Pod koniec lat 70. koncerty rockowe wyglądały podobnie: duża scena i tłum fanów. Pink Floyd postanowili odejść od schematów i stworzyć formę, która połączy muzykę z obrazem oraz emocjami. Ich wizja gwałtownie wywołała ogromne zainteresowanie i podzieliła odbiorców. Dla jednych było to arcydzieło, dla innych zbyt odważny eksperyment.
REKLAMA
Zobacz wideo Hugh Grant walczy z łatką kawalera i chłopca z komedii romantycznych. Udanie
Zwykłe koncerty przestały im wystarczać. Chcieli czegoś więcej niż tłumu pod sceną
Pod koniec lat 70. Pink Floyd byli jednym z największych zespołów na świecie. Mogli bez problemu grać kolejne koncerty i zarabiać ogromne pieniądze, ale zaczęli odczuwać rosnący dystans do publiczności. Muzycy zauważyli, iż wielu ludzi przychodziło na koncerty bardziej dla atmosfery niż dla samej muzyki. Wtedy narodził się pomysł stworzenia nowej formy koncertu. Album ''The Wall'' miał być nie tylko zbiorem piosenek, ale też spójną historią o izolacji i samotności. Roger Waters oparł ją na własnych doświadczeniach, co nadało całości osobisty charakter i silny przekaz.
Na scenie wyrósł prawdziwy mur. Publiczność oglądała coś, czego wcześniej nie było
Pierwsze koncerty ''The Wall'' odbyły się w 1980 roku. W trakcie występu na scenie budowano ogromny mur z cegieł, który stopniowo oddzielał muzyków od widzów. To widowisko łączyło muzykę, teatr i efekty wizualne w sposób, jakiego wcześniej nie widziano. Na scenie pojawiały się wielkie, nadmuchiwane postacie symbolizujące osoby z życia bohatera. Gdy mur był już kompletny, stawał się ekranem dla animacji i projekcji. Finał koncertu przynosił jego spektakularne zburzenie, co zamykało całą opowieść i wywoływało ogromne wrażenie.
Ten projekt nie miał zarabiać pieniędzy. Zespół świadomie poszedł pod prąd
Trasa ''The Wall'' była niezwykle kosztowna i trudna do zorganizowania. Koncerty odbyły się tylko w kilku miastach, a liczba występów była ograniczona. Projekt nie przynosił dużych zysków, ale dla zespołu ważniejsza była sztuka niż zarabianie pieniędzy. Nie powstał pełny oficjalny zapis trasy koncertowej. Istnieje co prawda film inspirowany albumem, ale nie oddaje on w całości tego, co działo się na scenie, dlatego widowisko mogli w pełni poznać tylko uczestnicy koncertów. W czasach rosnącej komercjalizacji muzyki Pink Floyd pokazali, iż można iść własną drogą i nie podporządkowywać się trendom.
Pomysł wraca do dziś i inspiruje kolejne pokolenia. To jedno z najważniejszych widowisk w historii
Mimo upływu lat ''The Wall'' przez cały czas jest uznawane za przełomowy projekt. Roger Waters wracał do tego projektu jeszcze wiele lat później, prezentując go nowym widzom na całym świecie. To widowisko stało się wzorem dla współczesnych koncertów, które coraz częściej przypominają spektakle. Pink Floyd udowodnili, iż występ muzyczny może być opowieścią, która angażuje nie tylko słuch, ale też emocje i wyobraźnię.









