Najlepszy serial roku powraca z nowym sezonem. Nerwówka, którą ogląda się z przyjemnością

swiatseriali.interia.pl 2 godzin temu
Zdjęcie: INTERIA.PL


Serial "The Pitt" z Noah Wyle'em w roli głównej po raz kolejny udowadnia, iż jest jedną z najlepszych produkcji medycznych ostatnich lat. Twórcy prezentują drugi sezon, który poziomem dorównuje bardzo dobrej pierwszej odsłonie. Przygotujcie się na kolejne 15 godzin wypełnione po brzegi nerwówką, stresem i najróżniejszymi przypadkami medycznymi.


"The Pitt" to prawdziwa sensacja ostatnich miesięcy. Serial zadebiutował na HBO Max nieco ponad rok temu, ale początkowo przyciągnął spektakularnie dużej publiczności. Jeszcze przed premierą twórców oskarżano o plagiat. Pojawiały się zarzuty, iż produkcja jest zbyt podobna do "Ostrego dyżuru", którego jedną z gwiazd był Noah Wyle. Ten sam Noah Wyle wciela się w głównego bohatera "The Pitt" i jest jednym z jego twórców. Zarzuty te nie miały jednak żadnych podstaw.Reklama


Na szczęście "The Pitt" z każdym kolejnym odcinkiem powodował coraz większe zainteresowanie, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, gdzie przedstawiona w serialu rzeczywistość jest szczególnie bliska widzom. Produkcja gwałtownie zdobyła także fanów w innych krajach, w tym w Polsce. Zwieńczeniem bardzo udanego pierwszego sezonu był finał wypełniony po brzegi cliffhangerami. "The Pitt" został doceniony także przez branżę: otrzymał dwa Złote Globy, aż pięć statuetek Emmy i dwie Critic's Choice. Bez dwóch zdań to jeden z najlepszych seriali dramatycznych ostatnich lat.


W ekspresowym tempie (jak na współczesne realia serialowe), bo zaledwie rok po premierze pierwszego sezonu, otrzymaliśmy drugi. w tej chwili na HBO Max dostępny jest pierwszy odcinek, a kolejne emitowane są w każdy piątek. Ja widziałam już dziewięć z piętnastu. To sezon nieco inny od pierwszego, szczególnie pod względem narracji i tempa akcji, ale zdecydowanie utrzymujący poziom poprzednika i przez cały czas wciągający bez reszty.

"The Pitt": nerwówka na SOR-ze w Dniu Niepodległości


Każdy odcinek przedstawia jedną godzinę z intensywnej, 15-godzinnej zmiany, pełnej różnorodnych przypadków medycznych. Bohaterowie serialu The Pitt to lekarze, pielęgniarki, rezydenci oraz stażyści Centrum Medycyny Traumatycznej w Pittsburghu. Główną postacią jest doktor Michael Robinavitch, grany przez Noah Wyle’a, który kieruje zmianą na SOR-ze.


Akcja drugiego sezonu rozgrywa się w bardzo ważnym dla Amerykanów czasie - 4 lipca, Dniu Niepodległości. Cały kraj bawi się i świętuje, co dla szpitali oznacza jedno: wzrost liczby wypadków wymagających hospitalizacji. Dowiadujemy się również, iż to ostatni dzień przed kilkutygodniowym urlopem Robbiego.
Powracają stali członkowie obsady, z Wyle’em na czele. Partnerują im nowi aktorzy, m.in. Sepideh Moafi w roli doktor Baran Al-Hashimi, która ma zastąpić Robbiego podczas jego trzymiesięcznej nieobecności. Do grona stażystów dołączają Lucas Iverson jako James Ogilvie oraz Irene Choi jako Joy Kwon. Nie pojawia się natomiast Tracy Ifeachor w roli doktor Heather Collins.

"The Pitt": twórcy wyciągnęli wnioski po pierwszym sezonie


Drugi sezon zaczyna się spokojniej niż pierwszy. Główni bohaterowie są już dobrze znani, więc nie trzeba poświęcać czasu ekranowego, by budować ich od nowa. Twórcy postawili za to na pokazanie przemiany postaci. Od wydarzeń z pierwszego sezonu minęło dziesięć miesięcy i widać, iż czas mocno doświadczył stażystów. Whittaker nie jest już nieśmiałym chłopcem na posyłki, ale pewnym siebie lekarzem. Mel natomiast jest spokojniejsza, ale bardziej zamknięta w swoim świecie. Ma jednak ku temu powód - czeka ją przesłuchanie w sprawie pozwu od pacjenta.


Przez kilka pierwszych odcinków trudno przewidzieć, co wydarzy się dalej. Z zwiastuna wiemy, iż dojdzie do awarii systemu i lekarze będą musieli przejść na analogowy tryb pracy. I właśnie wtedy zaczyna się największa jazda bez trzymanki.
Choć początek sezonu jest spokojniejszy, przez cały czas jest wypełniony różnorodnymi, intrygującymi przypadkami medycznymi. Każdy odcinek trzyma w napięciu do ostatniej minuty i dostarcza dużej dawki stresu. Mam wrażenie, iż zmiana tempa narracji wynika z wniosków po pierwszym sezonie, kiedy mniej więcej w połowie akcja wyraźnie zwalniała. W drugim sezonie tempo jest dużo lepiej rozłożone.
Doceniam też subtelne sugestie dotyczące relacji między bohaterami. Nie dostajemy romansów "w twarz", jak np. w "Chirurgach". W "The Pitt" czuć napięcie między niektórymi postaciami, ale nic nie jest powiedziane wprost, dzięki czemu nie przyćmiewa ono istoty fabuły. Poprzez poszczególne przypadki medyczne serial ukazuje codzienne zmagania Amerykanów. Od skomplikowanych relacji rodzinnych, przez problemy z ubezpieczeniem zdrowotnym po bezdomność i niezdiganozowane choroby psychiczne.
Dziewiąty odcinek zapowiada jeszcze większe emocje w dalszej części sezonu. W międzyczasie ogłoszono, iż powstanie trzeci sezon. Bardzo cieszę się, iż The Pitt otrzymuje uznanie, na jakie zasługuje. To naprawdę jakościowa produkcja medyczna, przy której trudno się do czegokolwiek przyczepić. Widać, iż twórcy, z Wyle’em na czele, wkładają w serial całe serce i dopieszczają każdy szczegół, szczególnie jeżeli chodzi o wiedzę medyczną.
Czytaj więcej: Ten serial to prawdziwy hit. Powstanie kolejny sezon
Idź do oryginalnego materiału