
Zabójcza pointa (Pretty Lethal, 2026, reż. Vicky Jewson) to film o miłości do czegoś, o tym, iż wszelkie przeciwności losu można pokonać, poświęcając się swojej pasji. Do tego dochodzi siła przyjaźni budowana wokół wspólnego pokonywania trudności. Trochę to (a choćby bardzo) naiwne, jednak w konwencji przerysowanego kina akcji doskonale się sprawdza. Moją uwagę zwróciło w filmie jednak coś innego - lub bardziej ktoś inny. Uma Thurman jako antybohater jest nietypowa, a przez to ciekawa.

Devora Kasimer (czyli właśnie Uma Thurman) jest właścicielką zajazdu na peryferiach Budapesztu. Daleko jednak temu miejscu do przyjaznej przystani dla turystów. Kobieta prowadzi swój biznes żelazna ręką, nie odmawiając współpracy choćby typom spod ciemnej gwiazdy. Jak się jednak okazuje, jej wszystkie działania mają jeden cel - zemstę. Gdy była dzieckiem, ojciec Devory zadarł z najbardziej wpływowym przestępcą w kraju. Kara za to nie spadła na rodzica, tylko na córkę. Devora w dzieciństwie, tak jak główne bohaterki filmu, pragnęła zostać baleriną. Brutalna amputacja jednej z nóg zakończyła jej marzenia o karierze tancerki. Od tego momentu wszelkie działania skrzywdzonej kobiety skierowane są ku próbie wymierzenia sprawiedliwości. Od czterdziestu lat jednak wciąż jej się to nie udaje.

Niespodziewana okazja do zemsty pojawia się wraz z grupą balerin, które przypadkiem zjawiają się w jej domostwie. To fascynujące, jak absolutnie nic się dla bohaterki nie liczy poza osiągnięciem celu. Devora funkcjonuje niczym opętana przez demona, który w tym wypadku zwie się zemstą. Całe swoje życie podporządkowała jednej konkretnej myśli. Jest w stanie poświęcić wszystko i wszystkich, byle tylko zaspokoić swoje pragnienie. I tak też się dzieje. Nie liczą się pieniądze, dom, ludzie, a choćby jej dwaj rodzeni synowie. Devora Kasimer jest w stanie oddać wszystko dla zemsty. Dziecięcą pasję do baletu przekierowała w stronę niszczycielskiej siły, której poświęca się z równie morderczym zaangażowaniem.

Na przestrzeni lat nietypowa filmowa antagonistka stała się rewersem piątki uwięzionych przez nią młodych dziewczyn. One również są w stanie zrobić wszystko w imię tego, co kochają. Zniosą cierpienie, szykany, uwięzienie i przemoc, byle tylko móc dalej tańczyć. Poniekąd zresztą ten taniec właśnie je ratuje - i to zarówno dosłownie, przez umiejętności fizyczne, których skutecznie użyją przeciw agresorom, jak i w przenośni - dzięki myśli o tym, iż mają dla czego żyć. W tym kontekście tym bardziej wymowna wydaje się scena ich finałowego występu. Dziewczyny przeszły przez piekło, które jednak ich nie złamało. Ich pasja wciąż pozostaje czysta, a przez to nadaje ich życiu adekwatny ton.



![Jubileuszowa 40. Tarnowska Nagroda Filmowa oficjalnie zainaugurowana [zdjęcia]](https://tarnow.ikc.pl/wp-content/uploads/2026/05/40TNF-inauguracja-fot.-Artur-Gawle0011.jpg)











