Słuchaj, muszę Ci opowiedzieć pewną historię, która zawsze mnie rusza. Otóż, było tak: Mirek był akurat na finiszu swoich studiów na Politechnice Warszawskiej i pomyślał, iż to chyba najwyższa pora, żeby wreszcie się oświadczyć swojej pierwszej poważnej miłości jeszcze z liceum Klarze. Klara była naprawdę śliczną dziewczyną, ale przede wszystkim – bardzo serdeczną i bystrą. Sama wtedy kończyła swoją magisterkę na UW. Ustalili razem, iż jak tylko obronią się z prac, to od razu biorą ślub.
No i Mirek chciał to wszystko ogarnąć z mamą. Siadł z nią w dużym pokoju i mówi, iż planuje ślub z Klarą. Słuchaj, zamarł, bo dostał prosto w twarz tekstem: Albo żenisz się z Marceliną z naszej klatki, albo z nikim innym. I powiedz mi co dla ciebie ważniejsze, synku? Kariera czy ta twoja wielka miłość?
Bo widzisz, mama Mirka całe życie wyobrażała sobie, iż jej ukochany syn zostanie kimś wielkim prezesem, dyrektorem, człowiekiem sukcesu, którym będzie mogła się chwalić przed całą rodziną na imieninach.
A Marcelina, wiesz, to ona miała od zawsze na niego chrapkę, taka cicha woda z bogatego domu, a z Mirkiem chodzili razem na lekcje fortepianu. A ta Klara, no pochodziła z takiej rodziny trochę pod górę. Jej mama miała wieczną złą opinię u sąsiadek. I wiesz, co by ludzie powiedzieli na osiedlu?
Matka zaparła się obu rękami stołu: Nie chcę innej synowej, a ty rób, co chcesz!. Przełamać ją nie do przejścia. Męczył, rozmawiał, próbował Skończyło się tak, iż powiedziała, iż jak weźmie Klarę, to ona odwraca się od niego na zawsze. No i Mirkowi zabrakło odwagi. Jeszcze przez pół roku spotykał się z Klarą po kątach, ale wszystko powoli gasło.
W końcu zebrał się i ożenił się z tą Marceliną. Naprawdę, ona bardzo go kochała to nie był jakiś interes. Nie było ślubu z pompą, bo Mirek nie chciał, żeby Klara od kogokolwiek dowiedziała się o tym weselu, a co dopiero zobaczyła jakieś zdjęcia. Wprowadził się do wielkiego domu rodziców Marceliny na Żoliborzu, no bo przecież już nieźle w życiu sobie poukładał jej rodzice załatwili mu pracę w dobrej firmie, miał niezły start, zarabiał solidne pieniądze, w złotówkach wszystko wyglądało naprawdę imponująco. Ale on nigdy nie był szczęśliwy.
Nie chciał mieć dzieci. I tak żyli ona próbowała nakłonić go na rodzinę, on ciągle miał wymówki. Gdy Marcelina zobaczyła, iż nic nie wskóra, sama podała papiery na rozwód. Rozstali się jemu stuknęła czterdziestka, Marcelina była akurat przed czterdziestką. Potem ona gwałtownie wyszła ponownie za mąż, zaszła w ciążę i była naprawdę szczęśliwa.
Mirek, wiesz, do końca życia miał tylko jedno marzenie: żeby odszukać Klarę i jeszcze raz spróbować z nią wszystkiego. Niestety rozpłynęła się. Zaczął szukać przez wspólnych znajomych, przez internet, przez starą sąsiadkę spod trójki nic. Dopiero po kilku latach dowiedział się, iż Klara wyszła za przypadkowego faceta, trafiła na potwora bił ją, aż kiedyś skończyło się to tragicznie.
Po tym wszystkim Mirek wrócił do starego mieszkania po rodzicach, gdzie wszystko pamiętało dawne czasy, i zwyczajnie zaczął pić. Codziennie wlepiał się w stare zdjęcie Klary i nigdy, naprawdę nigdy nie był w stanie wybaczyć swojej matce.
