Neo-noirowa iluzja

zaslepieniobrazem.blogspot.com 1 godzina temu


A tak dobrze serial Pocałunek syreny (Seiren, 2026) się zapowiadał. Był tak intrygująco tajemniczy, tak zajmujący, iż każdy odcinek odkrywało się z niekłamaną przyjemnością… Niestety - do czasu. Początkowo Pocałunek Syreny stanowił kwintesencję gatunku neo-noir. Piękna i - wydaje się - toksyczna femme fatale, seria morderstw w tle, oszustwo i nieszczęśliwa miłość. Były detektyw, podążający tropem sprawy wymuszenia ubezpieczeniowego, zaczyna powoli wpadać w sidła własnych pragnień i wyobrażeń.

Podoba mi się, jak twórcy początkowo bawią się wyobrażeniami na temat głównej bohaterki. Poznajemy jej historię z perspektywy byłego detektywa. Bohater interpretuje ją przez pryzmat własnych traumatycznych przeżyć z dzieciństwa. Twórcy udanie zderzają racjonalną logikę, popartą praktycznymi doświadczeniami, z wątpliwościami płynącymi ze strony uczuć. Jak na Azjatów przystało, kilka zostaje powiedziane wprost, co tylko potęguje aurę tajemniczości unoszącą się nad serialem.

Wielkie brawa należą się Min-yeong Park, grającej główną rolę kobiecą - pięknej i tajemniczej femme fatale. Aktorka oszczędnie operuje gestem, ograniczając ekspresję fizyczną do minimum. To w połączeniu z jej fizycznością - drobna budowa ciała - daje piorunujące efekty. Nie zapominajmy o eleganckich kreacjach bohaterki, które podkreślają jej wyjątkowość i wysublimowane poczucie smaku (pracuje ona w domu aukcyjnym jako główna aukcjonerka). Twórcy wzorowo odrobili lekcję z rozbudzania męskich pragnień. Szkoda tylko, iż zmarnowali ten potencjał, nie potrafiąc zakończyć Pocałunku syreny w lepszym stylu.

Mniej więcej od dziewiątego odcinka do serialu zakrada się banał. Historia traci swoją tajemnicę i świeżość, zamieniając je na sztampę typowych koreańskich dram. Ckliwość i cukierkowość opowieści zaczynają przybierać niebotyczne rozmiary. Dodatkowo fabuła zaczyna taplać się w przesadzie. Nad nieszczęściami, które spadają na głowę głównej bohaterki, mógłby zapłakać sam biblijny Hiob (śmierć rodziców, śmierć mężczyzn, z którymi była w związku, oskarżenie o morderstwo, praca pod osobą odpowiedzialną za nieszczęście rodziców, psychopatyczni znajomi i inne). I o ile samo rozwiązanie całej "zagadki nieszczęść" miało w sobie potencjał, to został on kompletnie zmarnowany wtłoczeniem całej historii w ramy ogranych klisz filmowych.

Pocałunek syreny ma swoje wady, jednak całego seansu nie mogę uznać za całkowicie nieudany. Serial ma fajną zagadkę oraz klimat, który potrafi zaangażować. Przede wszystkim jednak ma świetnie napisaną postać kobiecą. Min-yeong Park tworzy kreację femme fatale, która wymyka się schematom gatunku noir - i chociażby dla niej warto sięgnąć po ten serial.

Idź do oryginalnego materiału