkreślał.

Spotkaniu towarzyszyła również wystawa poświęcona serialowi „Ołowiane dzieci”, którą można oglądać w holu Miejskiej Biblioteki Publicznej w Świdnicy. Prezentowane są na niej zdjęcia z produkcji oraz materiały związane z ekranową wersją tej historii.

1 z 15

Drugi dzień iKROPKI – spotkania, warsztaty i Mariusz Szczygieł

II Świdnicki Festiwal Literacki iKROPKA, organizowany przez Miejską Bibliotekę Publiczną w Świdnicy, trwa dalej. W czwartek, 27 sierpnia, odbędą się kolejne wydarzenia. Dzień rozpocznie się o godz. 10.00 warsztatami „Jak zrobić rolkę o książkach?” dla dzieci i młodzieży, które poprowadzi Kacper Kapsa. O godz. 17.00 zaplanowano rozmowę o bookmediach „Jak czytać w czasach online’u?”, a o godz. 18.30 spotkanie z Mariuszem Szczygłem wokół książki „Fakty muszą zatańczyć”. Wieczór zakończy „Muzyka dla książek” – reading party. Więcej informacji o programie – TUTAJ.

/AN/
/Zdjęcia: JD/AN/

Idź do oryginalnego materiału