Nasz top 10 najlepszych seriali grudnia. "Pluribus", "Mroki Tulsy", "Stranger Things" i inne hity miesiąca

serialowa.pl 1 dzień temu

Które seriale z grudnia warto nadrobić? Podsumowujemy końcówkę roku 2025 – oto najlepsze seriale ostatniego miesiąca, na czele z „Pluribusem”, „Mrokami Tulsy” i tak, „Stranger Things” też.

10. To jej wina (nowość na liście)

„To jej wina” (Fot. Peacock)

Sądząc po nominacjach do prestiżowych telewizyjnych nagród, „To jej wina” to jedna z najlepszych produkcji minionego roku. Rzeczywistość jest trochę inna, bo choć nie sposób odmówić serialowi Peacock zalet (na czele ze świetną Sarah Snook w roli głównej, świeżo upieczoną laureatką Critics Choice Award), trudno uznać go za tytuł szczególnie wybijający się spośród licznej konkurencji. Przeciwnie, historia matki, której syn znika w tajemniczych okolicznościach, to standardowy thriller z wyraźnie zarysowanym tłem obyczajowym, choć to akurat mało istotne. Tu liczą się twisty, a tych „To jej wina” ma w zanadrzu dużo, zwłaszcza w drugiej połowie sezonu. Na zaszczyty to raczej za mało, ale na zamknięcie grudniowego zestawienia i solidną rozrywkę dla fanów gatunku – w sam raz. [MP]

9. Percy Jackson i bogowie olimpijscy (nowość na liście)

„Percy Jackson i bogowie olimpijscy” (Fot. Disney+)

Młodzieżowy serial „Percy Jackson i bogowie olimpijscy” powrócił w grudniu z 2. sezonem i z miejsca nas kupił wartką akcją, sporą dawką lekkiego humoru i świetnym rozwojem postaci. Odcinki oparte na „Morzu potworów” Ricka Riordana z łatwością przebiły sezon 1, oferując widzom kultowe momenty z książki, urocze momenty między Percym (Walker Scobel) i jego przyjaciółmi, szalone sceny w stylu wyścigu rydwanów czy imponującą walkę na okręcie pancernym. Disney+ bardzo fajnie rozwija swoje flagowe fantasy, a oglądanie tego sezonu to czysta przyjemność. [MW]

8. Fallout (powrót na listę)

„Fallout” (Fot. Prime Video)

„Fallout” wrócił z 2. sezonem i cóż, prawda jest taka, iż na największe atrakcje, ze zwiedzaniem New Vegas na czele, na razie czekamy, oglądając, jak wszyscy kierują się do celu. Podczas gdy Hank (Kyle MacLachlan) uciekł w stronę wyczekiwanej przez widzów miejscówki i kombinuje, co dalej, Lucy (Ella Purnell) z Ghulem (Walton Goggins) z konieczności zawiązali partnerską relację, która jest czystą rozrywką na każdym poziomie. W retrospekcjach rządzi z kolei Mr. House (Justin Theroux, „Pozostawieni”), bogacz, którego nietrudno skojarzyć z podobnymi typami z naszych czasów. Serial raz jeszcze wygląda i brzmi świetnie, zachwycając może w tym momencie mniej fabułą – ta dopiero zaczyna się rozkręcać – a bardziej klimatem, jakiego nie ma nigdzie indziej. [MW]

7. Szepty mroku (utrzymana pozycja)

„Szepty mroku” (Fot. AMC)

W drugiej połowie 3. sezonu „Szepty mroku” pokazywały różne oblicza, wykraczając czasem bardzo daleko poza zwyczajowe śledztwa i problemy osobiste bohaterów. O ile jednak do połączenia westernowego noir z dramatem obyczajowym już się tu przyzwyczailiśmy, tak klimaty rodem z „Twin Peaks” to coś nowego. choćby dla serialu, który flirtował wcześniej z elementami realizmu magicznego. Tym razem twórcy poszli jeszcze o krok dalej, fundując porucznikowi Leaphornowi (Zahn McClarnon) surrealistyczny pustynny trip po nieprzepracowanych traumach. Wizualnie barwne, ale mroczne w treści halucynacje wyraźnie odcięły się od reszty sezonu, dodając mu głębi, a przy tym nie wybijając z rytmu opowieści, która potem gładko wróciła na znane tory. Odważny i nieoczywisty ruch, za pomocą którego zapamiętamy tę już udaną serię na dłużej. [MP]

6. Stranger Things (spadek z 3. miejsca)

„Stranger Things” (Fot. Netflix)

Pierwszą połowę 5. sezonu „Stranger Things” przyjęliśmy z umiarkowanym zadowoleniem, ale po świątecznych odcinkach entuzjazm nam oklapł, a wielki finał kilka w tej sytuacji zmienił. W efekcie hit Netfliksa kończy żywot w naszym rankingu spadkiem, miękkie lądowanie zawdzięczając brakowi mocnej konkurencji i dobrym momentom, które udało się wyłuskać z niemiłosiernie przeciągniętej końcówki. Warto o nich mimo wszystko pamiętać, bo choć najlepsze w serialu miało miejsce jeszcze, gdy ekranowe dzieci naprawdę były dziećmi (czyli dawno), to nie można braciom Dufferom odmówić doprowadzenia historii do dość zgrabnego finiszu. A iż bardziej od bitwy w innym wymiarze przemówiła do nas nerdowska sesja D&D w piwnicy? Z tego twórcy powinni już sami wyciągnąć wnioski. [MP]

5. To: Witajcie w Derry (awans z 9. miejsca)

„To: Witajcie w Derry” (Fot. HBO)

