Idę od ciebie! wołam, a moje przeczucie się potwierdza: chyba nie znałam dobrze męża.
No to idź! Nie da się cię na siłę przytulić! odpowiada Olek, a w jego oczach widać zamieszanie. Ale to nie koniec! Z Sławą zabierzemy dziewczynki do siebie! wykrzykuje, wchodząc w nastrój, iż każde dziecko potrzebuje ojca i mamy.
Jadwiga poznaje Olka na przyjęciu u znajomych. Od razu przyciąga ją jego cichy urok, choć w jego zachowaniu kryje się jakaś niepewność coś, czego nie spotkała u dotychczasowych mężczyzn, pewnych siebie i przekonanych co do sensu życia.
Wieczór mija nam na rozmowach, które Jadwiga po prostu pożera. W pewnym momencie Grażyna, przyjaciółka, która zaprosiła Zuzannę na urodziny, szepcze, gdy Olek znika do toalety:
Uważaj z nim, ma przyczepkę!
Z przyczepką? dopytuje Jadwiga.
Dosłownie dwoje dzieci!
Jadwiga nie słyszy nic o dzieciach ani o żonie przez cały dzień. Gdy już domyśla się, iż muszą być i żona, okazuje się, iż miłość Olka uciekła nie była żoną, a ukochaną, z którą planował ślub. Zostawiła dwie bliźniaczki ojcu, a on teraz wychowuje je razem z własną matką.
Coś mi się tu nie zgadza! myśli Jadwiga, podziwiając jednocześnie Olka, którego uważa za rzadkość w dzisiejszych czasach.
Dlaczego nie powiedzieliście mi o dziewczynkach? pyta, wchodząc do pokoju, gdzie Olek właśnie wrócił.
Bo wszyscy się boją! odpowiada mężczyzna po krótkiej chwili milczenia. I ty prawdopodobnie uciekniesz, a ja nie chcę, żebyś tak zrobiła.
Nie ucieknę przysięga Jadwiga, wiedząc, iż nie ma dokąd biec, i dotrzymuje słowa. Olek odprowadza ją do domu, a obaj umawiają się na kolejny spotkanie. Jadwiga podoba się mu, a także jej ojciec, samotny wdowiec, nie robi mu to problemu, iż w jego życiu krążą trzyletnie wnuki.
Mama wyrzuciła mnie z domu, kiedy Grażyna zaprosiła na urodziny tłumaczy Olek. Mówi, iż zaraz zwariuję, bo z dziećmi nie da się dobrze się bawić.
Matkę można zrozumieć: przed rokiem jej synka zdradziła druga kobieta, zostawiając bliźniaczki na pastwę losu. Zamiast je oddać, podjęła się ich wychowania taki w dzisiejszych czasach obywatelski czyn.
Z czasem Jadwiga zdaje sobie sprawę, iż podoba jej się ten nieco milczący, nieco dziwny ojciecsingiel. Ma już 25 lat i po nieudanym studenckim małżeństwie nie ma już nadziei na szczęśliwe życie.
Parze wszystko dopiero się układało, gdy studiowali na ostatnim roku. Po wspólnym zamieszkaniu odkryli, iż mają zupełnie odmienne poglądy. Co z tego? mówią niektórzy, ale nie wszyscy muszą się rozwodzić. Trzeba umieć ustępować. Jadwiga zaczyna się dostosowywać, bo jej mąż nie chce tego robić moje słowo to prawo.
Po ukończeniu studiów Jadwiga od razu znajduje pracę, ale nie potrafi znaleźć odpowiedniego stanowiska dla Olka. Wszystkie oferty nie pasują: albo godziny nie grają, albo szef nie jest wystarczająco kompetentny.
Z kolei Igor, jej były chłopak, pozostaje bezrobotny, ale twierdzi: Mamy wystarczająco, kochanie!. Ich rodzinna kamienica zostaje po zmarłej babci, ale Jadwiga nie wyobrażała sobie życia w tej starej, stalinowskiej kamienicy. Igor nie pomaga w domu to nie jego sprawa!.
Zatrudnij służbę, królu! żartuje Jadwiga, zmęczona ciągłym sprzątaniem.
Ostatecznie Olek pojawia się w jej życiu, po krótkim spotkaniu z byłą żoną, i od razu proponuje, iż wezmą wspólnie dzieci bliźniaczki i ich mamę Zofię. Jadwiga, już po uszy zakochana, zgadza się.
W domu panuje niepokój. Matka Jadwigi krzyczy:
Nie myślałam, iż taką jesteś! drży. Dlaczego wybierasz kolejnych facetów?
Mamo, Olek jest w porządku! broni się córka.
