Nie jesteś żoną, tylko służącą. Przecież choćby dzieci nie masz!
Mamo, Aniela się tutaj wprowadzi na trochę. Robimy remont w jej mieszkaniu, nie da się tam mieszkać. Tutaj jest wolny pokój, więc po co ma siedzieć w tym kurzu i hałasie? powiedział mąż Anieli, Tomek.
On zupełnie się tym nie przejmował, co niestety nie dotyczyło ani jego żony, ani mamy. Teściowa Anieli wręcz nie mogła jej znieść.
Muszę pracować, nie mogę tu tak przesiadywać całymi dniami wyszeptała Aniela.
Aniela pracowała zdalnie, potrzebowała trochę ciszy i spokoju. Tomek całymi dniami był w pracy, a przez to życie z teściową pod jednym dachem bywało mocno uciążliwe. Aniela była przyzwyczajona do samotności, do własnych codziennych rytuałów i nikt wcześniej jej nie przeszkadzał.
Patrzyła na teściową i naprawdę zabrakło jej słów. Ewidentnie nie była tu mile widziana, ale sytuacja nie dawała większego wyboru. Zasiedli wspólnie do kolacji.
Aniela, podasz nam swoją ulubioną sałatkę? poprosił Tomek.
Tomku, nie jedz tych wynalazków. Zrobiłam ci moją sałatkę, zdrowszą, bez żadnych sztucznych dodatków wtrąciła się teściowa.
Twarz Anieli od razu się zmieniła. Tomek przecież miał silną alergię na paprykę czy jego mama naprawdę mogła o tym nie pamiętać? Gdy był mały, zupełnie ten temat ignorowała. Uważała, iż wystarczy podać tabletkę i po sprawie, po co od razu biegać po lekarzach.
On nie może jeść papryki, ma na nią alergię. Po co ją tam dodałaś? zapytała Aniela.
Oj przestań, przesadzasz. Tyle co nic tej papryki tam jest, nic mu przecież nie będzie odpowiedziała teściowa.
Zaraz będzie chory.
Aniela, daj już spokój. Wiem lepiej, to mój syn. Nie ma żadnej alergii.
Jestem jego żoną i dbam o niego.
Ty to bardziej jak służąca niż żona. Jeszcze dzieci mieć nie potrafisz! Jak już będziesz miała, to pogadamy.
Aniela aż zerwała się od stołu i poleciała do pokoju. Jej teściowa zawsze potrafiła uderzyć w najczulsze miejsce. Tomek natychmiast poszedł do niej, żeby ją pocieszyć.
Tomek, przepraszam, ale ja się już wyprowadzę do rodziców. Albo będę pracować z biura. Nie dam rady mieszkać z twoją mamą.
Pozwól, iż z nią porozmawiam. Przyhamuje, zobaczysz.
Tomek, ile razy już to mówiliśmy? To nie zadziała, nie da się żyć razem pod jednym dachem.
W końcu musieli na kilka tygodni wynająć kawalerkę, żeby nie doszło do kolejnej rodzinnej awantury. Teściowa oczywiście miała pretensje, ale nie mogła nic zrobić. A Aniela poczuła ogromną ulgę, iż ma u boku tak czułego i wspierającego męża.




