Nie mam choćby z kim porozmawiać.
Mamo, co ty opowiadasz? Jak to nie masz z kim porozmawiać? Przecież dzwonię do ciebie dwa razy dziennie powiedziała zrezygnowanym głosem córka.
To nie tak, Madziu, naprawdę… westchnęła smutno pani Nina Kaczmarek. Po prostu nie mam już ani przyjaciół, ani znajomych w swoim wieku. Ludzi z mojego świata, z tamtych lat.
Mamo, nie przesadzaj. Przecież masz swoją szkolną przyjaciółkę, Irminę! I sama wiesz, wyglądasz na dużo młodszą niż jesteś, jesteś taka na czasie… No mamo, co ty? zmartwiła się córka.
Dobrze wiesz, iż Irmina ma astmę już nie rozmawia przez telefon, bo dusi się od kaszlu. Mieszka na drugim końcu Poznania, ciężko się spotkać. Kiedyś zawsze we trójkę się trzymałyśmy, znałaś nasze historie. Marzenka już dawno nie żyje. Wczoraj przyszła do mnie na chwilę sąsiadka, pani Teresa. Zaprosiłam ją na herbatę, to bardzo miła kobieta, często do mnie wpada. Przyniosła świeżo upieczone drożdżówki upiekła dla swoich wnuków i dzieci. Opowiedziała o swoich dzieciach, wnukach. Ona sama jest ode mnie z piętnaście lat młodsza… Ale jej wspomnienia są już z innych czasów, szkoły, dzieciństwa.
A mnie tak brakuje rozmów z kimś, kto rozumie tamte lata… mówiłam to córce, choć wiem, iż mnie i tak nie zrozumie. pozostało młoda. Jej czas ciągle trwa toczy się za oknem, a nie tylko w wspomnieniach. Madzia jest cudowna, troskliwa, to nie o nią chodzi.
Mamo, mam na wtorek dwa bilety na wieczór pieśni polskiej. Pamiętasz, jak mówiłaś, iż chcesz pójść? No i przestań się zamartwiać załóż tę swoją bordową suknię, wyglądasz w niej przepięknie!
Dobrze, Madziu, wszystko w porządku. Sama nie wiem, co na mnie wzięło… Dobranoc, zadzwonię jutro. Kładź się wcześnie spać, bo chodzisz niewyspana! zmieniłam temat.
Dobrze, mamo, pa, dobranoc odpowiedziała tylko Magda i się rozłączyła.
Długo patrzyłam przez okno na migoczące światła wieczornego Poznania…
Klasa dziesiąta, wiosna. Ile my wtedy miałyśmy planów! Jakby to było wczoraj… Irminie podobał się Szymon Malczewski z naszej klasy. Ale Szymek zakochał się we mnie dzwonił na mój domowy telefon i zapraszał na spacer. Był mi zawsze bliski, ale traktowałam go jak kolegę, nie chciałam robić mu nadziei.
Później Szymek poszedł do wojska, potem wrócił i się ożenił. Zamieszkał w starej kamienicy naprzeciwko domu Irminy. Numer telefonu… jeszcze go pamiętam. Odruchowo wystukałam na starym aparacie.
Najpierw było jakieś szeleszczenie, a potem odezwał się cichy, męski głos:
Halo, słucham.
Może już jest późno? Po co ja dzwonię, może Szymon już mnie choćby nie pamięta albo to choćby nie on?
Dobry wieczór… mój głos zadrżał ze zdenerwowania.
Znowu jakiś szum, aż nagle usłyszałam:
Nina? Czy to możliwe? Tak… Twój głos rozpoznałbym wszędzie. Jak mnie znalazłaś? Ja tu jestem zupełnie przypadkiem…
Szymek! fala radosnych wspomnień mnie zalała. Już od dawna nikt nie wołał mnie po imieniu tylko mamo, babciu albo pani Nino. Czasem Irmina. A zwykłe Nina brzmi tak świeżo, lekko, jakby nigdy nie minęły te osiemdziesiąt lat!
Nina, jak się miewasz? Strasznie się cieszę, iż dzwonisz te słowa sprawiły mi radość. Bałam się, iż nie pozna mojego głosu, iż przeszkadzam…
A pamiętasz klasę dziesiątą? Jak z Witkiem Wasiakiem i Irminą pływaliśmy łódką po Warcie? Witek aż odciski miał na dłoniach od wioseł. Później lody na Starym Rynku… Grali wtedy muzykę uliczną Szymon opowiadał cichym, zamyślonym głosem.
