Dawno, dawno temu młode kobiety oglądały „Seks w wielkim mieście”. Był rok 1998, a żeńska widownia flagowego serialu HBO marzyła o życiu Carrie Bradshaw. Apartament na Manhattanie, który wówczas jeszcze nie był synonimem uprzywilejowanego „jednego procenta” oraz związek z Mr. Bigiem jawił się jak los wygrany na loterii.