Nasz top 10 najlepszych seriali lutego. "Branża", "The Pitt", "Rycerz Siedmiu Królestw" i inne hity miesiąca

serialowa.pl 2 godzin temu

Które seriale z lutego warto nadrobić? Podsumowujemy drugi miesiąc 2026 roku – oto najlepsze tytuły, na czele z „Branżą”, „The Pitt” i „Rycerzem Siedmiu Królestw”.

10. Ponies (spadek z 9. miejsca)

„Ponies” (Fot. Peacock)

Przed miesiącem pisaliśmy o „Ponies„, iż to lekka szpiegowska historia, która nie próbuje być niczym więcej niż niezobowiązującą rozrywką. W lutym nic się w tej kwestii nie zmieniło, a choć w kolejnych odcinkach roiło się od naciąganych rozwiązań fabularnych, oglądanie jak Bea (Emilia Clarke) i Twila (Haley Lu Richardson) czyniły postępy w rolach agentek CIA i wyciągały na światło dzienne kolejne moskiewskie sekrety, przez cały czas skutecznie przykuwało naszą uwagę. Jasne, poziom absurdu czasem wybijał ponad skalę, jak choćby przy okazji starcia babci jednej z bohaterek (zaskakująco przekonująca Harriet Walter) z KGB, ale taki już urok tej historii. My kupujemy ją z całym dobrodziejstwem inwentarza i niezmiennie dobrze się bawimy. [MP]

9. Love Story (nowość na liście)

„Love Story: John F. Kennedy Jr. i Carolyn Bessette” (Fot. FX)

Ryan Murphy na naszej liście dawno nie gościł, ale „Love Story: John F. Kennedy Jr. i Carolyn Bessette„, pomimo pewnych wad, to jego najlepszy serial od dawna. Tragiczna historia miłosna, która na różne sposoby ekscytowała Amerykanów w latach 90., po latach ożyła w podobny sposób, co historia Diany po ostatnich sezonach „The Crown”. „Love Story”, choć momentami popada w sensacjonizm, w większości wciąga i porusza choćby tych, którzy niekoniecznie chcą oglądać czy to romanse, czy to historyczne (melo)dramaty o rodzinie Kennedych. To zasługa nieźle napisanego scenariusza – twórcą serialu jest Connor Hines („Dollface”), Murphy „tylko” go produkuje – świetnie dobranego duetu aktorów (Sarah Pidgeon i Paul Anthony Kelly), stylowej oprawy i lekkiej melancholii sączącej się z ekranu. Nie bez zastrzeżeń, ale warto. [MW]

8. Primal (powrót na listę)

„Primal” (Fot. Adult Swim)

Koncepcję 3. sezonu „Primal” można uznać za ryzykowną – nas jednak zdecydowanie przekonuje. Zamiast obiecanej antologii Genndy Tartakovsky zaproponował dalsze losy wspaniałego ludzko-gadziego duetu, ale z dramatycznym zwrotem akcji: Spear wrócił jako zombie, więc Fang go nie akceptuje. W lutym widzieliśmy między innymi, co działo się z Mirą i rodzinką dinozaurów po pogrzebie jaskiniowca, a potem dostaliśmy sporo akcji związanej z uwalnianiem porwanych mieszkańców wioski. Najistotniejsze jednak jak zwykle były przekazywane tu bez słów emocje, zwłaszcza bolesny ostracyzm, który spotyka Speara, oraz to, jak główny bohater z przerażeniem odkrył swoją nieumarłą kondycję. W marcu jeszcze trzy odcinki – aż strach pomyśleć, co dalej, bo na razie twórcy są dość bezwzględni. I niezmiennie imponujący. [KC]

7. Szepty mroku (powrót na listę)

„Szepty mroku” (Fot. AMC)

