Ponad 1,5 mln zł w płatnych umowach i licencjach wykazanych przez Warszawę, ponad 1,2 mln zł w jednoznacznie sumowalnych umowach pieniężnych Wrocławia, 838 tys. zł w samych kontraktach bydgoskich wodociągów i 140 tys. zł za kampanię obejmującą obecność w „Pytaniu na śniadanie” w Białymstoku. Posłanka Paulina Matysiak zapytała 18 miast o współpracę z Telewizją Polską w latach 2023–2026. Odpowiedzi pokazują, iż samorządy kupowały nie tylko tradycyjne reklamy, ale także całe audycje, czas antenowy, transmisje, lokowanie produktu, billboardy sponsorskie i obecność miejskich wątków wewnątrz programów telewizyjnych.
O co pytała Paulina Matysiak?
22 maja 2026 roku Paulina Matysiak skierowała interwencje poselskie do 18 miast. Pytała o umowy zawierane z Telewizją Polską nie tylko przez urzędy, ale również miejskie jednostki, instytucje kultury, spółki komunalne i inne podmioty zależne.
Posłanka poprosiła o wartości i przedmiot umów, liczbę oraz terminy emisji, sposób oznaczania finansowanych materiałów, osoby podejmujące decyzje, a także o informację, czy przed zawarciem kontraktu analizowano, czy dany temat rzeczywiście powinien być płatną promocją, czy mógł zostać zrealizowany w ramach zwykłego zainteresowania redakcyjnego nadawcy publicznego.
Odpowiedzi nie pozwalają stworzyć prostego rankingu miast. Jedne samorządy zebrały informacje od wielu spółek i instytucji, inne przekazały dane tylko z urzędu. W dokumentach występują także barter, licencje, umowy bezkosztowe i przypadki, w których to TVP płaciła miejskiemu podmiotowi. Dlatego poniżej przedstawione są przede wszystkim najważniejsze i najbardziej charakterystyczne przykłady.
Wrocław: ponad 1,2 mln zł i miejskie wątki wpisane w programy
Wrocław przekazał jeden z najbardziej rozbudowanych wykazów. Po wyłączeniu barteru i uniknięciu podwójnego policzenia umowy, której wartość została później zmieniona aneksem, wartość jednoznacznie sumowalnych umów pieniężnych wynosi 1 205 919,80 zł. Osobno Wrocławski Teatr Lalek wykazał cztery umowy barterowe o wartości świadczeń 55 104 zł.
Największą pojedynczą pozycją było 300 tys. zł na współorganizację koncertu „Jesteśmy sobie potrzebni”, transmitowanego 11 listopada 2024 roku przez TVP1. Miasto wskazało, iż materiał został oznaczony jako współfinansowany przez Urząd Miejski, a przedsięwzięcie mogło być zrealizowane wyłącznie jako płatna promocja.
Szczególnie interesujące są trzy kontrakty związane z programem kulinarnym „Górna Półka Smaku”. W latach 2024–2026 Wrocław przeznaczył na nie łącznie 210 tys. zł. Nie chodziło jedynie o emisję spotów. Dokumenty przewidywały obecność w samym programie wątków miejskiej kampanii, konsultowanych z zamawiającym. W jednym z opisów finał programu zakładał powrót prowadzących do Wrocławia i prezentowanie miasta przez pryzmat restauracji, smaków i kulinarnego dziedzictwa. Audycje miały być oznaczane jako współfinansowane przez miasto.
Duże kwoty przeznaczano również na cykle stricte miejskie. Dwie umowy dotyczące „Pulsu Wrocławia” miały łącznie wartość 158 952 zł, a dwie dotyczące komunikacji aglomeracyjnej — 147 984 zł. W wykazie znalazły się też m.in. „Wrocław się zmienia”, „Bezpieczny Wrocław”, transmisja Gitarowego Rekordu Guinnessa, materiały dotyczące nagród Angelus i Silesius oraz relacja z iluminacji choinki.
Wrocławska odpowiedź pokazuje więc bardzo szeroki model współpracy: od klasycznej reklamy po całe audycje, transmisje i wprowadzanie miejskich treści bezpośrednio do programów telewizyjnych.
