Nie wytrzymała – VERA spokojnie oświadczyła mężowi podczas podawania herbaty, iż już złożyła pozew o rozwód. Artur, tłumiąc emocje przy dzieciach, pyta: „Czym ci zawiniłem? Przecież dzieci potrzebują ojca.” VERA odpowiada z przekąsem, iż sobie poradzi. Żali się, iż chciała życia jak przy spokojnym jeziorze, zamiast wiecznego chaosu. Mówi, iż ma dość pracy i codziennych obowiązków – pragnie luksusów, których Artur nie jest w stanie jej dać, choć oddała mu dziesięć najlepszych lat swojego życia… Rozwód przebiega bez fajerwerków. Chłopcy zostają przy matce, ale każdy weekend i ferie mają spędzać z ojcem, który gwałtownie przedstawia im swoją nową żonę, pogodną i serdeczną Lubę. Dzieci ją uwielbiają, co doprowadza Verę do szału. Do tego Artur niespodziewanie dziedziczy fortunę, kupuje piękny dom pod Warszawą, żyje wygodnie, ale nie rezygnuje z pracy, osobiście troszczy się o synów, kontroluje alimenty i wydatki. VERA zaczyna żałować, iż nie wytrzymała jeszcze pół roku… Robi więc wszystko, żeby odzyskać dawną rodzinę – zaprasza Artura na herbatę, kokietuje go, proponuje wspólnego Sylwestra. On jednak odpycha jej próby i otwarcie mówi, iż święta spędza z nową rodziną w górach. W końcu VERA, chcąc odzyskać komfort życia, zostawia synów ojcu „na zawsze”, by móc ułożyć sobie życie z nowym mężczyzną. Liczy, iż nowa żona Artura gwałtownie się podda. Jednak chłopcy świetnie odnajdują się u taty i jego żony, a Vera zostaje z niczym – pieniędzy nie odzyska, dzieci nie żałuje. Po dziesięciu latach małżeństwa nie wytrzymała do szczęśliwego finału… Co za pech i niesprawiedliwość!

newsempire24.com 2 godzin temu

Nie wytrzymała

Składam pozew o rozwód powiedziała spokojnie Weronika, wręczając mężowi kubek z herbatą. adekwatnie już złożyłam.

Kobieta wypowiedziała to tak, jakby mówiła o zakupach w warzywniaku. Coś w rodzaju dziś na kolację będzie schabowy z ziemniakami.

Mogę zapytać, z jakiego Hm, dobra, nie przy dzieciach Adam, widząc dwie mocno zaniepokojone buźki, zaczął mówić ciszej. Co ci we mnie przeszkadza? I nie zapominaj, iż dzieci potrzebują ojca.

Myślisz, iż innego ojca nie znajdę? kobieta przewróciła oczami i sarkastycznie się uśmiechnęła. Co mi nie pasuje? Wszystko! Liczyłam, iż życie z tobą będzie spokojne jak Mazurskie jezioro, a nie rwąca Wisła!

No dobrze, chłopaki, zjedliście wszystko? nie chciałem tej rozmowy ciągnąć przy synach. Na zabawę, już! I nie podsłuchiwać! rzuciłem za nimi, znając niespokojną naturę Michała i Kacpra. Teraz możemy pogadać.

Weronika zacisnęła usta niezadowolona. choćby teraz musi rządzić! Udaje najlepszego ojca na świecie

Mam już dość tego życia. Nie chcę codziennie harować po osiem godzin, uśmiechać się do współpracowników, tłumaczyć klientom Chcę spać do południa, jeździć po drogich butikach, bywać w salonach kosmetycznych. Ty mi tego dać nie możesz. Koniec! Oddałam ci najlepsze dziesięć lat mojego życia

Możesz darować sobie wzniosłe słowa? przerwałem jej oschle. To chyba ty przez rok robiłaś wszystko, żeby zostać moją żoną? Ja do ślubu specjalnie się nie rwałem.

Każdy się czasem myli.

Rozwód poszedł gwałtownie i bez rozgłosu. Chłopców, choć z żalem, zgodziłem się zostawić Weronice, pod warunkiem, iż każdy weekend i wakacje spędzają ze mną. Weronika bez wahania się zgodziła.

Po pół roku przedstawiłem synom moją nową żonę. Uśmiechnięta i pogodna Ludmiła gwałtownie zdobyła serca chłopaków nie mogli się doczekać każdych kolejnych weekendów, co ogromnie irytowało ich matkę.

Jeszcze bardziej złościł ją fakt, iż dostałem w spadku dom po jakimś dalekim wuju, kupiłem piękną willę pod Warszawą i zacząłem żyć wygodnie. Pracować jednak nie rzuciłem, alimenty płaciłem raczej skromne, woląc sam ubierać synów od stóp do głów i kupować im nowoczesne gadżety. choćby te alimenty sam kontrolowałem!

