Najlepsze spektakle to najlepsze role

kulturaupodstaw.pl 1 godzina temu
Zdjęcie: fot. Maciej Zakrzewski, Pigmalion


Joanna Ostrowska: Czym dla ciebie jest sztuka aktorska, której poświęcony jest kaliski festiwal?

Bartosz Zaczykiewicz: Kaliskie Spotkania Teatralne powstały w 1960 roku, a festiwalem sztuki aktorskiej stały się w 1975 roku. Można powiedzieć, iż w jakiś sposób formuła festiwalu została zawężona.

Chyba nikt tego jednak tak nie odczuł, został festiwalowi nadany pewien szczególny charakter, bo najlepsze role to także najlepsze przedstawienia. w tej chwili mało kto pamięta, iż kiedyś ten festiwal nie był poświęcony sztuce aktorskiej, zawsze jednak miał charakter konkursowy.

Czym jest w tej chwili sztuka aktorska na naszym festiwalu? W kształcie, jaki próbujemy dziś nadać temu wydarzeniu, jest to przyglądanie się sztuce aktorskiej w możliwie najszerszym spektrum pracy na scenie, we wszelkich wariantach związanych z teatrem dramatycznym (chociaż i to określenie nie jest w tej chwili już takie ostre). Głównie zwracamy uwagę na to, co dzieje się w teatrach repertuarowych, ale też impresaryjnych, prywatnych. Czasami gdzieś interesujące rzeczy pokazują się na offie, zresztą bardzo często występują tam aktorzy wykształceni w szkołach teatralnych, co dawniej nie było taką oczywistością.

Aleksandra Samelczak, fot. Maciej Zakrzewski

Przepływ istnieje także w drugą stronę: zmiany stylistyk, zmiany sposobu grania różnych twórców często pochodzą wprost z offu. Wachlarz współczesnego aktorstwa jest bardzo rozłożysty i elementy, które dawniej kojarzylibyśmy tylko z poszukiwaniami na offie, w tej chwili są częścią mainstreamowego teatru dramatyczno-repertuarowego.

Nasz festiwal próbuje przedstawić te różne formy estetyczne, brać pod uwagę rzemiosło tradycyjne – w najlepszym tego słowa znaczeniu, a równocześnie prezentować aktorstwo, które jest dostosowane do wykorzystania nowoczesnej technologii. Mam tu na myśli na przykład granie na żywo z kamerą, gdzie mamy małego aktora z tyłu sceny i równocześnie jego wielką twarz na ekranie w dużym zbliżeniu, czy kiedy aktor jest gdzieś daleko i używa mikroportu, więc słyszymy go, jakby mówił nam dosłownie na ucho.

Wszystko to wymaga innych technik aktorskich, daje inne możliwości, inne przeżycia widzów. W związku z tym w jakimś stopniu aktorzy współcześni muszą być bardziej uniwersalni, umieć poruszać się w tak odmiennych warunkach.

Z drugiej strony większa liczba technik aktorskich może zagrażać jakości wykonania. W każdym razie, festiwal programujemy tak, aby pokazać największy przekrój współczesnego aktorstwa – i aby wybory jury próbowały wskazać jakąś dzisiejszą dominantę estetyczną. Po latach zobaczymy, czy potomność zgodzi się z naszymi decyzjami.

JO: Powiedziałeś: „najlepszy spektakl to najlepsze role”. Może można to jednak rozdzielić? Czy aktor może mieć szansę pokazać swoje najlepsze rzemiosło w takim sobie przedstawieniu?

BZ: Oczywiście istnieje taka możliwość, iż w przedstawieniu średniej jakości jest jakaś bardzo wybitna rola. Jest też taka możliwość, iż mamy do czynienia ze świetnym przedstawieniem, ale nie z powodu ról aktorskich. Ogólnie jednak zdarza się to bardzo rzadko. W mojej praktyce zaledwie parokrotnie zdarzyło się, iż rozważałem zaproszenie dobrego, ale niekoniecznie świetnego spektaklu, z wybitną rolą aktorską.

JO: Czyli jednak w doborze przedstawień dominuje ocena spektaklu jako całości, a nie poszczególnych ról tworzonych przez aktorów?

BZ: Nie, tak bym tego nie ujął. Dobór spektakli przede wszystkim opiera się na tym, czy są w nich znakomite role, o których można myśleć, iż kwalifikują się na nagrody. Ale wciąż działa zasada: świetne role, świetne przedstawienie!

JO: Czyli podział zadań jest taki: Ty wybierasz spektakle, a jurorzy muszą potem zdecydować o tym, w których najlepiej prezentowana jest sztuka aktorska.

BZ: Niezupełnie, to znaczy, jurorzy nie oceniają spektakli pod kątem gry aktorskiej, tylko aktorów w spektaklach. Wybór spektakli jest dokonywany jednoosobowo przeze mnie, przy czym najpierw dość wnikliwie śledzę, co się dzieje w teatrach.