Warszawa: ponad 1,5 mln zł i dwukrotne lokowanie w „Okrasa łamie przepisy”
Warszawa wykazała ponad 1,5 mln zł wartości płatnych umów i licencji opisanych w odpowiedzi. Zdecydowanie największa część przypadała na Stołeczne Biuro Turystyki — cztery jego umowy miały łącznie wartość 1 230 204,56 zł.
Największy kontrakt, wart 626 534,09 zł, dotyczył kampanii „Warszawa jest Wow! 2”. Wcześniejsza kampania reklamowa kosztowała 492 970,47 zł. Biuro Turystyki dwukrotnie kupowało również lokowanie produktu w programie „Okrasa łamie przepisy”: za 24 600 zł w 2024 roku oraz za 86 100 zł w 2025 roku. W audycjach promowano m.in. warszawską Wisłę i atrakcje nad rzeką, kuchnię, Plac Centralny, Muzeum Sztuki Nowoczesnej, Fabrykę Norblina i Konesera. Miasto napisało, iż ze względu na zakres i treść tych działań nie było możliwości, by materiały ukazały się jako zwykłe materiały redakcyjne.
Do tego dochodziły kampanie dzielnic. Wola zapłaciła 120 tys. zł za osiem około 12-minutowych odcinków „Spacerowym okiem po Woli”, a Bielany 50 tys. zł za pięć odcinków analogicznego cyklu o dzielnicy. Bemowo przeznaczyło 15 tys. zł na własną audycję. Dom Spotkań z Historią zawarł zaś umowę za 60 tys. zł na koprodukcję i emisję ośmiu odcinków programu „Bohaterki”.
W warszawskim wykazie znalazły się też umowy Muzeum Warszawy dotyczące billboardów sponsorskich oraz patronatów medialnych. To przykład pokazujący, iż pod jedną odpowiedzią miasta kryje się kilka zupełnie różnych modeli współpracy.
Bydgoszcz: 838 tys. zł w samych wodociągach i poufna umowa KPEC
W Bydgoszczy wyróżniają się przede wszystkim Miejskie Wodociągi i Kanalizacja. Sześć wykazanych przez spółkę umów z TVP miało łącznie wartość 838 003 zł brutto. Największe kontrakty dotyczyły cyklu „Woda Bydgoska”: 216 480 zł w 2024 roku, 177 120 zł w 2025 roku oraz 238 128 zł za działania zaplanowane na 2026 rok.
Inny wątek dotyczy Komunalnego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej. KPEC potwierdził zawarcie w 2026 roku umowy na płatną kampanię informacyjną, ale odmówił przekazania części szczegółów, wskazując, iż umowa zawiera klauzulę poufności.
Białystok: 312 tys. zł i 140 tys. za kampanię z „Pytaniem na śniadanie”
Białystok wykazał 11 umów o łącznej wartości 312 188,85 zł brutto. Największa, zawarta przez miejską spółkę PUHP „LECH”, opiewała na 140 tys. zł i dotyczyła kampanii edukacyjnej o recyklingu. Obejmowała audycję na żywo w „Pytaniu na śniadanie” w TVP2 oraz dwa wejścia na żywo w TVP Info. Samo miasto zapłaciło 85 tys. zł za kampanię dotyczącą upowszechniania wiedzy o Białymstoku.
Miasto wskazało, iż finansowane audycje były odpowiednio oznaczane, a charakter umów analizowano pod kątem płatnej promocji i zwykłego zainteresowania redakcyjnego.
Katowice: 198 tys. zł za 22 materiały o dzielnicach
Katowicki wykaz obejmuje umowy o łącznej wartości 300 706 zł. Największy kontrakt — 198 tys. zł — zawarto w 2026 roku. Przewidywał realizację 22 materiałów telewizyjnych lub etiud filmowych dotyczących wybranych dzielnic w ramach projektu związanego ze sprawiedliwą transformacją.
Wcześniej miasto płaciło m.in. 50 tys. zł za pakiet świadczeń promocyjnych związanych z filmem dokumentalnym „Doktórka” oraz 20 tys. zł przy filmie o Julianie Gembalskim. Katowice poinformowały, iż każdorazowo analizują, czy dane działanie powinno być płatną promocją.
