Współczesne seriale młodzieżowe często udają coś, czym wcale nie są. Oglądając "Sterling Point" na Prime Video, miałam wrażenie, jakbym obcowała z dziełem, które rozumie akurat pokolenie Z – jego humor oraz obawy – i widzi w nich ludzi, a nie "rozpieszczone dzieciaki". Nad kanadyjskim jeziorem czas zwolnił, a odcinki same się przewijały. W streamingu nareszcie pojawił się oryginalny pomysł.