Według MovieWeb to najlepsza niedoceniana seria sci-fi na Netflix – nie tylko zachwyca jakością, ale również pozwala na rozpoczęcie oglądania od dowolnego odcinka, bo to antologia, więc każdy epizod ma inną tematykę. Chodzi o Oats Studios.
Wśród popularnych antologii jak Love, Death + Robots czy Black Mirror, produkcja zakończona w 2020 po prostu zniknęła. Miała być początkiem dłuższej franczyzy, ale ostatecznie jej los okazał się inny. Seria utrzymująca dobrą jakość przez 10 odcinków, przenosi widzów przez czas i przestrzeń, zapraszając do cyberpunkowego świata, postapokaliptycznych krajobrazów i wielu innych scenerii ze świata sci-fi.

W obsadzie znalazły się znane nazwiska, w tym Sigourney Weaver, Dakota Fanning i Sharlto Copley. W odróżnieniu od całkowicie animowanych produkcji, Oats Studios łączy CGI z live action, a reżyserią zajął się Neill Blomkamp, znany z Dystryktu 9. Niestety, seria nie zdobyła takiej popularności jak inne antologie, co widać po niskiej liczbie recenzji i również w Polsce jest relatywnie mało znana.
Oats Studios, znane jako eksperymentalne studio Blomkampa, produkuje krótkie filmy, które mogą potencjalnie przekształcić się w pełnometrażowe produkcje, ale jak dotąd żadna z nich nie doczekała się realizacji. W erze dominacji długich seriali, antologie takie jak Oats Studios udowadniają, iż mają wiele do zaoferowania.

