Kraków: 52 pozycje, maraton w „Pytaniu na śniadanie” i miejskie cykle
Kraków przekazał aż 52 pozycje — od kampanii i lokowania produktu po licencje, patronaty i świadczenia kompensacyjne. Dlatego nie wszystkie kwoty można traktować jako wydatki miasta na promocję.
Do większych działań należało 73 838,87 zł za produkcję i 21 emisji spotu promującego Klaster Zabłocie 20.22, 33 tys. złza materiały informacyjne dotyczące Strefy Czystego Transportu oraz 67 tys. zł za sześć odcinków kampanii „Kraków – jak działa miasto? Czy wiesz, że…”.
Kraków korzystał także z lokowania znaku Cracovia Maratonu w „Pytaniu na śniadanie”. W 2025 roku zapłacono za to 52 890 zł, a w 2026 roku 61 500 zł. Materiały były oznaczane zgodnie z zasadami lokowania produktu.
Miasto w odpowiedzi stwierdziło wprost, iż zawierane umowy miały charakter promocyjny i marketingowy.
Gdańsk: prawie 210 tys. zł i kampanie o Solidarności
Gdańsk wykazał umowy o łącznej wartości 209 840 zł brutto. Największą pozycją było 120 tys. zł, które Europejskie Centrum Solidarności przeznaczyło w 2025 roku na cztery edycje kampanii dotyczącej m.in. polskiej drogi do demokracji, historii Solidarności i przemian społecznych.
W 2026 roku ECS przeznaczyło kolejne 30 tys. zł na pięć audycji, a Urząd Miejski 25 tys. zł na kampanię dotyczącą m.in. historii Gdańska i miejskiej kultury. Urząd zastrzegł przy tym, iż nie dysponuje informacjami o umowach zawieranych samodzielnie przez spółki komunalne.
Poznań: 231 tys. zł i treści w serialu dokumentalnym
Poznań wykazał osiem umów zawartych bezpośrednio przez Urząd Miasta. Jedna była bezkosztowa, a siedem płatnych miało łączną wartość 231 865,80 zł brutto.
Największy kontrakt — 75 tys. zł — dotyczył działań promocyjnych przy konferencji regionalnych nadawców publicznych CIRCOM. Za 32 tys. zł zrealizowano czteroodcinkowy cykl o rodzicielstwie zastępczym.
Na uwagę zasługuje również umowa za 45 tys. zł, w ramach której Poznań zlecił umieszczenie treści miejskiej kampanii edukacyjno-informacyjnej w trzyodcinkowym serialu dokumentalnym „Jednym tchem” poświęconym Lechowi Raczakowi.
Poznań zaznaczył jednak, iż jego odpowiedź obejmuje tylko kontrakty zawarte bezpośrednio przez urząd, a nie pełny wykaz miejskich spółek i samodzielnych jednostek.
Lublin: 207,5 tys. zł na jedną kampanię
Wykaz Urzędu Miasta Lublin obejmuje umowy o łącznej wartości 275 700 zł. Zdecydowanie największa — 207 500 zł— dotyczyła zakupu czasu antenowego na kampanię związaną z Lublinem jako Europejską Stolicą Kultury i projektem „Lato z Radiem i Telewizją Polską”. W ramach kontraktu przewidziano m.in. miniaudycję, zwiastuny sponsorskie i relację z koncertu.
Lublin płacił również za spoty dotyczące kandydatury do tytułu Europejskiej Stolicy Kultury, program o miejskich muralach, kampanię z okazji urodzin miasta i życzenia świąteczne. Miasto zaznaczyło, iż działania te nie stanowiły bieżącej działalności redakcyjnej nadawcy. Odpowiedź obejmuje jednak wyłącznie umowy zawarte przez Urząd Miasta, nie przez odrębne jednostki i spółki.
Szczecin: „Pytanie na śniadanie”, 200 spotów i 268 emisji Żagli
Szczecin zapłacił 42 tys. zł za co najmniej cztery audycje programu miejskiego „Szczecin – Przyjazny Port” w ramach „Pytania na śniadanie” w TVP2. Audycje miały być oznaczone informacją o finansowaniu ze środków miasta.
