Nie ma już choćby z kim pogadać. Opowiadanie – Mamo, co ty mówisz? Jak to nie masz z kim pogadać? Pr…

twojacena.pl 5 godzin temu

Nie mam choćby z kim porozmawiać. Dziennik osobisty

Mamo, co ty mówisz? Jak to nie masz z kim pogadać? Przecież dzwonię do ciebie codziennie, choćby dwa razy! zapytała zmęczonym głosem córka.

Ależ nie, Martusiu, nie o to mi chodziło westchnęła smutno pani Nina Kowalska. Po prostu nie zostało mi już żadnych przyjaciół, rówieśników ze swoich czasów.

Mamo, nie przesadzaj. Masz przecież Halinę, swoją szkolną koleżankę. Jesteś nowoczesna, wyglądasz dużo młodziej niż jesteś naprawdę! No mamo, nie smuć się zmartwiła się córka.

Sama przecież wiesz, Halina ma astmę, nie może rozmawiać przez telefon, bo od razu się rozkaszluje. Poza tym mieszka daleko, aż na drugim końcu Krakowa. A Ty pamiętasz przecież, iż kiedyś przyjaźniłyśmy się we trzy. Marysi już dawno nie ma. Wczoraj sąsiadka Teresa wpadła na chwilę, herbatę razem wypiłyśmy. Sympatyczna kobieta, często do mnie zagląda. Przy okazji przyniosła świeże drożdżówki sama upiekła, opowiadała o dzieciach, wnukach swoich. Chociaż jest ode mnie piętnaście lat młodsza, to u niej wspomnienia z dzieciństwa są zupełnie inne.

A mnie tak bardzo brakuje rozmów z kimś, kto pamięta to samo co ja Nina mówiła do córki, ale wiedziała, iż Marta nie zrozumie. pozostało młoda, jej czas wciąż trwa, podejście do wspomnień jeszcze inne. Marta jest cudowna, troskliwa, to nie jej wina.

Mamo, mam dla nas bilety na wtorek, wieczór pieśni nocnych. Chciałaś iść! Przestań już się zamartwiać, załóż swoją bordową sukienkę, wyglądasz w niej ślicznie!

Dobrze, Martusiu, wszystko w porządku, sama nie wiem, czemu tak się rozkleiłam. Dobranoc, zobaczymy się jutro. Idź spać wcześniej, bo się nie wysypiasz Nina zmieniła temat.

No to pa, mamo, dobranoc Marta się rozłączyła.

Nina patrzyła w okno na migotliwe światła nocnego Krakowa…

Dziesiąta klasa, znów wiosna. Tyle planów. Jak niedawno to było. Jej przyjaciółce Halinie podobał się Piotrek Malinowski z ich klasy. Ale Piotrek wzdychał do niej, do Niny. Dzwonił wieczorami na jej stacjonarny, zapraszał na spacer. Ale Nina postrzegała go jako kolegę, nie chciała robić mu nadziei.

Potem Piotrek poszedł do wojska. Po powrocie ożenił się. Mieszkał kiedyś w starym bloku Haliny. Telefon… numer wciąż kołatał jej w głowie… Wybrała go na klawiaturze. Sygnału długo nie było, aż w końcu ktoś odebrał. Najpierw jakiś szum, a potem cichy, męski głos:

Słucham, kto mówi?

Może już za późno? Po co dzwonię? Może Piotrek choćby nie pamięta… albo to ktoś zupełnie inny!
Dobry wieczór głos Niny lekko się załamał ze wzruszenia.

W telefonie znów zaszumiało, i nagle usłyszała zdziwione:

Nina? To możliwe? Niemożliwe… A jednak, to twój głos. Nigdy go nie zapomnę. Jak ty mnie odnalazłaś? Przypadkiem tu dziś odebrałem…

Piotruś, poznałeś! euforia i nostalgia ogarnęły Ninę. Dawno nikt nie nazwał jej tak po prostu po imieniu. Zawsze tylko „mama”, „babcia”, albo „pani Nina”. No i Halina czasem.

A samo „Nina” brzmiało lekko i świeżo, aż chciało się żyć.

Nina, co u ciebie? Jak miło cię słyszeć tymi słowami naprawdę ją ucieszył. Bała się, iż jej nie pozna, albo iż nie ma ochoty rozmawiać.

Pamiętasz dziesiątą klasę? Jak z Witkiem Wawrzyniakiem wiosłowaliśmy z Haliną po Wiśle na łódce? Witek aż bąble na dłoniach miał i chował się przed wszystkimi. Potem na Plantach lody jedliśmy, a grał ktoś na akordeonie głos Piotrka był spokojny, ciepły.

