Nagle ogłosił, iż pokryje główne wydatki na wesele, a ja powinnam sfinansować całą podróż sama.

polregion.pl 14 godzin temu

Nagle oznajmił, iż pokryje główne koszty wesela, więc ja mam zapłacić całą podróż samodzielnie.

Sześć miesięcy temu moja przyjaciółka Grażyna wzięła ślub. Byłem przy jej przyjęciu. Po ceremonii dowiedziałem się, iż wniosła pozew o rozwód. Tworzyli piękną parę, więc coś musiało pęknąć zadzwoniłem do niej w weekend i umówiliśmy się na spotkanie.

Przyjechała nieco spóźniona do naszej ulubionej kawiarni przy Krakowskim Przedmieściu. Dyszyła, jakby właśnie biegła. Żartowałem, iż spóźniła się, ale w jej oczach widniała zmęczenie. Coś się wydarzyło, bo Grażyna zwykle opowiadała najzabawniejsze dowcipy.

Grażyno, nie kręcę się w kółko. Dlaczego chcesz się rozwieść? Czy on cię zdradził, co się stało?

Nie. Nie zdradził mnie i nie bił. Po prostu jest zachłanny. Dlatego się rozwodzimy.

Zachłanny na tyle, by zerwać małżeństwo?

No wiesz, od pierwszego dnia nalegał, żeby wszystkie wydatki dzielić po równo. Myślałam, iż chodzi tylko o wesele. Oczywiście nie mógł sam wszystko zapłacić, więc wniosłam swój wkład. ale potem zaczął żądać, żebym płaciła dokładnie tyle samo co on. Moja pensja jest trzykrotnie wyższa niż jego. Liczyłam, iż czasem da mi coś na luz. On nie miał takiego podejścia. Zaczynał mnie uczyć, jak oszczędzać pieniądze.

Każdego dnia liczyliśmy koszty minionego dnia. choćby wymagał pokwitowań! Najpierw pomyślałam, iż to po weselu, a on po prostu chciał polepszyć naszą sytuację finansową. Gdy organizowaliśmy ślub, wszystko płaciliśmy sami, rodzice nie pomagali. Potem sytuacja się pogorszyła. Prowadził specjalny dziennik, do którego musiałam wpisywać i uzasadniać każdy wydatek.

Czy poprosił cię o wniosek na zakup jedzenia?

Raz wkurzyły go moje buty, które kupiłam bez niego. Krzyczał, żebym najpierw pytała, czy mogę kupić coś drogiego, a potem informowała mnie o zakupie.

Dlaczego nie uciekłaś wcześniej?

Nie wiem. Najgorsze było nasze nieudane wyprawa na Florynę, którą planowaliśmy jako poślubne podróże. Oszczędzałam latami, pożyczyłam od znajomych, licząc, iż i on przyłoży się finansowo. Nagle ogłosił, iż przejął główne koszty wesela, więc ja mam pokryć całą wycieczkę. Zarzucał mi, iż nie potrafię oszczędzać. To nie był koniec. Przedwczoraj nagle stwierdził, iż sam poleci do Florencji i zorganizuje pieniądze na podróż. Ta wypowiedź prawie mnie omdleniła. Wieczorem spakował walizkę i odjechał. Nie pożegnałem się z nim. Zaczęłam pakować własne rzeczy. Wczoraj złożyłam pozew o rozwód.

Wspierałam go całym sercem. Taki zachłanny mężczyzna nie potrzebuje nikogo. Szkoda, iż nie dostrzegła tego przed ślubem. Lepiej rozwieść się teraz, niż cierpieć latami. Taki człowiek nie oszczędziłby choćby własnych dzieci.

Idź do oryginalnego materiału