„Szepty mroku” są w końcu emitowane w Polsce bez żadnych opóźnień w stosunku do USA, co jest świetną wiadomością tym bardziej, iż serial AMC wrócił w bardzo dobrej formie. Dał temu wyraz już początek 4. sezonu, który skutecznie wciągając w krwawą intrygę z udziałem tajemniczej zabójczyni (w tej roli Franka Potente), jednocześnie zbudował osobiste wątki bohaterów na kolejne odcinki. Póki co sporą dawkę emocji zapewniło samo podążanie tropem nastoletniej uciekinierki z rezerwatu, a dodając do tego potencjalny konflikt między Chee (Kiowa Gordon) i Manuelito (Jessica Matten), czy wybierającego się na emeryturę Joego (Zahn McClarnon), ciąg dalszy zapowiada się jeszcze ciekawiej. jeżeli tak jak my należycie do fanów tej historii, szykujcie się na pełne wrażeń tygodnie. [MP]

6. Klangor (awans z 7. pozycji)

„Klangor” (Fot. CANAL+)

„Klangor” w swoim 2. sezonie mocno wciągał nas także w lutym, nie uważamy więc, iż jakość spadła z braku rodziny Wejmanów na pierwszym planie – zwłaszcza iż mieliśmy okazję poznać jej dalsze losy. Z kolei finał zniknięcia Wiki (Mary Pawłowska) okazał się poruszający i inny niż ten, który zobaczyliśmy pięć lat temu. „Klangor” oferuje wielowątkowe scenariusze i plejadę postaci na różne sposoby w coś uwikłanych, dawniej i dziś. Poszukiwania córki przez Helenę (Małgorzata Gorol) potrafiły prowadzić w zaskakujących kierunkach, a konsekwentny mrok przygnębiał, ale przekonywał. Do tego stopnia, iż wybaczamy choćby zdecydowanie nadużywany chwyt, czyli przedostatni odcinek będący wielką retrospekcją. Bardzo chętnie wrócilibyśmy do Świnoujścia na kolejne śledztwo. [KC]

5. Paradise (powrót na listę)

„Paradise” (Fot. Hulu)

Cokolwiek sądzicie o „Paradise„, mało który serial mógłby sobie pozwolić na to, żeby po rocznej przerwie i cliffhangerze, na początku sezonu zafundować widzom godzinę w towarzystwie zupełnie nieznanych bohaterów. Tymczasem Dan Fogelman i spółka nie dość, iż mogli, to jeszcze dobrze na tym wyszli, skutecznie rozbudowując postapokaliptyczny świat. Co jednak najistotniejsze, zarówno wizyta w Graceland i poznanie Annie (Shailene Woodley), jak też powrót do Xaviera (Sterling K. Brown) oraz Sinatry (Julianne Nicholson) i pozostałych mieszkańców bunkra wypadły równie udanie, co dowodzi, iż twórcy mają na tę historię konkretny pomysł i konsekwentnie go realizują. Nie wiemy, dokąd dokładnie zmierzają, ale pierwsze odcinki 2. sezonu sprawiły, iż dowiemy się choćby chętniej niż wcześniej. [MP]

4. Terapia bez trzymanki (awans z 6. pozycji)

„Terapia bez trzymanki” (Fot. Apple TV+)

W 3. sezonie „Terapia bez trzymanki” rozwija niektóre wątki dość zaskakująco, choćby w kwestii losu Louisa (Brett Goldstein), poczynań Meg (Lily Rabe), związku Seana (Luke Tennie) z byłą dziewczyną… Ale twórcy serialu nieraz dowiedli, iż wiedzą, co robią, czekamy więc, co będzie dalej. A już w lutym działo się mnóstwo – nie tylko u Briana (Michael Urie), który został ojcem, ale też u Gaby (Jessica Williams) stającej wobec ważnych decyzji, Liz (Christa Miller) w konflikcie z synem, Jimmy’ego (Jason Segel) uczuciowo niepotrafiącego ruszyć z miejsca. A i tak najbardziej zachwycał Paul (Harrison Ford). Poza tym „Terapia bez trzymanki” nie mogła nie zająć wysokiego miejsca – takie wykonanie duetu z „Les Misérables” nie zdarza się codziennie. Podobnie jak Harrison Ford nucący temat z „Indiany Jonesa”! [KC]

3. Rycerz Siedmiu Królestw (utrzymana pozycja)

„Rycerz Siedmiu Królestw” (Fot. HBO)

