Andrzej Beya-Zaborski nie żyje. Aktor Białostockiego Teatru Lalek, dla widzów przede wszystkim komendant z cyklu “U Pana Boga…”, zmarł w nocy po długiej chorobie. Informację podano 11 sierpnia 2026 roku. Teatr pożegnał go krótkim wpisem.
Andrzej Beya-Zaborski nie żyje po długiej chorobie
Informację o śmierci aktora podał Białostocki Teatr Lalek. Wpis trafił na Facebooka instytucji, a chwilę później powielił go samorząd województwa podlaskiego i miasto Białystok. Odejście artysty potwierdził PAP dyrektor teatru Jacek Malinowski.
“Smutna wiadomość…Andrzej Beya-Zaborski, wieloletni aktor BTL, zmarł dzisiejszej nocy po wieloletniej chorobie. Miał 75 lat”
– przekazał Białostocki Teatr Lalek.
Podobny wpis zamieścił Urząd Marszałkowski Województwa Podlaskiego. Mowa w nim o wybitnym aktorze, reżyserze i pedagogu, związanym z białostocką sceną przez niemal czterdzieści lat. “Zmarł w wieku 75 lat po długiej chorobie” – podano. Data jest jedna. Wtorek, 11 sierpnia 2026 roku.
Aktora żegnają też ludzie, z którymi pracował. Dramaturg i scenarzysta Krzysztof Kędziora przypomniał, iż siedem lat temu Beya-Zaborski przyjął jego zaproszenie do obsady “Rubinowych godów”. Ta rola okazała się ostatnią teatralną w jego karierze.
“Dokładnie trzy lata temu ukończyliśmy wspólną książkę, w której z pasją i wrodzonym humorem opowiedział o swoim niezwykłym życiu. Siedem lat temu przyjął moje zaproszenie do obsady ‘Rubinowych godów’. Nigdy bym nie pomyślał, iż będzie to Jego ostatnia, teatralna rola”
– napisał w sieci.
Kim był Andrzej Beya-Zaborski?
Szeroka publiczność zapamiętała Beyę-Zaborskiego z jednej roli. Grał komendanta Henryka Wołkołyckiego w cyklu Jacka Bromskiego “U Pana Boga…”. Wracał do niej cztery razy.
Widzowie oglądali go w “U Pana Boga za piecem”, “U Pana Boga w ogródku”, “U Pana Boga za miedzą” oraz “U Pana Boga w Królowym Moście”. Jak informuje portal Goniec, za debiut w pierwszej części dostał nagrodę na festiwalu w Gdyni za drugoplanową rolę męską.
Filmografia aktora sięgała jednak dalej. Zagrał u Wojciecha Smarzowskiego w “Weselu” i “Drogówce”, a gościnnie pojawiał się w “Magdzie M.”, “39 i pół”, “Pitbullu” oraz “Ojcu Mateuszu”. Portal Party.pl wymienia też “Kruka” i “Kryminalnych”. Lista jest długa.
Aktor urodził się 7 marca 1951 roku w Wałbrzychu. Dyplom białostockiego Wydziału Lalkarskiego PWST imienia Aleksandra Zelwerowicza odebrał w 1978 roku i od razu trafił do zespołu BTL. Został tam na całe życie zawodowe.
Na tej scenie grał w spektaklach “Raz, dwa, trzy, Baba-Jaga patrzy!”, “Krzywa wieża” czy “Krótki kurs piosenki aktorskiej”. Goniec wymienia też role Wojaka Szwejka i Pana Fajnackiego. Ceniono go za animację lalek, zwłaszcza pacynek.
Równolegle uczył. Przez lata wykładał na Wydziale Sztuki Lalkarskiej w Białymstoku, a jego dawni studenci grają dziś w zespole teatru.
Przypomnijmy, iż Beya-Zaborski miał też Nagrodę Artystyczną Prezydenta Białegostoku za całokształt twórczości. Odznakę “Za zasługi dla Województwa Podlaskiego” odebrał w 2008 roku. To kolejne pożegnanie w tym miesiącu, bo na początku sierpnia zmarł dziennikarz Andrzej Morozowski.
źródło zdjęć: Canva