Oczywiście, iż w porządku! wtrąca się ojciec. Ten facet zaraz powiesi wszystkie swoje problemy na nas!
Jadwiga pyta:
Co mnie czeka? Gdybym urodziła drugie dziecko, co się stanie?
Nic takiego! ryczy ojciec. To twoje własne dzieci, a nie cudze! Matka uciekła, geny się nie zmieniają!
Sasha, myśląc o dzieciach Olka, wierzy, iż będą miały pełną rodzinę z kochającymi rodzicami.
W dniu ślubu nie przybyli ani rodzice panny młodej, ani rodzice pana młodego; mama pana młodego zostaje z wnukami w domu. Ceremonia jest skromna, odbywa się w małej kawiarni. Po ślubie Olek z przyczepką wprowadza się do kamienicy.
Wkrótce w rodzinie Nowaków pojawiają się trzy chłopcy co w rzeczywistości jest wspólną córką Jadwigi i Olka. Dzieci stopniowo zbliżają się do dziadków, a te z kolei przyzwyczajają się do nowych wnuków.
Pierwszą żonę Olka pozbawiono praw rodzicielskich matka Zofia krzyczała: Złapię ją za włosy!. Alimenty nie uzyskała, bo Sławka zniknęła na dobre.
Dziewczynki wiedziały, iż Jadwiga nie jest ich biologiczną mamą, ale odczuwały pewne wspomnienia innej matki. Nie było sensu ich ukrywać. Dzieci rosły, a ich rodzice Jadwiga i Olek pracują razem, prowadząc zwykłe, normalne życie.
Gdy dziewczynkom skończyło się czternaście, pojawiła się pierwsza żona Olka. Olek wraca z zakupów z pustą torbą, bo spotkał Sławę.
Jaką Sławę? pyta Jadwiga, nie pamiętając już jej imienia.
Moją Sławę! odpowiada z trudem.
Moją brzmiało dziwnie kim ona była? Jadwiga czuje niepokój, choć wszystko wydaje się niezmienione.
Gdzie ją spotkałeś? dopytuje.
W naszym sklepie.
Co robiła? Czy szła po zakupy?
Stała po prostu
Po prostu stała? myśli Jadwiga, wyobrażając sobie, iż czekała na coś.
Co powiedziała? naciska.
Powiedziała! mówi niechętnie Olek.
Co? Dlaczego mam wyciągać z ciebie wszystkie informacje?
Olek przyznaje, iż znów spotkał swoją wielką miłość Sławę, niezmienioną, słodką jak cukierek. Od zawsze ją kochał.
Jednak Jadwiga nie może przyjąć tego faktu. Sławka twierdzi, iż wzięła się w garść i nie ma już męża Olek znalazł sobie młodszą. Nie było wtedy dzieci.
Może zaczniemy od nowa? pyta Sławka, dotykając lekko ręki Olka.
Olek, zdeterminowany, odpowiada:
Czy dziewczynki mnie pamiętają?
Dziewczynki już nie wspominają o Sławie mają swoją mamę, Jadwigę.
Oczywiście, pamiętają! kłamie Olek.
No to… matka jest matką! kontynuuje Sławka. Wiem, iż jesteś żonaty! Rozwódź się, zabierz dziewczynki i wróćmy do tego, co było!
Wymieniają się numerami telefonów i Umawiają się na spotkanie. Olek nie wie, jak powiedzieć o tym żonie, o rozwodzie i o odebraniu dzieci. Nie ma już litości ani dla Sashy, ani dla dwóch przyzwyczajonych do niego córek.
Idę od ciebie! wykrzykuje, a przeczucie Jadwigi się spełnia chyba nie znała dobrze swojego męża. Jedno krótkie spotkanie z byłą żoną wystarczyło, by wszystko odwróciło się.
Jadwiga zbiera siły, po czym odpowiada:
No tak, idź! Nie da się cię przytulić na siłę!
To nie wszystko! Z Sławą zabierzemy dziewczynki! wykrzykuje Olek. One potrzebują ojca i mamy!
I co? pyta spokojnie żona. Kto ci je da?
My, biologiczni rodzice, a prawo po naszej stronie! odparowuje mężczyzna. Każdy sąd będzie po naszej stronie!
No właśnie! odpowiada żona, nie zmieniając tonu. A co, iż ich matka jest pozbawiona praw rodzicielskich? Zapomniałaś, iż to był Kazimierz?
Rozstrzygniemy wszystko! woła Olek. I z opieką też! A ty poinformuj dziewczynki!
Nie, nie przyjdę odpowiada żona. Kto wymyślił, ten i prowadzi.