Jasne, iż pamiętam! uśmiechnęła się Nina. Albo naszą klasową noc w lesie? Jak nie mogliśmy otworzyć puszki z konserwą, a wszyscy byli głodni!

Oj, oj, a Witek dał radę, potem śpiewaliśmy przy ognisku, pamiętasz? Przez ciebie wtedy kupiłem gitarę, chciałem się nauczyć grać.

I jak, nauczyłeś się? w głosie Niny wybrzmiewała młodzieńcza radość. Piotrek ożywiał tak wiele cennych wspomnień.

A co u ciebie teraz? Piotrek pytał, a od razu sam odpowiedział Choć adekwatnie słyszę, iż jesteś szczęśliwa. Dzieci, wnuki? przez cały czas piszesz wiersze? „Rozpłynąć się w nocy i powstać znowu o poranku!” Pełne nadziei.

Ty zawsze byłaś jak słońce! Przy tobie można ogrzać duszę, nikt nie zmarznie. Dla twojej rodziny jesteś prawdziwym skarbem.

Oj, Piotrek, przesadzasz! To już nie moje czasy…

Przerwał jej:

Daj spokój, od ciebie energia aż bije, telefon mi się nagrzewa! Żartuję. Nie wierzę, iż straciłaś euforia życia. Twoje czasy jeszcze się nie skończyły. Słońce świeci dla ciebie. I wiatr goni chmury po niebie dla ciebie.

I ptaki śpiewają tylko dla ciebie!

Ty wszystko pamiętasz, Piotruś. A co u ciebie? Cały czas o sobie opowiadam… nagle połączenie przerwało szeleszczenie, pyknięcie i rozmowa się urwała.

Nina jeszcze chwilę trzymała telefon w dłoni. A może oddzwonić? Późno już… innym razem.

Ale jak dobrze było z Piotrkiem porozmawiać! Tyle wspomnień powróciło. Nagle zadzwoniła wnuczka.

Tak, Zosiu, nie śpię, kochanie. Co mama mówiła? Wszystko w porządku, idę z mamą na koncert. Przyjdziesz jutro? Super, czekam. Pa.

W pogodnym nastroju Nina poszła spać. W głowie roiło się od planów! Usypiając, układała kolejne wersy nowych wierszy…

Rano postanowiła odwiedzić Halinę. Kilka przystanków tramwajem przecież nie pozostało taką staruszką!

Halina bardzo się ucieszyła:

No nareszcie! Od dawna obiecywałaś. Ooo, przywiozłaś abrykotynę? Moją ulubioną! Opowiadaj Halina zakaszlała, przyciskając dłoń do piersi, potem machnęła ręką:

Spokojnie, nowy inhalator pomaga, jest lepiej. Chodźmy na herbatę. Ale ty się jakaś odmłodniała zrobiłaś! Co się stało?

Sama nie wiem, piąta młodość. Wyobraź sobie, wczoraj przez przypadek zadzwoniłam do Piotrka Malinowskiego. Pamiętasz, twoja miłość z dziesiątej klasy? On tak wspominał nasze czasy, iż aż mi łzy w oczach stanęły. Co się stało, Halina, milczysz? Znowu duszności?

Halina pobladła i patrzyła w Nina bez słowa, aż wyszeptała:

Nina, nie wiedziałaś, iż Piotrka już od roku nie ma? Przecież on mieszkał w innej dzielnicy, już dawno wyprowadził się z tamtej kamienicy…

Co ty mówisz? Jak to nie ma? Z kim w takim razie rozmawiałam? Przecież pamiętał każdy szczegół naszej młodości, a przed telefonem miałam kiepski nastrój.

A po rozmowie poczułam, iż życie wciąż trwa, iż jeszcze mam siłę i chęci… Jak to możliwe? Nina nie mogła uwierzyć.

Ale przecież to był jego głos, na pewno! Powiedział nawet: „Słońce świeci i wiatr chmury po niebie goni dla ciebie. I ptaki śpiewają dla ciebie.”

Halina pokręciła głową, niepewna, czy uwierzyć przyjaciółce. W końcu powiedziała:

Nina, nie wiem jak to możliwe, ale to musiał być on. To właśnie jego słowa, jego styl. Piotrek cię bardzo kochał. Widocznie chciał cię podnieść na duchu… skądkolwiek teraz jest. I jak widzę, udało mu się. Dawno nie byłaś tak pełna życia i radości.

Czasami ktoś poskłada twoje poranione serce. I wtedy przypomnisz sobie, że… jesteś po prostu szczęśliwa.

Idź do oryginalnego materiału