Oczywiście, iż pamiętam! śmiałam się A naszą klasową wyprawę pod namioty do lasu? Tak się chce jeść, a konserwy nie dało się otworzyć!
Oj tak zaśmiał się Szymek A Wacek otworzył puszkę, a potem graliśmy i śpiewaliśmy przy ognisku. Pamiętam! choćby wtedy postanowiłem nauczyć się grać na gitarze.
I co, nauczyłeś się? mój głos zabrzmiał młodzieńczo, zalana falą wspomnień. Szymon naprawdę przypomniał mi wszystko…
A co u ciebie? Pewnie jesteś szczęśliwa słyszę to po głosie. Masz dzieci, wnuki? Wciąż piszesz wiersze? Pamiętam twoje wersy… Rozpływam się w nocy, by wrócić o brzasku! Taka byłaś zawsze życiodajna!
Byłaś jak słońce! Przy tobie nie marznie się na sercu. Twoi bliscy mają skarb taką mamę i babcię.
Oj Szymek, przesadzasz! Moje czasy już minęły,
Przestań! przerwał mi. Jesteś przez cały czas pełna życia, wręcz kipisz! Nie wierzę, iż utraciłaś radość. Twoje życie przez cały czas trwa. Słońce świeci dla ciebie.
I wiatr przegania chmury po niebie dla ciebie.
I ptaki śpiewają dla ciebie!
Ty się nie zmieniłeś, wciąż jesteś romantykiem. A powiedz, co u ciebie?… zaczęłam mówić, ale w słuchawce trzasnęło i rozłączyło się połączenie.
Siedziałam jeszcze chwilę z telefonem w dłoni, chciałam oddzwonić, ale stwierdziłam, iż już późno, niezręcznie… Może innym razem.
Rozmowa z Szymonem przywróciła mi energię i wspomnienia, których tak mi brakowało. Nagle zadzwonił mój telefon i aż podskoczyłam to wnuczka.
Tak, Julko, nie śpię. Co mówiła mama? Nie, mam dobry nastrój! Idziemy z mamą na koncert. Przyjdziesz jutro? Super. Czekam, pa.
Z tak świetnym humorem położyłam się spać. Tyle planów w głowie! Zasypiając, układałam w myślach nowe wiersze…
Rano postanowiłam odwiedzić Irminę. Kilka przystanków tramwajem przecież nie jestem jeszcze taka stara!
Irmina ucieszyła się na mój widok:
No nareszcie! Przyniosłaś moje ulubione ciasto z morelami? Opowiadaj Irmina odkaszlnęła, położyła dłoń na piersi, ale zaraz się uśmiechnęła nowy inhalator pomógł, już lepiej. Chodź na herbatę! Ninka, jesteś jakaś odmłodzona. Co się stało?
Sama nie wiem, kolejna młodość! śmiałam się, krojąc ciasto. Wczoraj przypadkiem zadzwoniłam do Szymka Malczewskiego. No pamiętasz twoja fascynacja z dziesiątej klasy? Tyle wspomnień się przywołało… Ale co się dzieje, czemu nic nie mówisz, Ira, źle się czujesz?
Irmina zbladła, patrzyła na mnie w milczeniu. W końcu wyszeptała:
Ninko, nie wiedziałaś? Szymka nie ma już od roku. Przecież on dawno przeprowadził się z tej kamienicy.
Jak to? Jak to możliwe? Przecież rozmawiałam z nim, pamiętał wszystkie szczegóły naszej młodości! Przed rozmową miałam fatalny humor, a po wróciły mi siły, euforia życia… Jak to możliwe? Przecież słyszałam jego głos! Powiedział pięknie: Słońce świeci dla ciebie. I wiatr przegania chmury po niebie dla ciebie. I ptaki śpiewają dla ciebie!
Irmina pokręciła głową trochę niepewnie, ale nagle stwierdziła:
Nina, jakby nie było, wygląda na to, iż naprawdę z nim rozmawiałaś. To był dokładnie jego styl, jego słowa. Szymek bardzo cię kochał. Myślę, iż chciał cię podnieść na duchu… skądkolwiek był. I, chyba mu się to udało dawno nie widziałam cię tak uśmiechniętej.
Kiedyś ktoś pozbiera twoje zmęczone serce kawałek po kawałku. I przypomnisz sobie, że… jesteś po prostu szczęśliwa.