Jeśli jeden serial oszczędza niemal wszystkich bohaterów i notuje spadek w rankingu, a inny nie ma litości choćby dla ulubieńca widzów i awansuje w zestawieniu, to wnioski nasuwają się same. Zapewniamy jednak, iż wysoka pozycja „To: Witajcie w Derry” na naszej liście to nie efekt krwiożerczości redaktorów, ale dobrej roboty twórców, którzy zafundowali nam jednocześnie krwawe i emocjonujące zakończenie sezonu. W ostatnich odcinkach byliśmy m.in. świadkami niesławnego pożaru w The Black Spot i zobaczyliśmy, jak kończą się próby zapanowania nad Pennywise’em (Bill Skarsgård), a wszystko spięło się w całość z filmową narracją i kto wie, może wręcz ją zmieni. A choćby jeżeli nie, to ponowna wizyta w Derry i tak dostarczyła nam więcej wrażeń, niż się spodziewaliśmy. [MP]

4. Kocham LA (awans z 6. miejsca)

„Kocham LA” (Fot. HBO)

Druga połowa 1. sezonu „Kocham LA” interesująco rozwinęła podstawy zapewnione przez listopadowe odcinki. Od kolacji z szefową (Leighton Meester) i jej rzekomo cudownym mężem obserwowaliśmy kryzys w relacji Mai (Rachel Sennott) i Dylana (Josh Hutcherson), z dość sensacyjnym finałem. Równocześnie pogłębiono wcześniej dość jednowymiarową postać Charliego (Jordan Firstman), a kariera Tallulah (Odessa A’zion) przeszła dziwne perturbacje, z pewnym nietrafionym muralem włącznie. Sennott ma swój styl i wie, jaką historię grupy młodych ludzi żyjących w tytułowym mieście chce opowiedzieć, choćby jeżeli historia ta bywa niezbyt przyjemna i dla jej bohaterów, i dla widzów. Już wiadomo, iż powstanie ciąg dalszy, a my chętnie się z nim zapoznamy. [KC]

3. Mroki Tulsy (nowość na liście)

„Mroki Tulsy” (Fot. FX)

Pozornie grudzień serialowo nie wyglądał jakoś bardzo imponująco, stąd w rankingu pozycje, które pewnie nie trafiłyby tam w innych miesiącach – ale przecież równocześnie na szczycie są trzy seriale tak dobre, iż umieściliśmy je też w dziesiątce całego roku! „Mroki Tulsy” – dzieło Sterlina Hajo z nieudanym polskim tytułem – to pierwszy z nich. Klimatyczny komediowy noir ma rewelacyjną obsadę, z Ethanem Hawkiem na czele, a historia niepokornego dziennikarza obywatelskiego zgłębiającego lokalne zbrodnie i szwindle to przypomnienie, jak w telewizji można tworzyć przemyślane fabuły i pisać błyskotliwe, naturalnie brzmiące dialogi. o ile ktoś przeoczył świąteczną premierę, polecamy nadrobić. [KC]

2. Krzesła (utrzymana pozycja)

„Krzesła” (Fot. HBO)

„Krzesła” w grudniu miały tylko finałowy odcinek, ale to wystarczyło, by utrzymać pozycję z poprzedniego miesiąca i znów ustąpić tylko serialowi, któremu ustąpić musiało wszystko. Zwieńczenie 1. sezonu podkręciło temat wielkich konspiracji i w nieco ponad pół godziny spiętrzyło liczbę sekretów i sensacyjnych odkryć, od tych dotyczących interesów Jeffa (Lou Diamond Phillips), odsłaniającego swoje oblicze podczas karaoke, po trudną do przyjęcia prawdę na temat Mike’a (Joseph Tudisco). I chociaż relacje rodzinne Ron (Tim Robinson) podreperował, to czekała go jeszcze konfrontacja z komicznie zamaskowaną prawdą. W efekcie niby wiemy więcej, ale tak naprawdę jakby przez cały czas nic – czyli będzie co robić w zapowiedzianym już 2. sezonie. [KC]

1. Pluribus (utrzymana pozycja)

„Pluribus” (Fot. Apple TV)

Wprawdzie do zwycięstwa w rankingu odcinków wybraliśmy pilotową odsłonę naszego serialu nie tylko grudnia, ale całego roku, jednak to nie znaczy, iż odcinki emitowane w minionym miesiącu były rozczarowujące. Przeciwnie: od wizyty Carol (Rhea Seehorn) w Las Vegas, gdzie jej wielkie odkrycie okazało się powszechnie znane, przez wędrówkę Manousosa i fenomenalnie opowiedzianą samotność głównej bohaterki (opuszczonej przez jej wesołą, acz zbiorowo myślącą kompanię) i dalsze efekty śledztwa, aż po spotkanie dwojga najbardziej upartych ludzi na świecie – było się czym zachwycać.

Pod koniec roku naargumentowaliśmy się już, zresztą i indywidualnie, i zbiorowo (co nieźle współgra z tematem serialu), dlaczego „Pluribus” Vince’a Gilligana to opowieść tak wyjątkowa, autorska mimo znajomych elementów, pięknie nakręcona, od początku do końca przemyślana i wspaniale zagrana. Wykorzystajmy jednak jeszcze i tę okazję, by podkreślić, iż dawno nie widzieliśmy produkcji mówiących tyle ważnych rzeczy o ludzkim gatunku, niesprowadzalnej do prostych analogii, równocześnie tak zanurzonej w konkrecie i niesamowicie uniwersalnej. A teraz zostaje czekanie, bardzo długie, na kolejne atomowe zaskoczenia [KC].

Idź do oryginalnego materiału