Niewidzialna Wojna – najlepsza komedia Patryka Vegi (recenzja)

panodkultury.com.pl 2 dni temu
Read Time:2 Minute, 4 Second

„Niewidzialna Wojna” to najlepszy film komediowy Patryka Vegi w jego reżyserskiej karierze. W kategorii „najlepsze polskie komedie”, Patryk Krzemieniecki ze swoją hagiografią plasuje się w ścisłym TOP 10!

„Niewidzialna wojna” to najlepszy film komediowy Patryka Vegi. Na żadnym innym nie bawiłem się aż tak dobrze. choćby „Ciacho” nie ma tutaj podjazdu. Reżyser ostatecznie zwolnił mnie z myślenia. Zbiór krótkich i niepowiązanych ze sobą scen to genialne rozwiązanie. Monologi zamiast dialogów odciążają umysł styrany przeintelektualizowanym kinem z przesłaniem. Wreszcie nie jestem też obarczony doszukiwaniem się fabuły, której nie ma. Nie czekam w napięciu na finał, bo to Patryk Vega, więc wiadomo jak to się skończy. Czysta rozrywka myślą nieskalana. Jedyna wada filmu? Rafał Zawierucha jest za mały na tak wielką postać Patryka Krzemienieckiego. Jason Statham, Bruce Willis, Vin Diesel, Terry Crews – to raczej ktoś z tej ligi powinien spróbować dźwignąć ciężar bycia Vegą.

NIEWIDZIALNA WOJNA – ŚMIECH PRZEZ ŁZY – POMIDOR!

Patryk Vega nakręcił najlepszą komedię w swojej karierze. Doceniam rozśmieszanie przerysowaną dramaturgią. Rozmowy z Jezusem, zmagania geniusza z nierozumiejącym go światem, szatańskie moce paraliżujące psa oraz Bracia Wachowscy kradnący Vedze pomysł na bullet time z Matrixa? Żart goni żart. A podmiana głównego aktora na otyłego, którego dubbinguje Rafał Zawierucha? Deus ex machina na, nomen omen, grubo! Scena nad przepaścią w Tatrach przejdzie do historii polskiej komedii. Gdy Vega-nastolatek grozi kolegom, iż „jest jak rekin, bo nie odróżnia przyjaciół od jedzenia”, nikt nie zachowa kamiennej twarzy. Polskie kabarety mogą się od Vegi uczyć! Będziecie krzyczeć „pomidor! pomidor!”, ale nie macie szans.

To także najlepszy film erotyczny w karierze Vegi. Od sceny, gdy „Odyseja kosmiczna” wstępuje w niego niczym duch święty, niestrudzenie robi to sam ze sobą przez 2 godziny. Jest jednocześnie protagonistą oraz antagonistą z planem podboju świata niczym przeciwnik Bonda… a może gryzoń z serialu „Pinky i Mozg”?

SAM NA SAM Z VEGĄ

Patryk Vega potraktował mnie jak VIP-a. Z jakichś powodów oglądalność „Niewidzialnej Wojny” okazała się znikoma. Prędzej złapiesz dżumę od kogoś z polio, niż spotkasz kogoś kto ten film obejrzał w kinie. To więc jeden z niewielu reżyserów, który dał mi możliwość prywatnego seansu. A, przepraszam, w pewnym momencie w sali kinowej rozsiadło się jeszcze ego reżysera. Z trudem, ale jakoś się zmieściliśmy.

Film w weekend otwarcia obejrzało tylko 30 tys. widzów

– ostrzega Gazeta.pl.

KONIEC ŻARTÓW Z VEGI. PRZEPRASZAM

Vega stworzył genialną autoerotyczną satyrę, ale to jednocześnie koniec śmiania się z Vegi. „I want to be numer 1” nakręcił film o tym kim jest naprawdę. Panie Vega, to wszystko wyjaśnia. Przepraszam.

Idź do oryginalnego materiału