Marta Herman, Weronika Asińska, fot. Dawid Stube

Spośród wielu setek premier, nasłuchując tego, co w trawie piszczy, korzystając z podpowiedzi zaprzyjaźnionych krytyków, twórców, teatromanów, z pomocą lektur recenzji oraz wreszcie intuicji muszę wybrać około osiemdziesięciu, które oglądam osobiście, podróżując cały rok po teatrach.

Wybór jest subiektywny, ale bazuję na swoim doświadczeniu oraz naprawdę staram się wsłuchać w opinie i w zasadzie każdego roku na festiwalu pojawia się coś, do czego przekonali mnie inni, bo zakładam, iż moje teatralne sympatie mają swoje granice.

Do wyselekcjonowanych przeze mnie przedstawień staram się dobrać jury, możliwie różnorodne i jak najbardziej reprezentatywne dla różnych nurtów współczesnego teatru – bardziej tradycyjnego, czy bardziej nowoczesnego. Chodzi o to, by jurorzy reprezentowali różne pokolenia i mieli różne preferencje estetyczne. Ich zadaniem jest, by z tak odmiennych kilkunastu spektakli i około setki ról, jakie prezentujemy w Kaliszu każdego roku, wybrać najciekawsze kreacje aktorskie i je nagrodzić. Ta odpowiedzialność spoczywa już na nich.

JO: Zdarza się też, iż na festiwalu nagrody otrzymują całe zespoły aktorskie…

BZ: Układając program, nie myślę o spektaklach w takich kategoriach, iż tu cały zespół zasługuje na nagrodę. Raczej dostrzegam, iż na przykład w tym spektaklu jest kilka ciekawych ról i wielu aktorów ma szansę na nagrody. Natomiast potem zdarza się, iż jurorzy – którzy mają całkowitą autonomię w swoich decyzjach – decydują, iż warto nagrodzić cały zespół, nie dzieląc włosa na czworo.

JO: Czy mógłbyś w kilku słowach przedstawić tegoroczne propozycje festiwalowe?

BZ: Spektakle, które zostaną pokazane podczas 66. KST, mają takie dwie tematyczne dominanty: jedna jest to kwestia relacji międzyludzkich, miłości, nienawiści, zazdrości, przyjaźni, drugą zaś dominantę dałoby się włączyć do szerokiej kategorii polityki, z jej wszystkimi intrygami, makiawelizmem, brudem. Mamy też spektakle, które obie te sprawy ze sobą łączą.

Pod innym kątem patrząc, mamy w tym roku bardzo dużą przewagę spektakli współczesnych, w tym prapremier, jak „Malexander 2.0” Stowarzyszenia „Wątki Sztuki” oraz Teatru Powszechnego w Warszawie, polskie prapremiery: „Mój syn chodzi tylko trochę wolniej” z warszawskiego Ateneum, „Zaćmienia w dwóch aktach” z Teatru Narodowego, czy „Ellen Babić” z poznańskiego Teatru Nowego. Prapremierą jest też współczesna wersja motywu Pigmaliona w spektaklu Teatru Polskiego w Poznaniu. Innymi prapremierami nowo powstałych tekstów są: „Separatka” Joanny Szczepkowskiej, „Miło cię było zobaczyć” z Teatru Śląskiego w Katowicach, czy tekst o Dymszy – „Król komedii” z Teatru Komedia.

Śmierć i dziewczyna, fot. Natalia Kabanow

Z drugiej strony pokażemy też bardzo, bardzo rzadko grany tekst klasyczny – „Brytanika” Jeana Racine’a z Teatru Wybrzeże w Gdańsku i jeszcze rzadziej w historii grane „Termopile polskie” Tadeusza Micińskiego z Teatru Narodowego. Mamy też „współczesną klasykę” opartą na „Scenach z życia małżeńskiego” Ingmara Bergmana ze Starego Teatru w Krakowie.

Innym, niezbyt często wystawianym w Polsce tekstem, a już nienajmłodszym jest „Śmierć i dziewczyna”, którą pokażemy jako gospodarze KST, a także „Żar” z Teatru Polonia w Warszawie. Będziemy też pokazywać „Handlarzy gumek” Hanocha Levina z Teatru 6.piętro i „Uroczystość” z Teatru Ludowego w Krakowie oraz „Matkę i dziecko” z Teatru WARSawy.

Podsumowując: mamy więc bardzo dużo współczesności oraz klasykę też przeczytaną bardzo współcześnie i równocześnie rzadko pojawiającą się na polskich scenach.

Przypomnę jeszcze raz – ten wybór był dokonany na podstawie kreacji aktorskich i dopiero w wyniku tego wyboru – co jest naprawdę fascynujące – układają się pewne dominanty festiwalu. Pokazanie tych przedstawień razem, we wzajemnym kontekście, też tworzy dodatkową wartość.

JO: Masz jakieś własne typy, które twoim zdaniem zasługują na nagrody?

BZ: Oczywiście, iż mam – to są wszystkie spektakle zaproszone na festiwal. Mam więc pewność, iż wybory jurorów pokryją się z moimi [śmiech].

Idź do oryginalnego materiału