Film Aleksandry Fudali-Barańskiej opowiada o losach Niemców i Ślązaków za Niemców uznanych, którzy byli więzieni w obozach pracy – m.in. w Łambinowicach, Radzionkowie, Świętochłowicach-Zgodzie i wielu innych. Decyzja o osadzeniu w tych obozach nie była zwykle poparta orzeczeniami sądów czy prokuratur – więźniowie trafiali tam bez wyroków, często na podstawie fałszywych donosów.
Projekcja w WBP Opole była pierwszym publicznym pokazem tego filmu.
W relacjach świadków przewijają się – w tle wspomnień obozowych – różne aspekty tej historii, do której przylgnęła nazwa Tragedia Górnośląska: zabijanie przez żołnierzy Armii Czerwonej cywilów, zwłaszcza starców, kobiet i dzieci, rabowanie mienia, wywózki, demontaże fabryk, gwałty na kobietach itd.
Obozy NKWD i MBP
We wstępie do dyskusji dr Bogusław Tracz z Instytutu Pamięci Narodowej w Katowicach przypomniał, iż film „Dla nas wojna nie skończyła się w 1945 roku” jest już drugim obrazem tej autorki dotyczącej tematyki Tragedii Górnośląskiej. Przed rokiem emitowany był jej film „Czerwona zaraza” nt. wejścia Armii Czerwonej na Śląsk z wszystkimi jego skutkami. Tegoroczny film jest dopełnieniem tamtego obrazu.
Dr Tracz przypomniał też, iż na Śląsku po wojnie funkcjonowały różne typy obozów dla ludności cywilnej. W największym uproszczeniu były to sowieckie obozy NKWD (w filmie znajdziemy przejmującą relację świadków nt. takiego obozu w Toszku). Oraz obozy pracy organizowane przez Urząd Bezpieczeństwa Publicznego i inne organa polskiej komunistycznej administracji.
W ponadgodzinnej dyskusji, którą poprowadził dr Michał Matheja kierujący Centrum Badań Mniejszości Niemieckiej w Opolu. Nie zabrakło przejmujących świadectw osób pamiętających tamte czasy.
Ojca internowali i wywieźli
Jednym z tych świadków był Henryk Juretko, wieloletni działacz MN, mieszkaniec Błotnicy Strzeleckiej, w roku 1945, kiedy kończyła się wojna, 11-letni chłopiec.
Henryk Juretko opowiedział o losach swego internowanego do demontażu ojca i jego wywiezionych do Donbasu znajomych. Niektórzy wrócili do dwóch, trzech, pięciu latach. Wielu nie wróciło wcale. Przypomniał o funkcjonowaniu obozu w Błotnicy Strzeleckiej. W PRL-u nie wolno było o nim mówić głośno. Ale podkreślił też pozytywną rolę starosty strzeleckiego Zygmunta Nowaka, który przyczynił się do powrotu wielu przetrzymywanych w obozach. Zaświadczał, iż są Polakami.
– Dotyczyło to także mojego ojca, który został internowany jako Niemiec, a powrócił do domu jako Polak – mówił.
Opowiadając o powojennej sytuacji na ziemi strzeleckiej pan Juretko, wspomniał także tragedię żołnierzy Henryka Flemmego „Bartka” zamordowanych w Barucie.
Filmy „Czerwona zaraza” oraz „Dla nas wojna nie skończyła się w 1945 roku” można oglądać na stronie vod.tvp.pl
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

