I dlaczego nie wytrzymała tych kilku miesięcy? Gdyby Weronika wiedziała, jak to się potoczy Teraz pewnie jeszcze by ze mną była!

Ale może jeszcze nie wszystko stracone?

*************************

Może napijemy się herbaty? Jak kiedyś zalotnie uśmiechnęła się, kręcąc na palcu kosmyk włosów. Króciutka sukienka podkreślała atuty figury, staranny makijaż ujmował lat Naprawdę włożyła w to dużo energii!

Nie mam czasu spojrzałem na byłą żonę obojętnym wzrokiem. Chłopcy spakowani?

Nie mogą czegoś znaleźć, będą się jeszcze kręcić z dziesięć minut, znam ich odpowiedziała z żalem. Może spędzimy razem Sylwestra? Michał z Kacprem pół dnia ubierali choinkę.

Przecież na rozprawie ustaliliśmy, iż ferie i święta są moje. Spędzamy Sylwestra w pięknej górskiej wiosce, śniegu nie brakuje, na sankach pojeździmy Ludmiła wszystko świetnie zorganizowała.

Ale to rodzinne święto

Więc będzie rodzinnie z nami. A jak się nie podoba, to wystąpię o opiekę nad chłopcami.

Gdy za mną i radośnie rozgadanymi synami zamknęły się drzwi, Weronika w furii rzuciła drogim porcelanowym serwisem, prezentem ślubnym. Ludmiła Znowu ta Ludmiła! Co ona się tak ciągle wtrąca? Udaje, iż cieszy ją widok chłopców, a pewnie odlicza dni do ich powrotu do matki. Kto jak kto, ale ja wiem, jacy oni są żywotni i uparci!

A może To dziwne, ale może to jest jakiś pomysł Może jeszcze nie wszystko stracone. Niedługo cała kasa Adama będzie tylko dla mnie

********************

O co chodzi? uniosłem brwi, widząc walizki w progu.

Przecież widzisz. Ubrania Michała i Kacpra Weronika kopnęła jedną z walizek, przez co się przechyliła. Uznałam, iż skoro ty masz już poukładane życie, to i ja mogę zacząć wszystko od nowa. Ale, sam rozumiesz, niewielu facetów zgodzi się wychowywać cudze dzieci, więc teraz to z tobą będą chłopcy mieszkać. Byłam już w opiece społecznej, wszystko zgłoszone, zostało tylko dopełnienie formalności. Ale już się tym nie zajmuję, wyjeżdżam z bardzo obiecującym adoratorem.

Wyszedłem za Weroniką na podjazd, nie mogąc uwierzyć w jej słowa. Ciekaw jestem, ile ta święta Ludmiłka wytrzyma. Tydzień? Dwa? Pewnie góra dwa. A ja? Na pewno wybiorę synów i wrócę do Weroniki wraz z pieniędzmi.

Mijały dwa tygodnie. Potem miesiąc. Dwa. Ale Weronika nie zadzwoniła, by błagać o zabranie chłopców. Z ich relacji wynikało, iż Ludmiła nigdy choćby na nich nie podniosła głosu! Jak to możliwe? Te dwa urwisy nagle stały się grzeczne jak aniołki? Niepojęte!

Jak się zachowują Michał i Kacper? Nie masz już ich dość? zapytała w końcu przez telefon Weronika.

Są świetni, mili, pomocni, odpowiedziałem z rozczuleniem, bo rzeczywiście tak było. Złote dzieciaki!

Naprawdę? zdziwiła się Weronika. U mnie ciągle coś rozrabiali

Bo z dziećmi trzeba się zajmować prychnąłem. A ty ciągle w telefonie. A tak w ogóle, informuję cię, iż się przeprowadzamy. Chcesz, mogę przywieźć chłopców na ferie.

Przecież to też moje dzieci!

Sama zrzekłaś się wszelkich praw zaśmiałem się szczerze. Matka z ciebie jak z koziej no, sama wiesz.

Weronice pozostało tylko gryźć się ze złości. Nie wróciłem do niej (a raczej do jej portfela), z nowym kawalerem nie wypaliło, a dzieci będą mieszkały jeszcze dalej. Choć w sumie za nimi tęsknić raczej nie będzie. Bardziej jej odpowiada życie tylko dla siebie.

Jakież to niesprawiedliwe Przeczekać dziesięć lat i odpaść na kilka miesięcy przed wygraną

Niesprawiedliwe

Tyle z tego wszystkiego nauczyłem się jedno szczęście to nie kwestia pieniędzy czy wygodnego życia, ale tego, jakich ludzi mamy obok siebie i czy potrafimy nie przegapić tego, co naprawdę ważne.

Idź do oryginalnego materiału