Najgroźniejsze drapieżniki nie zawsze mają cztery łapy – „Kiedyś były tu wilki” Charlotte McConaghy

kulturalnemedia.pl 3 godzin temu

Kiedyś były tu wilki nie jest historią jedynie o dzikich zwierzętach. Charlotte McConaghy wykorzystuje ich motyw, aby opowiedzieć o ludzkich ranach na duszy, trudnych wyborach i świecie, któremu powinniśmy pomóc odzyskać równowagę.

Po lekturze Dzikiego mrocznego brzegu Charlotte McConaghy wiedziałam, iż po kolejną książkę autorki sięgnę z ogromnym zainteresowaniem. Tamta powieść zrobiła na mnie duże wrażenie. Przede wszystkim dzięki niezwykłemu połączeniu historii pełnej napięcia z głęboką refleksją nad kondycją naszej planety. McConaghy potrafi pisać o ekologii bez moralizowania. Pokazuje jednocześnie piękno natury i konsekwencje ludzkiej ingerencji w jej równowagę. Książką Kiedyś były tu wilki po raz kolejny udowodniła, iż doskonale odnajduje się w opowieściach, w których przyroda staje się nie tylko tłem wydarzeń, ale jednym z najważniejszych bohaterów.

Tym razem przenosimy się na surowe, pełne tajemnic szkockie Highlands. To właśnie tam Inti Flynn, biolożka zajmująca się ochroną dzikiej przyrody, przybywa wraz z zespołem naukowców. Mają przeprowadzić ambitny projekt przywrócenia wilków szarych do środowiska, w którym niegdyś żyły. Towarzyszy jej siostra bliźniaczka Aggie, która po dramatycznych wydarzeniach z przeszłości próbuje odnaleźć spokój i rozpocząć nowy etap życia.

Dzika przyroda i… oswojony człowiek

Jestem zachwycona sposobem, w jaki Charlotte McConaghy ukazuje relację człowieka z naturą. Autorka nie przedstawia wilków jedynie jako zagrożenie, ale jako istoty niezwykle ważne dla zachowania harmonii całego ekosystemu. Ich obecność przypomina, iż przyroda nie potrzebuje dominacji człowieka, ale szacunku i przestrzeni do samodzielnego odrodzenia.

Bardzo podobało mi się również to, iż temat ekologii został połączony z wciągającą, pełną napięcia historią. Gdy Inti odnajduje ciało miejscowego rolnika, mieszkańcy gwałtownie kierują podejrzenia w stronę sprowadzonych przez nią drapieżników. Inti wie jednak, iż oskarżenie wilków może zakończyć cały projekt i doprowadzić do ich ponownej zagłady. Wyrusza więc na poszukiwanie prawdy, ryzykując własne bezpieczeństwo.

W tym momencie Kiedyś były tu wilki zaczyna balansować między powieścią obyczajową, thrillerem psychologicznym i literaturą zaangażowaną ekologicznie. To połączenie, które Charlotte McConaghy opanowała wyjątkowo dobrze. Podobnie jak w Dzikim mrocznym brzegu, autorka nie skupia się wyłącznie na zagadce, ale sprytnie wykorzystuje ją, aby opowiedzieć znacznie szerszą historię. Mówi o ludzkich wyborach, mrocznych potworach czających się w zakamarkach duszy i konsekwencjach naszych działań.

Przeniesienie bólu i traumy

Najbardziej emocjonalnym wątkiem w całej historii nie jest dla mnie motyw związany z wilkami, ale historia Inti i Aggie. Relacja sióstr jest pełna miłości, oddania i wzajemnej troski, ale jednocześnie pobliźniona bólem oraz wydarzeniami, które naznaczają człowieka na resztę życia. Autorka bardzo subtelnie pokazuje, jak trauma wpływa na ludzi i jak trudno jest uwolnić się od przeszłości, choćby jeżeli fizycznie udało się uciec od wszystkiego bardzo daleko.

Inti jest bohaterką niezwykle interesującą, silną, zdeterminowaną i gotową walczyć o tych, którzy sami nie mogą się obronić. Jednocześnie nosi w sobie ogromną wrażliwość, cierpiąc na synestezję lustrzaną. Ta przypadłość sprawia, iż Inti przez samo patrzenie odczuwa fizycznie to, co spotyka inne istoty realnie na ich ciele. To postać niejednoznaczna, pełna sprzeczności, ale właśnie dzięki temu tak fascynująca.

Tam, gdzie człowiek powinien być tylko gościem

Kiedyś były tu wilki to książka, która zachwyca klimatem i emocjonalną głębią. Charlotte McConaghy tworzy niezwykle sugestywne obrazy szkockiej przyrody, tej chłodnej, dzikiej i majestatycznej. Podczas lektury niemal odczuwałam na twarzy surowy wiatr Highlands oraz ciszę miejsc, w których człowiek jest tylko gościem. To nie jest wyłącznie historia o wilkach. To opowieść o tym, jak wiele jesteśmy gotowi zrobić dla tych, których kochamy. O próbie odzyskania spokoju po przeżytych tragediach i o potrzebie przywrócenia równowagi między postępem technologicznym a światem natury.

Charlotte McConaghy po raz kolejny udowodniła, iż potrafi łączyć emocjonalną historię z ważnym przesłaniem. Kiedyś były tu wilki to powieść pełna napięcia, melancholii i pięknych refleksji. Skłania do zadania sobie pytania, kto tak naprawdę stanowi największe zagrożenie dla dzikiego świata i dla ludzi. Czuję, iż to książka, do której jeszcze długo po zakończeniu będę wracać myślami.

Idź do oryginalnego materiału