REKLAMA
Zobacz wideo
Anna Wendzikowska o śmierci rodziców. Wspomniała o trudnych chwilach
Marcin Miller wspomniał o śmierci mamy. "Nikt o tym nie wiedział"Wokalista wcześniej nie mówił o śmierci mamy. Jak przyznał, było to dla niego zbyt trudne doświadczenie. - Mamy już nie ma, ale nikt o tym nie wiedział. Nie wysprzęglałem się z tego, bo mama zmarła mi, powiedzmy, na moich ramionach. Trochę tamto przeżyłem, ale życie toczyło się dalej - wyjawił w wywiadzie. Marcin Miller wspomniał o tym, iż przez dłuższy czas łączył pracę z opieką nad mamą. Towarzyszył jej do samego końca. - Udzielałem wywiadów, uśmiechałem się, jeździłem, wiesz, na różne programy i potem musiałem wracać do mieszkania i pomagałem mamie. No i tak po prostu mama odeszła w moich ramionach - dodał piosenkarz. Marcin Miller o śmierci ojca. "Kazałem zatrzymać samochód"Przed laty Marcin Miller pożegnał ojca. W książce "Jestem szalony" opisał najtrudniejsze momenty. O złym stanie zdrowia ojca dowiedział się w drodze na koncert. "Kazałem zatrzymać samochód. Wyszedłem z auta i zadzwoniłem do organizatora koncertu. Mówię: Muszę wracać. On na to: To zagraj ten koncert, a ja odwiozę cię do Opola prosto do szpitala. Rano będziesz na miejscu. I tak było. Gdy zmarł, musiałem kupić dla niego garnitur do trumny, buty… Pierwszy raz znalazłem się w takiej sytuacji. Pamiętam, jechałem wtedy pod prąd, zatrzymała mnie policja. Gdy policjant usłyszał, iż zmarł mi tata, wyrzucił mandat i jedynie pouczył, bym uważał na drodze. Wróciłem do domu z tymi rzeczami. Mama płakała. Czas mija, ale tęsknota zostaje" - czytaliśmy. O śmierci ojca wspominał także w rozmowie z portalem Plejada. "Gdy tata zmarł, bardzo to przeżyłem. Przeżywam to do dziś"" - powiedział Marcin Miller. Artykuł aktualizowany.



