Najpierw sukces, potem sucha fontanna. Po interwencji radnej „Delfin” znów tryska wodą

krknews.pl 2 godzin temu

Najpierw uroczysty ton miejskich komunikatów: „Delfin” odzyskał dawny blask i znów jest fontanną. Chwilę później — woda przestała lecieć, a w internecie zawrzało. Wreszcie interwencja radnej i kolejny obrazek: strumienie znów tryskają. Na osiedlu Górali powstała krótka opowieść o sukcesie, który trzeba było uruchamiać ponownie. Scenariusza nie powstydziłby się Stanisław Bareja.

Najpierw popłynęła woda i dobre wiadomości

Na tę wiadomość mieszkańcy czekali ponad dwadzieścia lat. „Delfin”, który przez długi czas pełnił funkcję osobliwej osiedlowej donicy, miał wreszcie wrócić do swojego adekwatnego zajęcia.

2 września Zarząd Zieleni Miejskiej ogłosił:

„No i słowo się rzekło, delfin odzyskał swoją dawną funkcję i stał się fontanną”.

Za tym komunikatem stały prace konserwatorskie: oczyszczenie rzeźby i niecki, odtworzenie płetw, naprawa lastryka oraz zabezpieczenie powierzchni. Renowację wsparły środki z programu Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku. Był więc odnowiony delfin, była woda i był powód do zadowolenia⁠.

O powrocie fontanny pisaliśmy w KRKnews, przypominając jej sąsiedzką historię. To mieszkańcy przed laty zaangażowali się w budowę, a dzieci przynosiły zielone butelki, których szkło posłużyło do ozdobienia rzeźby. Trudno się dziwić, iż los „Delfina” wciąż obchodzi okolicę. Nasz wcześniejszy tekst⁠.

Komunikat płynął, fontanna już nie

Kilka dni później w grupie „Nowohucianie” pojawił się mniej uroczysty obrazek. Michał Chlipała pokazał fontannę bez tryskającej wody. Odnowiona rzeźba stała na swoim miejscu, ale wodnego finału miejskiej inwestycji akurat zabrakło.

Autor wpisu nie oszczędzał urzędników:

„Wydarzenie przestało być medialne, więc fontannę zakręcono. Tak się w Krakowie szanuje mieszkańców” — napisał Michał Chlipała.

Pod publikacją ruszyła dyskusja. Jedni komentujący krytykowali sposób gospodarowania pieniędzmi, inni przekonywali, iż problem należy zgłosić odpowiedniej jednostce. „Delfin” tymczasem zaliczył osobliwy powrót do przeszłości: znów można go było podziwiać przede wszystkim jako rzeźbę.

Radna interweniuje, „Delfin” wraca do pracy

Następny odcinek tej osiedlowej historii przyniosła relacja Iwony Sewiło, radnej Dzielnicy XVIII Nowa Huta. Tym razem obraz był już znacznie bardziej odpowiedni dla obiektu nazywanego fontanną: z dysz płynęła woda.

„Interwencja podjęta. Woda tryska” — poinformowała radna.

Krótko, konkretnie i z widocznym rezultatem. Po miejskiej zapowiedzi sukcesu i internetowej burzy „Delfin” ponownie podjął obowiązki.

Pozostaje życzyć mieszkańcom, żeby kolejne wizyty przy fontannie nie wymagały sprawdzania, który odcinek właśnie jest grany. A urzędnikom — żeby tym razem sukces płynął nieprzerwanie.

Idź do oryginalnego materiału