Za 57 600 zł miasto kupiło z kolei pakiet związany z „Dzień dobry. Tu Szczecin”, obejmujący audycję, billboardy sponsorskie i 200 trzydziestosekundowych filmów reklamowych. Szczecińska Agencja Artystyczna zapłaciła natomiast 30 700,80 zł za 268 emisji spotów kampanii Żagle 2025.
Rzeszów: miasto „inwestuje” na antenie
W Rzeszowie wykazano m.in. 35 tys. zł na siedem odcinków „Elektrykiem po mieście, czyli hulaj Rzeszów” oraz 30 tys. zł na sześć około 15-minutowych odcinków programu „Rzeszów inwestuje”, dotyczącego inwestycji, rozwoju miasta i pozyskiwania funduszy europejskich.
W tabelach pojawiają się też płatne relacje z wydarzeń kulturalnych, życzenia prezydenta miasta i program „Indeks”. Przy miejskich kontraktach wskazano, iż były one traktowane jako odpłatne działania promocyjne, a nie materiały powstające z inicjatywy redakcji.
Gorzów Wielkopolski: zapłacono 25 tys. zł, ale materiałów nie oznaczono
Gorzów Wielkopolski dostarczył jeden z najbardziej istotnych przypadków z punktu widzenia przejrzystości.
Miasto zapłaciło 25 023 zł za pięć odcinków audycji „Zmiana adresu” w ramach kampanii „Zostaję”. Urząd przyznał w odpowiedzi, iż materiały nie były oznaczane jako sponsorowane, promocyjne, płatne ani finansowane przez miasto.
Urząd poinformował również, iż nie przeprowadzono odrębnej, sformalizowanej analizy, czy materiał mógł powstać w ramach zwykłego zainteresowania redakcyjnego. Umowę zawarto jako działanie promocyjne.
Spółka Słowianka korzystała natomiast intensywnie z billboardów sponsorskich: jedna z umów obejmowała 966 emisji, a kolejna 851 emisji prognozy pogody.
Toruń: wywiady i felietony bez oznaczenia finansowania
W Toruniu znaczną część ciekawszych umów zawierały miejskie instytucje.
Centrum Nowoczesności Młyn Wiedzy zapłaciło 12 300 zł za dwa wywiady i dwa felietony w „Studio Lato 2025”. W odpowiedzi wskazano jednak, iż materiały zrealizowane na zlecenie Centrum nie były oznaczane jako sponsorowane, promocyjne, płatne ani finansowane przez miasto lub miejski podmiot.
Toruńska Orkiestra Symfoniczna zawierała z kolei umowy m.in. za 15 tys. zł na kampanię związaną z Międzynarodowym Festiwalem i Konkursem Skrzypcowym im. Karola Lipińskiego.
Łódź: urząd nie płacił, ale miejska jednostka kupiła 405 emisji
Urząd Miasta Łodzi odpowiedział, iż sam nie zawierał w badanym okresie tego rodzaju umów z TVP. Wśród miejskich jednostek budżetowych robiło to Centrum Administracyjne Pieczy Zastępczej.
Dwie umowy na spot „Test serca” promujący rodzicielstwo zastępcze miały łącznie wartość 57 250,80 zł i obejmowały 405 emisji. Łódź określiła je jako odpłatne kampanie społeczne i informacyjne.
Olsztyn: przede wszystkim spoty i kampanie informacyjne
W Olsztynie wskazane umowy miasta i Miejskiego Ośrodka Kultury miały łącznie wartość około 35,8 tys. zł. Dotyczyły m.in. informacji o zmianie numerów rachunków bankowych, kampanii „BIO – wyrzucaj bez worka”, promocji turystyki i inwestycji, życzeń świątecznych oraz Jarmarku Bożonarodzeniowego.
Największa pojedyncza pozycja wynosiła 9999 zł i była związana z kampanią informacyjno-edukacyjną dotyczącą rozwoju turystyki i inwestycji. Miasto podało, iż emitowane komunikaty oznaczano nazwą i logotypem zlecającego.
