
„Na tej planecie słowo nadzieja to przekleństwo”. Recenzja: Avengers. Na Zawsze
Po solidnej przygodzie w mroźnej krainie Wszechzimy sięgamy po kolejne grube tomisko. Może dla Was też będzie zaskoczeniem, ponieważ jest to komiks, który przeważnie wychodzi w broszurkach... a może nie? Może pochodzicie z uniwersum, w którym takie rzeczy się dzieją? Zapraszam do lektury.Informacje/Pierwsze Wrażenia:

Avengers: Na Zawsze to już dwunasty tom przygód najpotężniejszych bohaterów Ziemi. Zjednoczeni Iron Man, Kapitan Ameryka, Thor, Ghost Rider, Kapitan Marvel i ... <wymieniać można całą listę> stawiają czoła kosmicznym zagrożeniom w ramach opowieści snutej w linii wydawniczej Marvel Fresh. Cieszy nas okazałość tomu. Możecie mi wierzyć- Na Zasze jest grubsze choćby od Ery Khonshu, który do tej pory był najdłuższą przygodą Avengers. A wiem, co mówię! Śledzimy ich przygody od początku serii...

Autorem albumu jest Jason Aaron, czyli twórca całej koncepcji Avengers w nurcie Marvel Fresh. Pan ów współpracuje z Marvelem od dawna. Rozpoznawalność zyskał między innymi dzięki seriom Panisher Max i Wolverine. Ilustracje w komiksie stworzyli Aaron Kuder (Thor, Heroes Reborn) i Jim Towe (Star Wars. Wielka Republika). Komiksy z serii Marvel Frash ukazują się w Polsce dzięki wydawnictwu Egmont i klubowi Świat Komiksu.
Zarys fabularny:

"Wyruszywszy w pogoń za kosmiczną zemstą, Ghost Rider przemierza zrujnowane Ziemie, gdzie nigdy nie nastała Era Bohaterów. Wspiera go w tym nieumarły cyborg Deathlok, powracające z odległej przyszłości Gromowładne Boginie oraz Tony Stark – Niezwyciężony Ant-Man! Ich celem jest zebranie armii najpotężniejszych bohaterów każdej Ziemi. Czy to jednak wystarczy, by wydać bitwę Multiwersalnym Mistrzom Zła i powstrzymać ich już… na zawsze?"
Wrażenia:

Jeśli myślicie, iż koniec z budowaniem świata... to nie. jeżeli uważacie, iż czas na prawdziwe przedstawienie... to też nie. jeżeli liczycie na finał... to nie w tym tomie. jeżeli spodziewacie się wykorzystania wprowadzonych wcześniej mnogości udziwnień i wątków... to jeszcze chwila. jeżeli myśleliście, iż nie będzie nowych bohaterów... to się zdziwicie. Oskarżaliście Mephisto o bycie wrogiem nr. 1? Błąd. Od Łowców Śmierci idziemy w innym kierunku. Zły jest Doom. Doom Ponad Wszystko.

Zapowiadali nam niezwykły pościg Ghost Ridera za przeznaczeniem. Mieliśmy okazję w czymś takim "emocjonującym" uczestniczyć (Wyścig Upiornych Jeźdźców). Okazuje się jednak, iż Avengers: Na Zawsze to kolejna odsłona klasycznego mechanizmu. Jakiego? By pokonać wroga, musisz zebrać drużynę. Na pierwszych stronach mamy co prawda szansę zobaczyć jadącego z niezwykła prędkością Ghost Ridera, niestety dość gwałtownie (i brutalnie) zostaje zatrzymany. Reszta... fabularnie sprowadza się do krajoznawczej wycieczki zbierającej sojuszów. W różnych światach- zniszczonych, zdezelowanych, zrozpaczonych. Mistrzowie Zła stanowią wyzwanie- niesamowite odkrycie, prawda?- więc potrzeba nowego super składu! W tym celu Robbie, sam będąc Wszechjeźdźcem, poszukuje filarów Avengers. Co kryje się pod tym enigmatycznym określeniem? Przeróżne wersje sztampy w najdziwniejszych odsłonach np. Iron Man jako Ant-Man, Gwiezdna Czarna Pantera, Thor, Bóg Pięści, armia Steve'ów, czy Korpus Carol. Prawdziwa plejada gwiazd! Ale czy dadzą radę?

O tym dowiemy się w kolejnym odcinku. I właśnie. Choć komiks grubaśny, czytało się go fajnie... to niestety tylko do połowy. W momencie, gdy wiemy, iż nie zmierza to do finału, a jedynie rozstawia pionki po planszy, dogania czytelnika znużenie. Ileż można? W poprzednich zeszytach przecież robili podobne rzeczy! Pan Aaron chyba stara się nas zmęczyć, by zaskoczyć Wielkim Rozwiązaniem! Oby. Braku pomysłu nie wybaczę (choć nie powiem, fragment z perspektywy Dooma był bardzo dobry!).
T.
Przydatne linki:
znajdziecie nas na Instagramie
TUTAJ dołączycie do naszego Facebooka
TUTAJ złapiecie własny egzemplarz
















