Zanim Jordan Peele zaprezentował publiczności swój reżyserski debiut pod tytułem "Uciekaj!", w duecie z Keeganem-Michaelem Keyem bawił telewidzów na antenie Comedy Central. Horror psychologiczny z 2017 roku, który tak jak "Grzesznicy" Ryana Cooglera stanowił komentarz dotyczący systemowego rasizmu w Stanach Zjednoczonych, sięgnął po Oscara za najlepszy scenariusz oryginalny, czyniąc z Peele'a pierwszego czarnoskórego laureata w tej kategorii.
Po "Uciekaj!" reżyser nie porzucił kina grozy. W 2019 roku nakręcił horror "To my" z utalentowaną Lupitą Nyong'o ("Zniewolony"), a trzy lata później stworzył eklektyczne dzieło, które i bawi, i wywołuje ciarki na plecach.
"Nie!" na HBO Max. O czym jest trzeci film Jordana Peele'a?
"Nie!" Jordana Peele'a zawitał ostatnio do biblioteki HBO Max. Horror science fiction zabiera nas do stadniny koni w Agua Dulce w Kalifornii. Pewnego dnia właściciele rancza współpracującego z Hollywood widzą, jak wiszący w powietrzu pył przecinają spadające z nieba metalowe przedmioty. Na głowę ojca spada pięciocentówka i tak kończy się jego żywot. Lata mijają, a dzieci Otisa Haywooda, OJ i Emerald, próbują za wszelką cenę utrzymać gospodarstwo przy życiu. W powietrzu od dawna czuć coś złego. Zwierzęta robią się agresywne, elektryka nawala, a chmury zachowują się dziwnie.
Trzecie dzieło w reżyserskim dorobku Peele'a jest nietypowym filmem o UFO. Niezidentyfikowane obiekty latające są jedynie tłem dla szerszego komentarza na temat rozrywki i jej eksploatującej natury. Ten horror sci-fi w sposób satyryczny pokazuje, jak Fabryka Snów traktuje ludzkie nieszczęście, zamieniając je w cyrkowy pokaz.
W "Nie!" główne role zagrali Daniel Kaluuya (gwiazdora filmów "Uciekaj!" i "Judasz i Czarny Mesjasz") oraz Keke Palmer, która aktorską karierę zaczynała od produkcji Disney Channel oraz Nickelodeon. W obsadzie filmu znaleźli się również Steven Yeun ("Minari"), Barbie Ferreira ("Euforia"), Brandon Perea ("Twisters"), Michael Wincott ("Kruk"), Oz Perkins ("Kod zła") i Keith David ("Coś").
Dalsza część artykułu poniżej.
"Nie!" pominięto podczas przyznawania najważniejszych nagród filmowych, a wielu fanów Peele'a uważa, iż jego trzeci horror jest zbyt nisko oceniany przez widownię. Tu nadmieńmy, iż krytycy byli nim, w sporej mierze, zachwyceni.
"'Nie!' jest zarówno celebracją tego, co wspaniałe w kinie, jak i parodią jego potwornych tendencji. [...] Ambitny, prowokacyjny swing, który staje się rzadkością: oryginalnym przebojem kinowym" – napisał Kambole Campbell na łamach brytyjskiego magazynu "Empire". "Peele zgromadził pierwszorzędną obsadę, a efekty są elektryzujące. Niezależnie od niedociągnięć scenariusza w rozwinięciu postaci, Kaluuya, Palmer, Perea, Yeun i Wincott tworzą niezapomniane kreacje" – dodał Lovia Gyarkye z amerykańskiego czasopisma "The Hollywood Reporter".


















