Nie wytrzymała
Składam pozew o rozwód spokojnie oznajmiła Weronika, podając mężowi kubek herbaty. adekwatnie już złożyłam.
Powiedziała to tak zwyczajnie, jakby informowała o czymś codziennym. Na przykład na obiad będzie kurczak z warzywami.
Mogę zapytać, z jakiego Hmm, zresztą, nie przy dzieciach Tomasz, widząc przejęte buzie synów, ściszył głos. Czym ci tak zawiniłem? Pomijając fakt, iż dzieci potrzebują ojca.
Myślisz, iż innego ojca nie znajdę? Weronika przewróciła oczami z lekceważeniem i wymusiła uśmiech. Czym zawiniłeś? Praktycznie wszystkim! Myślałam, iż życie z tobą będzie spokojne jak jezioro, a to raczej wartka rzeka!
Chłopaki, zjedliście już? nie chciał kontynuować tej rozmowy przy dzieciach. Biegiem się bawić. I proszę nie podsłuchiwać! zawołał za wybiegającymi synami, znając ich psotną naturę. Teraz możemy porozmawiać.
Weronika zacisnęła usta z niezadowoleniem. Znowu rządzi! Gra przed dziećmi najlepszego ojca na świecie…
Mam dość takiego życia. Nie chcę codziennie chodzić do pracy na osiem godzin, śmiać się do kolegów i tłumaczyć się klientom Chcę spać do południa, chodzić po luksusowych butikach, bywać w salonach piękności. Ty mi tego nie możesz dać. Wystarczy! Oddałam ci najlepsze dziesięć lat życia
Możesz bez tych wielkich słów? przerwał jej szorstko Tomasz. Przypomnę, iż dziesięć lat temu sama tak się starałaś, żeby mnie złapać. Ja z kolei jakoś za ślubem nie przepadałem.
A kto się nie myli.
Rozwód przebiegł gwałtownie i bez rozgłosu. Chłopców Tomasz choć z ciężkim sercem zostawił przy matce, pod warunkiem, iż każdy weekend i wakacje będą spędzać u niego. Weronika się zgodziła bez wahania.
Po pół roku Tomasz przedstawił synom swoją nową żonę. Uśmiechnięta i ciepła Luba rozkochała w sobie chłopców. Z niecierpliwością czekali na spotkania u taty, czym szalenie drażnili matkę.
Jeszcze bardziej bolało Weronikę, kiedy Tomasz otrzymał spadek po jakimś dalekim wujku i kupił piękny dom pod Warszawą. Mimo dostatku nie rzucił pracy, płacił skromne alimenty, wolał sam kupować synom ubrania i zapewniać najnowsze gadżety. choćby alimenty ściśle kontrolował!
Czemu nie poczekała jeszcze tych kilku miesięcy? Gdyby tylko Weronika przewidziała taki obrót spraw Teraz by zupełnie inaczej pokierowała swoim życiem.
Czy wszystko naprawdę stracone?
*************************
Może wypijemy razem herbatę? Jak za starych, dobrych czasów kobieta kokieteryjnie zakręciła na palcu długie pasmo włosów. Krótka sukienka podkreślała kształty, a perfekcyjny makijaż odejmował lat Bardzo się postarała wyglądała zjawiskowo!
Nie mam czasu odpowiedział Tomasz, rzucając na nią obojętne spojrzenie. Chłopacy gotowi?
Jeszcze czegoś szukają, pewnie się spóźnią, znam ich wymamrotała rozczarowana, ale nie traciła nadziei. Może świętujmy Nowy Rok razem? Kacper i Julek pół dnia ubierali choinkę
Na sali sądu uzgodniliśmy, iż ferie należą do mnie. Wyjeżdżamy do cudownej miejscowości w górach: masa śniegu, narty, snowboard. Luba już wszystko zorganizowała.
Ale przecież to rodzinne święto
I będziemy je świętować rodzinnie. jeżeli się nie zgadzasz, odeślę sprawę do sądu i zabiorę chłopców na stałe.
Gdy tylko za byłym mężem i roześmianymi dziećmi zatrzasnęły się drzwi, Weronika roztrzaskała w złości porcelanową zastawę, prezent ślubny. Znowu ta Luba! Czemu zawsze się wtrąca? Udaje, iż kocha chłopców, a pewnie liczy dni do ich powrotu. Kto jak kto, ale Weronika zna temperament swoich dzieci!
A może To pomysł! Uśmiechnęła się do siebie. Jeszcze nie wszystko stracone. Niedługo wszystkie pieniądze Tomasza będą pod jej kontrolą…
********************
Co to ma być? zdziwiony Tomasz zobaczył walizki stojące w przedpokoju.
Jak to? Rzeczy. Kacpra i Julka Weronika kopnęła ciężką walizkę, aż się zachwiała. Skoro ułożyłeś sobie życie, pora na mnie. Ale wiesz, żaden facet nie zechce wychowywać cudzych dzieci. Od dziś chłopcy mieszkają z tobą. Załatwiłam już wszystko w opiece społecznej, dopełnisz tylko formalności. Ja wyjeżdżam na urlop z dobrze zapowiadającym się partnerem.
Zostawiła osłupiałego Tomasza patrzącego na jej odchodzącą sylwetkę. Ciekawe, ile ta święta Lubka wytrzyma z chłopcami? Tydzień? Dwa? Tomasz na pewno wybierze swoje dzieci i wróci do niej. Z całym swoim majątkiem
Mijały dwa tygodnie. Jeden miesiąc. Drugi. A Weronika nie odbierała żadnych próśb o zabranie chłopców. Ze słów dzieci wynikało wręcz, iż Luba ani razu nie podniosła na nich głosu! Jak to możliwe? Te dwa urwisy nagle zamienili się w aniołki? To niemożliwe!
Jak chłopcy się zachowują? Jeszcze was nie zamęczyli? Weronika nie wytrzymała i zadzwoniła do byłego męża.
Cudownie się sprawują, są posłuszni, pomagają nam głos Tomasza złagodniał, kiedy mówił o synach. Złote dzieci!
Naprawdę? zdziwiła się Weronika. U mnie wiecznie rozrabiali…
Bo trzeba się dziećmi zajmować, a nie siedzieć non stop w telefonie prychnął Tomasz. Poza tym, informuję cię przeprowadzamy się. Jak będziesz chciała, mogę przywieźć chłopców na ferie.
Ale To też moje dzieci!
Sama zrzekłaś się do nich praw roześmiał się Tomasz. Matką być
Weronice pozostało tylko żałować swoich wyborów. Nie odzyskała męża ani jego pieniędzy, nowy związek się rozpadł, a dzieci były teraz naprawdę daleko. Zresztą, nie tęskniła za nimi przesadnie wyjątkowo dobrze było jej skupiać się wyłącznie na sobie.
Jakaż to niesprawiedliwość? Tyle lat wytrwać i na krótko przed spełnieniem marzeń zejść z trasy
Ale życie uczy, iż szczęścia nie buduje się kosztem innych i własnych dzieci. To, co dajemy od siebie, zawsze do nas wraca.
