No wiesz, nagle powiedział, iż weźmie na siebie główne koszty ślubu, a ja mam samodzielnie dopłacić całą podróż.
Sześć miesięcy temu moja przyjaciółka Jagoda wzięła ślub. Byłem na jej weselu w Warszawie i później usłyszałem, iż złożyła pozew o rozwód. Byli naprawdę piękną parą, więc coś musiało pójść nie tak zadzwoniłem do niej w weekend i umówiliśmy się na spotkanie.
Przyjechała trochę spóźniona do naszej ulubionej kawiarni przy Mokotowskiej. Wydawała się zadyszana, jakby właśnie pobiegła. Żartowałem, iż się spóźniła, ale była bardziej ospała niż zwykle. Coś na pewno się wydarzyło, bo Jagoda zwykle ma niezłe poczucie humoru.
Jagodo, nie będę kręcić się w kółko. Dlaczego chcecie się rozwieść? Czy on Cię zdradził, co się stało?
Nie, nie zdradził i nie bił mnie. Po prostu jest zachłanny. Dlatego decydujemy się na rozwód.
Zachłanność aż do rozwodu?
No wiesz, od pierwszego dnia nalegał, żeby wszystkie wydatki dzielić po równo. Myślałam, iż chodzi tylko o koszt wesela. Oczywiście nie mógł go sam zapłacić, więc dorzuciłam trochę z moich oszczędności. Potem zaczął żądać, żebym płaciła dokładnie tyle samo co on. Ja zarabiam trzykrotnie więcej niż on, a on nie chciał mi po prostu dawać wsparcia. Zamiast tego zaczynał mnie pouczać, jak oszczędzać.
Codziennie liczyliśmy, ile wydałam wczoraj. Wymagał choćby paragonów! Na początku myślałam, iż to w sprawie kosztów po weselu, a tak naprawdę chciał ulepszyć nasz budżet. Organizowaliśmy ślub samodzielnie, rodzice nie pomogli finansowo, a sytuacja tylko się pogarszała. Prowadził jakiś specjalny notes, w którym musiałam wpisać i uzasadnić każdy wydatek.
Czy on kazał Ci składać wnioski o jedzenie?
Raz wkurzyło go, iż kupiłam buty bez jego zgody. Powiedział, iż od dzisiaj mam najpierw pytać, czy mogę kupić coś drogiego, a potem mu o tym informować.
Dlaczego nie uciekłaś wcześniej?
Nie wiem. Najgorsze było to, co przeżyliśmy podczas naszej nieudanego wyjazdu do Turcji. Planowaliśmy go jako nasz miesiąc miodowy jeszcze przed ślubem. Oszczędzałam od lat, pożyczyłam pieniądze od znajomych i liczyłam, iż i on coś dorzuci. Nagle powiedział, iż to on pokryje główne koszty wesela, więc ja mam samodzielnie zapłacić całą podróż. Wrzucał mi w oczy, iż nie potrafię oszczędzać. A potem, dwa dni temu, nagle ogłosił, iż jedzie do Turcji sam i sam załatwi pieniądze na wyjazd. Z taką wiadomością prawie padłam z szoku. Wieczorem spakował walizkę i odjechał. Nie pożegnałem się z nim, po prostu odszedł. Ja zaczęłam pakować się i wczoraj złożyłam pozew o rozwód.
Wspierałem Jagodę na maksa. Taki zachłanny facet nikt nie potrzebuje. Szkoda, iż nie zauważyła tego przed ślubem, ale lepiej rozwieść się teraz niż lata cierpieć. Taki mężczyzna nie oszczędziłby choćby własnych dzieci.