Kielce: od sponsoringu po lokowanie produktu
Sam Urząd Miasta Kielce wskazał jedną umowę sponsorską — 1230 zł za billboard sponsorski przy programie „Odświętne rozmowy”. Materiał został wyraźnie oznaczony jako sponsorowany.
Znacznie bardziej rozbudowane działania prowadziły jednak miejskie podmioty. Targi Kielce zawierały m.in. umowy na lokowanie produktu w „Magazynie Rolniczym”, w tym kontrakt za 30 tys. zł w 2026 roku. W odpowiedzi wskazano, iż tego rodzaju świadczenia były analizowane i uznawane za działania wykraczające poza tradycyjne zainteresowanie redakcyjne.
Opole: nie zawsze pieniądze płynęły z miasta do TVP
Opole pokazuje, dlaczego nie można po prostu dodawać wszystkich wartości z odpowiedzi.
W zestawieniu znajdują się umowy bezkosztowe, barterowe, płatne działania promocyjne, ale również przypadki, w których to TVP płaciła miejskiemu Muzeum Polskiej Piosenki. Galeria Sztuki Współczesnej kupowała spoty reklamowe, natomiast Zakład Komunalny zawarł umowę o wartości 18 450 zł brutto dotyczącą sponsoringu i lokowania produktu.
Opolski przykład dobrze pokazuje, iż „umowa z TVP” nie zawsze oznacza wydatek samorządu na antenę.
Zielona Góra: jedna umowa i również brak oznaczenia
Zielona Góra wskazała tylko jedną umowę w całym analizowanym okresie. Zielonogórski Ośrodek Kultury zapłacił 2460 zł za część kosztów produkcji i emisji audycji „Nasze Lubuskie – Trans-graniczny wehikuł czasu” oraz 123 zł za licencję. Umowa obejmowała dziesięć zwiastunów i premierę odcinka.
Miasto odpowiedziało, iż materiał nie był oznaczany jako sponsorowany, promocyjny, płatny ani finansowany przez miejski podmiot.
Co wynika z odpowiedzi 18 miast?
Interwencje Pauliny Matysiak pokazują, iż kooperacja samorządów z publicznym nadawcą miała znacznie więcej form niż zwykły zakup reklamy.
Miasta i miejskie podmioty kupowały setki emisji spotów, całe kilkunastominutowe audycje, transmisje na żywo, billboardy sponsorskie, obecność w „Pytaniu na śniadanie”, lokowanie produktu w programie kulinarnym czy wprowadzanie uzgodnionych wątków miejskich do regularnych programów telewizyjnych.
Samo korzystanie przez samorządy z płatnych kampanii informacyjnych czy promocyjnych nie jest niczym niezwykłym. Z odpowiedzi wyłania się jednak ważne pytanie o czytelność granicy między materiałem redakcyjnym a treścią zamówioną za publiczne pieniądze.
W wielu przypadkach miasta wymagały wyraźnego oznaczania współfinansowania. Są jednak wyjątki. Gorzów Wielkopolski i Zielona Góra wprost wskazały materiały opłacane przez miejski podmiot, których w taki sposób nie oznaczano. Podobna sytuacja pojawiła się przy części materiałów jednej z toruńskich jednostek.
Różny jest również poziom przejrzystości samych odpowiedzi. Bydgoski KPEC powołał się na poufność kontraktu. Lublin i Poznań przekazały dane jedynie o umowach zawieranych bezpośrednio przez urzędy, a Gdańsk zastrzegł brak informacji o kontraktach spółek komunalnych.
Dlatego zebranych danych nie należy traktować jak rankingu samorządów. Pozwalają one natomiast zobaczyć skalę, różnorodność i mechanizm kupowania przez miasta obecności w telewizji publicznej — oraz postawić pytanie, które było jednym z głównych powodów interwencji Pauliny Matysiak: czy widz zawsze wiedział, kiedy ogląda niezależny materiał redakcyjny, a kiedy treść powstałą lub wyemitowaną na podstawie umowy opłaconej ze środków publicznych?








