Urodził się 10 marca 1940 roku w miasteczku Ryan – zapadłej dziurze w Oklahomie, liczącej około 1000 mieszkańców. Ojciec, kierowca i mechanik samochodowy, był alkoholikiem. Znikał na całe miesiące, wreszcie wyszedł i nie wrócił. W domu ciągle brakowało pieniędzy. Chuck pracował więc z rodziną przy zbiorach bawełny. Ledwie kończyli w jednej wsi, przenosili się do następnej. kilka wskazywało na to, iż z chłopaka wyrośnie gwiazda. Sam mówił, jak kiepsko się uczył, był nieśmiały, wątły. Rozkwitł dopiero w wojsku. Służba w United States Air Force zaprowadziła go do Korei, gdzie odkrył swoją pasję – sztuki walki. Trenował wręcz obsesyjnie, dążąc do perfekcji. Jeden z jego dawnych uczniów opowiadał, iż Chuck zostawał sam na sali długo po zamknięciu klubu, wciąż i wciąż powtarzając kopnięcia, aż ruch stawał się odruchem, a odruch – charakterem. Następny przełom to znajomość z Bruce’em Lee. – Znałem Bruce’a bardzo dobrze, zanim nakręciliśmy razem film – opowiadał Norris. – Spotkaliśmy się w Nowym Jorku w 1965 roku, kiedy on robił serial „Zielony szerszeń”. Zaczęliśmy rozmawiać, wymieniać się filozofiami i technikami. Pamiętam, jak wróciliśmy taksówką do hotelu i… zanim się obejrzałem, ćwiczyliśmy w korytarzu. Była północ, a kiedy później spojrzałem na zegarek – była siódma rano! Miałem samolot do Los Angeles za dwie godziny. Bruce powiedział: „Jak wrócisz, trenujmy razem jeszcze przez trzy lata”. I tak się stało. Na planie „Drogi smoka” walczyli ze sobą, po ujęciach siadali razem, by omówić każdy cios, każdy wykop.
W latach 80. Chuck nakręcił kolejne filmy, które weszły do historii kina – „Zaginiony w akcji” i „Delta Force”. Międzynarodową sławę zdobył w latach 90. Wtedy na ekrany wszedł absolutny hit – „Strażnik Teksasu”. Do kariery filmowej miał jednak duży dystans: – Sukces aktora jest ulotny – mówił w jednym z wywiadów. – Jednego dnia możesz być na szczycie, a następnego nikt już o tobie nie pamięta. Możesz doceniać to, co masz, ale nie możesz myśleć, iż będziesz najlepszy na zawsze. Trzeba to zrozumieć i wiedzieć, iż prawdziwy sekret szczęścia to przyjaciele, znajomi, moja organizacja karate i moja rodzina. Dla rodziny przerwał pracę w Hollywood. W 2013 roku jego żona doznała uszkodzenia układu nerwowego. – Moje życie skupia się teraz na utrzymaniu jej przy życiu – wyznał.
Był już wtedy marką w sieci. Traktowaną prześmiewczo, ale z sympatią, w serii dowcipów „Fakty o Chucku Norrisie”, tworzonych przez internautów, którzy uczynili z niego globalny mem. Żarty opisywały go jako człowieka mogącego wszystko: Gdy Chuck Norris robi pompki, to nie podnosi siebie. Chuck Norris popycha Ziemię; Tylko Chuck Norris potrafi wymienić film w aparacie cyfrowym; Tylko Chuck Norris potrafi trzasnąć obrotowymi drzwiami, albo Łzy Chucka Norrisa leczą raka. Problem w tym, iż Chuck Norris nigdy nie płacze. Trend podchwyciły fora internetowe na całym świecie, również w Polsce. Memy wymyślane latami są najlepszym dowodem popularności. Niewielu aktorów zyskuje tak bogate cyfrowe życie. Jeszcze mniej potrafi przyjąć drwiny z zimną krwią. On potrafił, ale tylko do czasu, aż ukazała się książka „Prawda o Chucku Norrisie” autorstwa Iana Spectora, zawierająca materiały z „Faktów”. Norris pozwał wydawnictwo, ponieważ, jego zdaniem, znalazły się tam treści rasistowskie, sprośne oraz sugerujące, iż prowadzi nielegalne interesy, a poza tym, jak uzasadniał, wykorzystano jego wizerunek dla zysku i bez zezwolenia. Jednak rok później pozew wycofał.
Chuck Norris stał się memem. Kimś, kogo ludzie sobie wymyślali. A jaki był naprawdę? – Prawdziwie amerykański, z ogromnym sercem i klasą – napisał po jego śmierci Sylvester Stallone.











