Nie żyje Andrzej Beya-Zaborski -informuje Białostocki Teatr Lalek. Był to aktor teatralny, filmowy i telewizyjny, któremu popularność przyniosła m.in. rola komendanta policji w Królowym Moście w serii filmów "U Pana Boga …".
Nie żyje Andrzej Beya-Zaborski. Był gwiazdą serii "U Pana Boga..."

Informację o śmierci aktora potwierdził w mediach społecznościowych m.in. marszałek województwa podlaskiego Łukasz Prokorym. Jak podkreślono we wpisie udostępnionym przez tamtejszy samorząd, Andrzej Beya-Zaborski przez niemal 40 lat był związany z Białostockim Teatrem Lalek.
"Zmarł w wieku 75 lat po długiej chorobie" - przekazano w komunikacie.
Szerszej publiczności Beya-Zaborski dał się poznać przede wszystkim jako komendant Henryk Wołkołycki z kultowej serii "U Pana Boga..." ("U Pana Boga za piecem", "U Pana Boga w ogródku", "U Pana Boga za miedzą", "U Pana Boga w Królowym Moście").
Białystok pogrążony w żałobie. W wieku 75 lat odszedł Andrzej Beya-Zaborski
Aktor był kojarzony również z ról w filmach Wojciecha Smarzowskiego ("Wesele", "Drogówka") oraz gościnnych występów w serialach telewizyjnych ("Magda M.", "39 i pół", "Pitbull", "Ojciec Mateusz").
Na deskach Białostockiego Teatru Lalek Beya-Zaborski wstępował m.in. w sztukach: "Raz, dwa, trzy, Baba-Jaga patrzy!", "Krzywa wieża" czy "Krótki kurs piosenki aktorskiej". Jak przekazało Radio Białystok, był on ceniony m.in. z uwagi na znakomitą technikę aktorską i niezwykłą wyobraźnię.
ZOBACZ: Nie żyje Mateusz Bąk. "Legendarny bramkarz" Lechii Gdańsk
Dodatkowo urodzony 7 marca 1951 roku Beya-Zaborski przez wiele lat był też pedagogiem. Wykładał na Wydziale Sztuki Lalkarskiej w Białymstoku, gdzie kształcił młodych adeptów lalkarstwa.
Andrzej Beya-Zaborski nie żyje. Aktor zmagał się z chorobą
Aktora w mediach społecznościowych pożegnał m.in. Białostocki Teatr Lalek. "Smutna wiadomość...Andrzej Beya-Zaborski, wieloletni aktor BTL, zmarł dzisiejszej nocy po wieloletniej chorobie. Miał 75 lat" - przekazała instytucja, składając kondolencje rodzinie i bliskim.
Wpis w mediach społecznościowych opublikował także m.in. dramaturg, scenarzysta, lektor filmowy i telewizyjny Krzysztof Kędziora. "Dokładnie trzy lata temu ukończyliśmy wspólną książkę, w której z pasją i wrodzonym humorem opowiedział o swoim niezwykłym życiu. Siedem lat temu przyjął moje zaproszenie do obsady 'Rubinowych godów'. Nigdy bym nie pomyślał, iż będzie to Jego ostatnia, teatralna rola" - napisał o zmarłym aktorze.
ZOBACZ: Ojciec Lionela Messiego nie żyje. Zmarł po ciężkiej walce z chorobą
Informacja o śmierci aktora ukazała się także na jego fanpage'u na Facebooku.



