Najlepsze seriale 2025. Osobiste listy TOP5

film.org.pl 2 miesięcy temu

Zaprzyjaźnieni z redakcją dziennikarze wybrali dla Was najlepsze i najciekawsze seriale ostatnich dwunastu miesięcy. Jedynym kryterium była data premiery – między 1 stycznia, a 31 grudnia 2025. Co znalazło się na osobistych listach członków redakcji? Sprawdźcie!

Michał Kaczoń

1. IT: Witajcie w Derry – Pennywise terroryzuje po raz kolejny i to niezaprzeczalnie najlepsza opowieść o tytułowym bycie, znanym jako „To”, a także najlepsza odsłona roli Billa Skarsgaarda. Piekielne, makabryczne wizje, wyśmienicie napisani i doskonale zagrani bohaterowie, a wszystko podlane napięciem społecznym i rasowym, które aż wylewa się z ekranu. Jest przerażająco, creepy, angażująco, przejmująco, a momentami też zabawnie, co stanowi przepiękną mieszankę wybuchową, która chce się chłonąć całymi garściami. Cudo!

2. Black Mirror, sezon 7 – przepiękny powrót do formy – z odcinkami, które potrafiły szczerze poruszyć. W nowym sezonie dużo mówi się o sile nostalgii i wspomnień, i o tym jak pamięć kształtuje nasze postrzeganie rzeczywistości. Do tego pięknie przewrotna historia o złowieszczym oku służby zdrowia, a także zwyczajnie fajny sequel „tej star trekowej historii”. Aż cztery (z sześciu) odcinków skończyły u mnie z oceną 8/10 i serduszkiem, utwierdzając swoje miejsce w TOPce Roku.

3. Biały Lotos, sezon 3 – niby znów o ekscesach pięknych i bogatych na wakacjach, ale każdy sezon ma swój własny smak i pomysł na siebie, dzięki czemu serial HBO to wciąż świetna, a przy tym niegłupia rozrywka, która zwyczajnie przysparza masy wrażeń i ciekawych obserwacji społecznych. Fun!

4. Jedyna ma jeden z najlepszych pierwszych odcinków seriali od dawna, przepięknie ustawiający stawkę, o jaką toczy się walka. Potem to niespieszny, acz niezwykle nienachalnie zabawny traktat o tym, co znaczy być człowiekiem i dlaczego wszechobecny uśmiech każdego człowieka może być równie przerażający, jak otaczająca nas rzeczywistość. Przewrotne, przemyślane, inne.

5. Studio – Hollywood w (nie do końca) krzywym zwierciadle. Świetnie przemyślana, piekielnie zabawna, doskonale nakręcona (prawie każdy odcinek ma swój własny, wyrazisty styl, nawiązujący do różnych gatunków filmowych) i wyśmienicie zagrana opowieść o nowym szefie dużego studia filmowego, który orientuje się, iż jego wielka miłość do kina może czasem… przeszkadzać w biznesie. Przezabawny, ale też zarażający stresem głównych bohaterów. Wiarygodne postaci w niewiarygodnie prawdopodobnych sytuacjach. Czysty Fun! Thank you, Sal Saperstein

Honorable Mentions: Heated Rivalry (the raw emotion it evoked <3), Overcompensating (my #1 Comfort Show), The Office PL 5 (chyba najlepszy sezon!), Peacemaker 2 (zaskakująca kontynuacja świetnej serii premierowej) i The Residence (ciekawa zabawa formą kryminału i zgrabne mylenie tropów), a na liście do rychłego nadrobienia (jak wreszcie znajdę odpowiedni humor na ten rodzaj emocji): Dojrzewanie i Heweliusz, pojawiające się na niemal każdej liście Best Of!

Jędrzej Paczkowski

1. Dojrzewanie – jeżeli hasło „serial zrealizowany w jednym ujęciu” kojarzy się komuś z tanim realizatorskim efekciarstwem – niesłusznie. Operatorsko-reżyserski popis jest w Dojrzewaniu perfekcyjnie sfunkcjonalizowany – niekończące się mastershoty pozwalają naświetlić fabularny punkt wyjścia ze wszystkich stron, przedstawić różne, nierzadko sprzeczne perspektywy i punkty widzenia. Okazują się też świetnym narzędziem do wywoływania widzowskiego dyskomfortu, przede wszystkim w tych momentach, w których kamera zastyga na twarzach bohaterów, pozwalając nam w pełni współodczuwać przeżywane przez nich emocje. Publicystyczny punkt wyjścia jest w Dojrzewaniu pretekstem do inteligentnych rozważań na temat toksycznej męskości i radzenia sobie z tragedią – a rozważania te mogą w pełni wybrzmieć również dzięki pierwszorzędnej realizatorskiej robocie.

2. Studio – serial Setha Rogena i Evana Goldberga to zarazem najpiękniejszy list miłosny, jak i najbardziej zjadliwy donos na przemysł filmowy. Studio pokazuje bowiem, jak autentyczna pasja i miłość do kina zderzają się z bezwzględnymi realiami pracy w showbiznesie, a kreatywność przegrywa w starciu z wymogami rynku i słupkami oglądalności. Rogen i Goldberg balansują nieustannie na granicy cynizmu i empatii, w autoironicznych epizodach obsadzają cały zastęp hollywoodzkich gwiazd, ale przy okazji przypominają, iż najważniejsza w tym wszystkim pozostaje miłość do X Muzy.

3. Jedyna – nie wiemy jeszcze, czy nowy serial Vince’a Gilligana doczeka się takiej renomy, jak Breaking Bad czy Zadzwoń do Saula. Na razie jednak Jedyna to intrygująca (choć wymagająca widzowskiej uwagi i cierpliwości) opowieść o samotności i desperackiej walce o zachowanie indywidualności. Rhea Seehorn z kolei daje tu kolejny pokaz aktorskiego talentu. Pierwszy sezon rozbudza apetyt na ciąg dalszy – obyśmy tylko nie musieli na niego czekać zbyt długo.

4. Andor, sezon 2 – chociaż w ciągu ostatnich paru lat moja miłość do Gwiezdnych wojen trochę zmalała, to Andor pozostaje jedną z najlepszych (jeśli nie najlepszą) produkcji z tego uniwersum. Twórcy wciąż pogłębiają świat przedstawiony, zaludniają go postaciami z krwi i kości, pokazują mroczny rewers rzeczywistości znanej z głównego nurtu sagi. W idealnym świecie zarówno Andor, jak i lżejsze gwiezdnowojenne produkcje funkcjonowałyby na równych prawach – w naszej rzeczywistości, w której saga o rycerzach Jedi skupia się głównie na fanserwisie i podążaniu wydeptanymi ścieżkami, serial Gilroya wciąż wydaje się anomalią w systemie.

5. Grupa zadaniowa – podobnie jak w Mare z Easttown, Brad Ingelsby wykorzystuje schematyczny punkt wyjścia, aby opowiedzieć o ludziach uwięzionych w skomplikowanej rzeczywistości. Historia o policjantach i złodziejach jest tu zaledwie pretekstem do pokazania szeregu niejednoznacznych postaci – niezależnie od tego, po której stronie prawa stoją. Zarówno Mark Ruffalo, jak i Tom Pelphrey stworzyli wyraziste, budzące sympatię kreacje – jak najbardziej godne wszystkich nagród.

Idź do oryginalnego materiału