Dzień jest niedzielny, wszyscy są w domu. Olek ogłasza dziewczynkom spektakularną wiadomość: niedługo będziemy razem!
Już i tak jesteśmy razem! krzyczą jednocześnie Ania i Zofia.
Nie, mam na myśli waszą prawdziwą mamę! tłumaczy ojciec.
Dziewczynki patrzą po sobie, po czym Ania mówi:
O której mówisz? Nasza mama to… ty, Śmieszna! wskazuje na bladą Jadwigę.
To inna, biologiczna mama!
Ta, co uciekła sto lat temu? I którą Zofia ciągle chciała… przytrzymać? pyta Ania z sarkazmem.
Zmieniła się i zrozumiała swoje błędy!
Cieszymy się za nią mówi Zofia. Niech się przystosuje! A co my?
Co z nami? Musimy być razem, bo teraz jesteśmy rodziną!
Jadwiga milczy, pozwalając córkom decydować.
Tato, serio? pyta Ania. Naprawdę myślisz, iż my i ta obca ciotka powinniśmy mieszkać razem?
Nie mów tak o swojej mamie! krzyczy ojciec, chyba poważnie. Nie chcemy was z Sławą w sądzie!
Potem odchodzi, idzie do Sławy, bo nie ma gdzie iść. Składa pozew o rozwód i o powrót dziewczynek. Sąd stawia się po stronie Jadwigi i bliźniaczek: po dziesięciu latach liczy się dobro dzieci, które mają już czternaście lat, a nie interesy ojca.
Sąd nie przyznaje Sławie alimentów, bo zniknęła, a jej matka Zofia już nie ma środków. Dziewczynki, choć przyzwyczajone do Jadwigi, wiedzą, iż nie są jej biologiczną mamą mają jedynie wspomnienia o innej.
Czas mija, dzieci rosną, a Jadwiga i Olek prowadzą zwykłe, normalne życie. Gdy dziewczynkom skończyło się czternaście, pojawia się pierwsza żona. Olek wraca z zakupów z pustą torbą, bo spotkał Sławę!
Jaką Sławę? pyta Jadwiga, nie pamiętając jej imienia.
Moją Sławę! odpowiada niechętnie.
Moją brzmi obco kim ona jest? Jadwiga czuje niepokój, choć wszystko zdaje się niezmienione.
Gdzie ją spotkałeś? dopytuje.
W naszym sklepie.
Co robiła? Czy szła po zakupy?
Stała po prostu
Po prostu stała? rozważa Jadwiga.
Co powiedziała? naciska.
Powiedziała! mówi niechętnie Olek.
Co? Dlaczego mam wyciągać z ciebie wszystkie informacje?
Olek przyznaje, iż znów spotkał swoją wielką miłość Sławę, niezmienioną, słodką jak cukierek. Od zawsze ją kochał.
Jednak Jadwiga nie może przyjąć tego faktu. Sławka twierdzi, iż wzięła się w garść i nie ma już męża Olek znalazł sobie młodszą. Nie było wtedy dzieci.
Może zaczniemy od nowa? pyta Sławka, dotykając lekko ręki Olka.
Olek, zdeterminowany, odpowiada:
Czy dziewczynki mnie pamiętają?
Dziewczynki już nie wspominają o Sławie mają swoją mamę, Jadwigę.
Oczywiście, pamiętają! kłamie Olek.
No to… matka jest matką! kontynuuje Sławka. Wiem, iż jesteś żonaty! Rozwódź się, zabierz dziewczynki i wróćmy do tego, co było!
Wymieniają się numerami telefonów i umawiają się na spotkanie. Olek nie wie, jak powiedzieć o tym żonie, o rozwodzie i o odebraniu dzieci. Nie ma już litości ani dla Sashy, ani dla dwóch przyzwyczajonych do niego córek.
Idę od ciebie! wykrzykuje, a przeczucie Jadwigi się spełnia chyba nie znała dobrze swojego męża. Jedno krótkie spotkanie z byłą żoną wystarczyło, by wszystko odwróciło się.
Jadwiga zbiera siły, po czym odpowiada:
No tak, idź! Nie da się cię przytulić na siłę!
To nie wszystko! Z Sławą zabierzemy dziewczynki! wykrzykuje Olek. One potrzebują ojca i mamy!
I co? pyta spokojnie żona. Kto ci je da?
My, biologiczni rodzice, a prawo po naszej stronie! odparowW końcu wszystkie rozdrobnione losy połączyły się w jedną wspólną przyszłość, w której Jadwiga, Olek, ich dzieci i Zofia odnaleźli spokój i wzajemne zrozumienie.










