"Szepty mroku" od lat są jednym z cichych serialowych hitów. Drugi sezon o losach Joe Leaphorna wielu z amerykańskich krytyków umieściło na liście najlepszych produkcji 2023 roku, trzeci sezon podobnie jak dwa poprzednie ma doskonałe oceny na Rotten Tomatoes. Serial uwiebiają również widzowie. Jeszcze przed premierą czwartej odsłony w lutym br. (nowe odcinki emitowane są w poniedziałki o 22:00 na antenie AMC) produkcja została wznowiona na piątą serię.
Produkcja oparta jest na cyklu powieści "Leaphorn & Chee" Tony'ego Hillermana. Akcja serii rozgrywa się na odległych terenach należących do plemienia Navajo w pobliżu Monument Valley. W główne role wcielają się Zahn McClarnon, Kiowa Gordon i Jessica Matten. W nowych odcinkach dołącza do nich Titus Welliver ("Bosch"), który od lat jest fanem serialu.Reklama
Katarzyna Ulman, Interia: Jesteś wiernym czytelnikiem i widzem "Szeptów mroku". Jak to jest dołączyć do serialu jako jego fan?
Titus Welliver: Dołączenie do serialu było bardzo ekscytujące. Czytałem powieści, na których oparty jest serial, przez lata. Kiedy pojawiła się pierwsza informacja o tym, iż AMC zaadaptuje te książki w odcinkową opowieść, od razu pomyślałem, iż jest to wspaniały pomysł. Te powieści są po prostu tak dobre. To była podwójna niespodzianka i zachwyt jednocześnie, kiedy ogłosili, iż główną rolę zagra Zahn [McClarnon - przyp. red.], ponieważ to aktor, którego pracę od dawna podziwiałem, więc kiedy zadzwonili do mnie z propozycją zagrania w serialu, od razu powiedziałem "tak". Wystarczyło, iż wspomnieli “Szepty mroku". choćby nie spytałem o postać, jaką miałbym zagrać.
Jesteś gotowy na to, co scenarzyści "rzucą" w twoją stronę.
- Oczywiście, ponieważ taki serial tak bardzo trudno zrealizować, szczególnie jeżeli są to historie ikonicznych postaci jak Bosch i Joe Leaporn. o ile decydujesz się na opowieść odcinkową albo film pełnometrażowy to może cię to trochę niepokoić. Jaką dobiorą obsadę? Czy dobrą? Zahn jest idealny w tej roli. On naprawdę powołał Joe do życia. Uwielbiam wszystko, co związane jest z “Szeptami mroku" - scenariusz, niesłychanie utalentowanych aktorów. Serial jest przepięknie nakręcony. Twórcom udało się zaspokoić wszystkie moje oczekiwania - jako fana “Szeptów mroku" czy też aktora biorącego udział w tym projekcie.
Przenosząc powieść na ekran scenarzyści czasami muszą wprowadzić w scenariuszu pewne zmiany. Jako fan książek, uważasz, iż scenarzyści powinni zmienić niektóre wątki, czy jednak ściśle trzymać się fabuły książki?
- Czasami z różnych powodów choćby trzeba dokonać pewnych zmian. Niekiedy wątki z powieści trudno przenieść na ekran - niełatwo je zaadaptować lub są to sceny, w których zarzuca się czytelnika informacjami. Stwierdzasz więc, iż ok, tutaj trzeba coś skrócić, ponieważ mamy tylko określoną liczbę odcinków czy czasu, aby opowiedzieć daną historię. Wybierasz więc, co chcesz pokazać. Taka sytuacja miała miejsce z Boschem - bywało, iż w jednym sezonie łączyliśmy historie z dwóch książek. Czasami scenarzyści adaptowali jedne wątki, a inne wymyślali. W “Szeptach mroku" postępują podobnie i wychodzi im to niezwykle płynnie.
Zobacz też: Cichy hit, który pokochali krytycy. Jeden z seriali, o których mówi się za mało
Dominic McNair w odróżnieniu od Leaphorna znajduje się po drugiej stronie prawa.
- Dominic McNair jest tego typu osobą, za którą Harry Bosch wyruszyłby w pościg i chciał zamknąć za kratkami. Przez dziesięć lat grania Boscha możliwość nagłej zmiany strony i wcielenia się w postać tak odmienną od niego - etycznie, moralnie... Nigdy nie określam tych postaci jako dobre lub złe - ze względów aktorskich. Wiemy, iż McNair jest kryminalistą, ale jako aktor nie chcesz od razu sygnalizować, iż to zły gość i wskazać na siebie mówiąc "to on jest tym złym".
