Choć Natalia Niemen od wielu lat jest obecna na polskiej scenie muzycznej, życie artystyczne córki Czesława Niemena nie jest wolne od trudności. Mimo iż ma już na swoim koncie spory dorobek, wciąż bywa porównywana do ojca, a jej twórczość oceniana przez pryzmat legendy, którą był. W najnowszym odcinku podcastu "Galaktyka Plotek", Marcin Wolniak poruszył temat tantiem, które 49-latka otrzymuje za twórczość muzyka. Jej wyznanie może wielu zaskoczyć.
REKLAMA
Zobacz wideo Niemen o tantiemach z twórczości ojca. Mówi o "złotych klamkach" i "diamentowych kurkach"
Natalia Niemen rozprawia się z mitami dotyczącymi tantiem po ojcu. "Złote klamki i diamentowe kurki przy wannie"
W podcaście "Galaktyka Plotek" Natalia Niemen została zapytana o to, czy mogłaby prowadzić życie w pełni zależne od dorobku swojego ojca, żyjąc wyłącznie z jego tantiem. Okazało się, iż choć twórczość Czesława Niemena przez cały czas przynosi dochody, nie mają one bezpośredniego wpływu na zarobki ani karierę jego córki. - Nie, nie, nie - odpowiedziała stanowczo, wyraźnie podkreślając, iż wyobrażenia społeczne na temat jej przychodów są dalekie od rzeczywistości. - Ludzie mają śmieszne wizje. Tantiemy są, natomiast nie jest tak, iż dzięki nim przeżyjesz - podsumowała, rozwiewając mity dotyczące jej sytuacji materialnej.
Wokalistka postanowiła podzielić się jedną z anegdot z przeszłości, która doskonale ilustruje tego typu wyobrażenia na temat znanych artystów. - Kiedy byłam małą dziewczynką, jacyś robotnicy remontowali coś nieopodal naszego domu. Sąsiad usłyszał, jak mówili: "Wiesz, tu mieszka Niemen i on ma złote klamki i diamentowe kurki przy wannie" - wspominała, nie kryjąc uśmiechu. Chwilę potem wyjawiła prawdę na temat wystroju w domu Niemena. - Do tej pory są czeskie, popularne w latach 80. wajchy przy wannie - podsumowała.
Natalia Niemen wspomina ojca. "Był specyficzny, ale kochany"
Natalia Niemen w niedawnym wywiadzie udzielonym Polskiemu Radiu RDC podzieliła się wspomnieniami na temat ojca. - Mój tata był specyficzny, ale kochany. (...) Jak zagrałam źle na altówce na jakiejś audycji szkolnej, to powiedział "z takim graniem to na drzewo". Ale to było raczej podkręcenie: "no co ty, jesteś taka zdolna, pracuj więcej". Więc tata super, ale nie super ludzie - podkreślała piosenkarka. Zaznaczyła jednocześnie, iż to nie samo nazwisko ojca stanowiło problem, a presja ze strony otoczenia. -Ja dzisiaj mam w czterech literach ludzi, tych złych. Bo dobrzy ludzie nie robią złych rzeczy, źli robią złe, więc mnie to nie obchodzi. To jest czyjś problem, jeżeli on myśli, iż ja mam ciężar, to on ma ciężar - powiedziała.













