Netflix każe powtarzać trzy razy dialogi w serialach. A twórcy hitu HBO: odłóżcie telefony, włączcie mózgi

serialowa.pl 1 godzina temu

Nie jest już tajemnicą, iż Netflix postanowił „zadbać” o widzów, którzy oglądają seriale jednym okiem. W HBO panuje odwrotne podejście. Twórcy jednego z hitów stacji mówią nam: czasem warto odłożyć telefon i włączyć mózg.

W miniony weekend fanów popkultury zszokowała wypowiedź Matta Damona, który przy okazji wywiadów do filmu „Łup” zdradził co nieco o taktyce Netfliksa wobec widzów. jeżeli po seansie finałowych odcinków „Stranger Things” podejrzewaliście, iż Netflix celowo każe twórcom powtarzać to samo po kilka razy, żeby widzowie mogli spokojnie scrollować na telefonach, to się nie mylicie. Uznany aktor potwierdził, iż scenarzyści mają za zadanie wyjaśniać fabułę po trzy, cztery razy. A jak jest w HBO?

Twórcy serialu Branża: odłóżcie telefony, włączcie mózgi

O tym, jak bardzo HBO różni się od Netfliksa, Serialowa miała okazję przekonać się podczas spotkania w Berlinie z twórcami serialu „Branża„, który tydzień temu wrócił z 4. sezonem. Showrunnerzy dziejącego się w świecie londyńskich finansów hitu, Mickey Down i Konrad Kay, podczas rozmowy z Serialową i innymi mediami szczegółowo opowiedzieli, jak wygląda proces wprowadzania poprawek do scenariusza przez HBO.

— Oni są bardzo zaangażowani i dają najlepsze uwagi na świecie. Są bardzo konkretni, hiperszczegółowi i bardzo wymagający, ale nigdy nie są nachalni. Nigdy nie mówią: „Serial jest taki i taki, a ma być taki – oto jak go uczynić bardziej komercyjnym”. Często mówią: „Zróbcie to bardziej”, zadają pytania w stylu: „Co tutaj może być bardziej prawdziwe? Jak można to rozwinąć? To trochę leniwe”.

To wszystko ma na celu uświetnić nasze teksty, zamiast stwierdzić: „A tak przy okazji, chłopaki, tutaj reagujemy na tę część demografii lub tę część algorytmu, co sprawia, iż ​​myślimy, iż powinniście się do tego dostosować”. Nigdy w życiu nie dali nam takiej uwagi. Zawsze jest tak: „Wy wiecie, jaki jest ten serial. Będziemy was motywować do zrobienia jego najbardziej ekstremalnej i najlepszej wersji” – objaśniał nam Kay.

„Branża” (Fot. HBO)

Współtwórca „Branży” tłumaczył dalej, iż w ciągu dziesięciu lat, odkąd on i Mickey Down współpracują z HBO w związku z „Branżą”, mieli do czynienia z różnymi osobami z kierownictwa, w tym także szefem HBO i HBO Max, Caseyem Bloysem, który „oczywiście jest kimś w rodzaju wielkiego szefa, ale nadzoruje też te sprawy”.

— Oni dają bardzo dobre uwagi do scenariusza, a potem dają bardzo dobre uwagi do montażu. Ale tak samo, jeżeli ja i Mickey mamy w jakiejś kwestii bardzo mocną opinię, to rozmawiamy z nimi przez telefon, omawiamy wszystko i pozwalają nam robić to, co naszym zdaniem jest najlepsze dla serialu. Zawsze chodzi o to, aby kierować nas w kierunku wykorzystania potencjału serialu, a nie o to, żeby mówić: „Chłopaki, oto czego od was oczekujemy”.

Ponieważ „Branża” nie od razu była wielkim hitem, a 1. sezon uchodzi wręcz za nie do końca zrozumiały ze względu na ilość żargonu finansowego, Down i Kay przyznają, iż z pomocą HBO uczynili serial nieco „strawniejszym”. O scrollowaniu podczas seansu nie ma jednak mowy, zalecane jest raczej guglowanie niektórych specyficznych fraz pojawiających się w „Branży”.

— Myślę, iż również dlatego, iż tak bardzo zależało nam na stworzeniu czegoś, co będzie autentyczne w 1. sezonie, wyciągnęliśmy rękę do widzów w trochę niewłaściwy sposób. Zamiast wziąć ich ręce i poprowadzić razem z nami, odepchnęliśmy ich, sprawiając, iż całość wydawała się naprawdę niezrozumiała i przypominała czarną skrzynkę. Mam jednak nadzieję, i to jest jeden z kierunków, w którym HBO delikatnie nas pokierowało, iż dla wszystkich będzie lepiej, jeżeli ludzie będą rozumieć, co się dzieje.

Nie oznacza to jednak, iż nie musicie wkładać pracy w oglądanie naszego serialu, bo musicie. Jest mnóstwo odniesień, których ludzie nie zrozumieją, a które będą ich odnosić do Google’a. Mam jednak szczerą nadzieję, iż wewnętrzna logika sezonów, a zwłaszcza ostatnich sezonów, naprawdę zadziała. A jeżeli jesteście gotowi odłożyć telefon, rzeczywiście się zaangażować i słuchać, będziecie rozumieć, co się dzieje – mówił Mickey Down.

„Branża” (Fot. HBO)

Jak dodał Konrad Kay, „Branża” koniec końców wymaga po prostu włączenia mózgu – czasem choćby aż do przesady. Ale ekipa serialu HBO nie planuje niczego widzom ułatwiać, ponieważ szczegóły są po prostu w „Branży” ważne.

— Miałem właśnie powiedzieć to samo, co ty właśnie powiedziałeś, więc to pociągnę. Myślę, iż największy komplement, jaki można dać naszemu serialowi, to powiedzieć, iż nie ogląda się go z Instagramem czy Twitterem w ręku. Jestem pewien, iż ludzie czasami włączają drugi ekran, bo po prostu chcą się nim pobawić. Ale myślę, iż to, co piszemy, wymaga pewnego rodzaju pochylenia się nad tym i włączenia mózgu. Może za bardzo.

I może, wiesz, niektórzy będą chcieli to oglądać z napisami. Myślę, iż poziom, i wiem, iż dotyczy to również specyfiki aktorstwa – ja i Mickey po prostu poświęcamy temu całe nasze życie przez dwa lata, w każdym cyklu. Naprawdę dbamy o szczegóły i chcemy, żeby ludzie zwracali na nie uwagę podczas oglądania. Myślę, iż to właśnie wyróżnia ten serial.

Jeśli jeszcze nie mieliście okazji zapoznać się z nowymi odcinkami hitu HBO, tutaj znajdziecie naszą opinię: Branża sezon 4 – recenzja. A ile jeszcze odcinków przed nami? Sprawdźcie pełną rozpiskę: Branża sezon 4 – kiedy odcinki. Zerknijcie też na tajniki castingów do „Branży” – skąd w serialu HBO takie nazwiska, jak Kit Harington, Max Minghella, Charlie Heaton czy Kiernan Shipka?

Branża sezon 4 – odcinki w poniedziałki na HBO i HBO Max

Idź do oryginalnego materiału