Najlepszy poeta nie wygrywa nigdy

nn6t.pl 3 godzin temu

Na liryce współczesnej przestałem się znać już jakiś czas temu, ale co do tej sprawy akurat nie mam wątpliwości: Szczepan Kopyt to jeden z najbardziej spójnych poetów języka polskiego. W swoim, zdaje się, ósmym już tomie poznański twórca, muzyk i redaktor bynajmniej nie sili się na żadną wirtuozerię. Całe szczęście! Jego patchworkowe kawałki grają na wielu bębenkach – i jest to wysoce orzeźwiający hałas. Mamy w Riddimie na stypie neolibu do czynienia z dłuższymi próbami poematowymi, rymowanymi błahostkami, strukturami piosenkowymi, luzackimi miniaturkami, próbami prozą, a także z uroczystymi, wizyjnymi, wręcz natchnionymi odezwami. I to właśnie te ostatnie wydają się najbardziej interesujące. W kilku płomiennych, zapadających w pamięć przemowach poetyckich Kopyt precyzyjnie wykłada swój stosunek do trucicieli ludzi i kultur: „nie próbuj opiewać okaleczonego świata / twojego pienia nie chcą słuchać matki / zabitych dzieci ani dzieci zabitych matek / nieważne czy stany zjednoczone albo inny izrael / zadbały o długie cienie dla bomb / by te całowały się z nimi namiętnie / w czerwcowym słońcu enklawy”.

Potrafi też bezwzględnie skwitować tych, którzy wzruszają ramionami: „a jeżeli uważasz, iż wszystko jedno / to sprawdź / i od dziś jedz gówno // powtarzam / jedz gówno.” Słowem, nie zostawia żadnego marginesu na domysły. Całą książkę charakteryzuje niezachwiana, godna podziwu spójność idei i postawy — a ja czytam ją, całkowicie olśniony poetycką śmiałością w mówieniu wprost o czymś większym niż własny bebech.

Szczepan Kopyt, Riddim na stypie neolibu
WBPiCAK, Poznań 2026

Książkę kupisz w Bęc Księgarni w Warszawie i na www.sklep.beczmiana.pl

Idź do oryginalnego materiału