Rosyjski trener personalny i popularny influencer Dmitrij Nujanzin przeprowadzał publicznie dokumentowany eksperyment, który miał zachęcić jego odbiorców do zrzucania zbędnych kilogramów. Wyzwanie gwałtownie przerodziło się jednak w dramat, a mężczyzna zmarł we śnie.
Kim był Dmitrij Nujanzin? Wyjątkowy trener z Orenburga
Dmitrij Nujanzin urodził się w Orenburgu i był absolwentem Orenburskiej Szkoły Rezerw Olimpijskich oraz Narodowego Uniwersytetu Fitness w Petersburgu. Przez dziesięć lat pracował z rosyjskimi sportowcami, zdobywając w środowisku opinię niezwykle pozytywnej, pełnej zaangażowania i energii osoby. Jako trener stawiał na motywację, a jego misją było pokazywanie, iż zmiana stylu życia jest możliwa dla wszystkich.
Kontrowersyjny eksperyment: 10 tys. kalorii dziennie
W pewnym momencie Nujanzin postanowił podjąć wyjątkowo ryzykowne wyzwanie. Chciał przybrać na wadze choćby 25 kilogramów, by następnie publicznie przeprowadzić proces szybkiego odchudzania i udowodnić, iż konsekwencja potrafi zdziałać cuda. Na co dzień dokumentował swoje działania w mediach społecznościowych, gdzie śledziły go tysiące fanów.
Jego dzienny jadłospis opierał się na gigantycznej liczbie kalorii, aż 10 tysięcy kcal. Na śniadanie jadał słodkie wypieki i ciasta, na lunch pierogi z majonezem, a wieczorami pochłaniał burgery i dwie pizze. Dodatkowo sięgał po chipsy i inne przekąski. W efekcie w krótkim czasie przybrał około 13 kilogramów, osiągając wagę 105 kg.
Dmitrij Nujanzin / Źródło: Instagram Wyzwanie dla fanów i nagłe pogorszenie zdrowia
Gdy tył, jednocześnie zaproponował swoim obserwatorom udział we wspólnym wyzwaniu: osoby ważące powyżej 100 kg miały do końca roku schudnąć 10% swojej masy ciała, za co mogły otrzymać 10 tys. rubli. Mężczyzna chciał w ten sposób pokazać, iż szybkie odchudzanie jest możliwe, a efekty – spektakularne.
ZOBACZ TAKŻE: Tragiczna śmierć młodej influencerki tuż po porodzie. Odeszła w wieku 30 lat
Niestety, w pewnym momencie Nujanzin zaczął skarżyć się na złe samopoczucie. Planował udać się do lekarza, jednak nie zdążył zrealizować tej wizyty. Zmarł we śnie. Według specjalistów jego organizm, a przede wszystkim serce, nie poradziły sobie z nagłym wzrostem masy ciała oraz ekstremalnym obciążeniem wynikającym z ogromnej liczby spożywanych kalorii.
Reakcja środowiska i dramatyczna puenta eksperymentu
Śmierć trenera wstrząsnęła jego obserwatorami oraz osobami, które z nim pracowały. Wielu wspomina go jako człowieka pełnego pasji, który chciał pomagać innym w osiąganiu zdrowia i lepszej formy. Jego eksperyment, zamiast stać się inspiracją, okazał się tragiczną lekcją o granicach ludzkiego organizmu.
Źródło: Canva, Instagram