W drugiej połowie sezonu „Rycerz Siedmiu Królestw” nie był już tak lekką i bezpretensjonalną serialową błahostką, jak się na początku wydawał, ale to bynajmniej nie wada. Wręcz przeciwnie, bo większy ciężar gatunkowy jeszcze historii Dunka (Peter Claffey) i Jaja (Dexter Sol Ansell) pomógł, fundując im niekoniecznie najprzyjemniejsze przeżycia, za to widzom całą masę wrażeń. Gdy rycerski turniej zamienił się w próbę siedmiu, a twórcy zaskakiwali nas kolejnymi zwrotami akcji, można było sobie przypomnieć najlepsze czasy „Gry o tron” i choćby pożałować, iż tak gwałtownie było już po wszystkim. Na szczęście na 2. sezon nie będziemy musieli długo czekać – i dobrze, bo całkiem szczerze przyznamy, iż ze wszystkich powrotów do Westeros, ten cieszy nas najbardziej. [MP]

2. The Pitt (utrzymana pozycja)

„The Pitt” (Fot. HBO Max)

Gdyby nie pewien inny serial dostępny na HBO Max, „The Pitt” zgarniałby wszystko. A tak znów musi się zadowolić srebrnym medalem, mimo iż dało nam w lutym mnóstwo wrażeń. Przypomnijmy choćby odcinek poświęcony w dużej mierze pracy pielęgniarek i pielęgniarzy, godne uhonorowanie Louiego (Ernest Harden Jr.), poruszające i szczegółowe pokazanie badania ofiary gwałtu… I to wszystko jeszcze przed prawdziwym pandemonium, gdy nagle grupa złożona w dużej mierze z ludzi, którzy nigdy nie widzieli faksu, musiała poradzić sobie wobec wyłączenia cyfrowych systemów. A „The Pitt” zaczęło faktycznie przypominać „Ostry dyżur”, tylko zaludniony przez lekarzy niepamiętających, jak pisze się nie na ekranie. Taka cotygodniowa dawka emocji i empatii to coś, czego bardzo dziś potrzebujemy. [KC]

1. Branża (utrzymana pozycja)

„Branża” (Fot. HBO)

Zwycięzca ponownie mógł być tylko jeden. „Branża” w 4. sezonie to pudełko pełne niespodzianek fabularnych i gatunkowych. Jak 5. odcinek, w którym śledztwo w sprawie Tendera zabiera bohaterów do Afryki, a serial przemienia się na godzinę w nieco inną wersję „Informatora” Michaela Manna. Albo wyśmienity – najlepszy w całym serialu? – odcinek 6, w którym imperium Whitneya (Max Minghella) sypie się jak domek z kart, a on sam pisze melancholijne listy do Henry’ego (Kit Harington), które okazują się czymś zupełnie innym, niż mogły się wydawać, i wciągając go jeszcze głębiej w swoją sieć. Jednocześnie źle się dzieje w SternTao, a my mamy kolejną okazję, żeby się przekonać, jak genialnie są napisane postaci, do których nie powinniśmy czuć nic poza pogardą, a jednak są nam bliskie i tak po ludzku jest nam ich szkoda.

Przede wszystkim jednak twórcy, showrunnerzy, scenarzyści i reżyserzy „Branży”, Mickey Down i Konrad Kay, przyjmując strukturę thrillera finansowego z twistem i przerabiając na własną modłę wydarzenia z nagłówków, jak historia Jana Marsalka z Wirecard, stworzyli sezon, który – dalej skupiając się na postaciach, z Harper (Myha’la) i Yasmin (Marisa Abela) na czele – poszerza serialowe uniwersum i w trafny sposób oddaje ducha naszych czasów. Czasów chłodnych, mrocznych, przytłaczających, okrutnych dla wszystkich, kto nie jest gotów żyć według zasady „zabij albo zgiń”.

Jednocześnie to fenomenalna, błyskotliwa, wypakowana odniesieniami popkulturowo-literackimi rozrywka dla wszystkich, kto jest gotów na chwilę odłożyć telefon i potraktować serial z uwagą, na jaką ten zasługuje. Niesamowity, ambitny, wypakowany adrenaliną sezon, który będzie nam towarzyszył jeszcze długo po zakończeniu. [MW]

Idź do oryginalnego materiału