- Dla mnie zagranie McNaira było ogromną frajdą. To intensywna postać, posiada wielką władzę, kontroluje wszystko. Jest władcą marionetek. Mimo iż siedzi w więzieniu i nigdy nie widzimy go poza nim, kieruje Vaggan [wciela się w nią Franka Potente - przyp. red.], która jest jego narzędziem destrukcji. Czy McNair potrafi zrobić to, co ona? Czy zabił wcześniej ludzi? Nie wiemy. Czy zlecał przestępstwa? Na sto procent. Używa jej jako broni, jednak podobnie jak wytresowany pies, kiedy nie masz nad nim całkowitej kontroli, może cię ugryźć.
- Vaggan nie boi się go, a on nie boi się jej. Oboje się rozumieją i wiedzą, jak wygląda ich dynamika, która jest bardzo interesująca. Pierwsze spotkanie, nie chcę powiedzieć, iż konfrontacja między Leaphornem i McNairem, jest równie intrygująca. To trochę jak oglądanie dwóch wilków, które stoją naprzeciwko siebie.
Co było najfajniejszego we współpracy z Franką Potente i Zahnem McClarnonem?
- Pracowałem wcześniej z Franką przy serialu "Titans", więc było fajnie spotkać się z dobrą znajomą. Czujemy się komfortowo, mamy do siebie zaufanie i mogliśmy bawić się tą dynamiką i relacją. To jest najwspanialsza część tej roboty, prawda? Producenci dali nam sporo wolności i możliwości wrzucenia na luz. Wiesz, grajcie, zobaczymy, co będzie działo się dalej. Spotkanie z Zahnem było świetne. Jako fan powieści doskonale wiedziałem, kim jest McNair. Nie czytałem całych scenariuszy, bo nie chciałem znać żadnych spoilerów, mimo iż znałem książki, wiedziałem, co wydarzy się w określonych scenach. Stworzyliśmy napięcie między McNairem i Leaphornem, wstrzymywaliśmy się, zostawiając otwarte pole. W końcu obaj panowie nieco sobie grożą.
Przed tobą kilka nowych projektów. Zakończyłeś zdjęcia do "Hotelu Tehran", niedługo drugi sezon "Ballard". Co możesz powiedzieć o tych tytułach?
- w tej chwili kręcę trzy odcinki drugiego sezonu "Ballard". Szykują naprawdę dobrą serię. Każda okazja do powrotu i zagrania Boscha jest zawsze wspaniała. W Toronto nakręciłem serial "The Westies" z J.K. Simmonsem, Allenem Leechem, Sarah Bolger, Tomem Brittneyem, Richardem Schiffem i Jessicą Francis Dukes. To wspaniała obsada i projekt - produkcja kostiumowa, której akcja rozgrywa się w Nowym Jorku. To fabularyzowana wersja historii rywalizacji irlandzkich i włoskich gangów w 1981 roku. Jest trochę historycznych postaci. To projekt Chris Brancato oraz Michaela Paynesa. Brancato to twórca "Ojca chrzestnego Harlemu" i "Narcos". Świetny scenariusz, kompletnie różna postać od poprzednich.
Trwają prace nad serialem o przygodach młodszego Harry’ego Boscha. "Bosch: Start of Watch" to historia początków jego kariery. Co sądzisz o tym projekcie i wyborze Camerona Monaghana do roli Harry’ego?
- Jestem bardzo interesujący i trzymam kciuki za wszystkie zaangażowane osoby. Nie jest włączony w prace nad serialem, ale wszyscy moi współpracownicy z planu "Boscha", z którymi znam się od dziesięciu lat - Tom Bernardo, Henrik Bassin, Jamie Busgard. Cameron Monaghan jest doskonałym aktorem. Ma przed sobą piękne wyzwanie. To inteligentny, utalentowany artysta. Nie mogę doczekać się, aż zobaczę tę część historii Boscha. Serial przedstawi początki kariery Harry’ego, kiedy w naszym serialu poznaliśmy go już w połowie zawodowego życia. Cameron może tchnąć w Boscha nowe życie. Jako człowiek, który ma już to doświadczenie, wiem, iż postać Boscha jest niesamowita. Dam mu trochę czasu, a potem odwiedzę go i powiem "cześć".
Zobacz też: Trzydzieści lat czekali na opowiedzenie tej historii. Mroczny serial nikogo nie pozostawi obojętnym
