Myślała, iż po rozwodzie ułoży sobie życie. "Znowu się okazało, iż nie jestem nic warta"

kobietaxl.pl 1 godzina temu

Nudna, stara żona


Iza jest po pięćdziesiątce i po przykrym rozwodzie. Małżeństwo doczekało się dwóch córek, są już dorosłe i mają swoje rodziny. Mąż porzucił ją dla młodszej partnerki, z którą ma małe dziecko.

- To był dla mnie potężny cios, gdy Jurek przyszedł z pracy i poinformował, iż chce rozwodu – wspomina Iza. – Najpierw nie mogłam uwierzyć, myślałam iż to jakiś okrutny żart. Nie podejrzewałam go o zdradę, ufałam mu i do głowy mi nie przyszło, iż kogoś ma. Mój Jurek nie był i nie jest atrakcyjnym mężczyzną. Niezbyt wysoki, łysiejący pan z brzuszkiem. Ale potrafił być bardzo zabawny w towarzystwie, no i jest dyrektorem. Jak w banalnym filmie, kochanką, a potem żoną, została jego sekretarka. Płakałam, błagałam aby mnie nie zostawiał, choćby zniżyłam się do tego, iż godziłam się na oficjalną kochankę, byle by tylko został w domu. Nie wyobrażałam sobie życia bez męża. No cóż, straciłam wtedy rozum, a on mną tylko gardził. Powiedział, iż od dawna nic dla niego nie znaczę, stałam się kulą u nogi, przy mnie czuł się martwy bo jestem beznadziejną, nudną, starą kobietą. Wiedział jak mnie poniżyć, miałam już menopauzę, bardzo to źle przeżywałam.

Iza mocno przechorowała odejście męża. Popadła w depresję, nie mogła sobie sama poradzić ze zdradą. Była z tym sama, dzieci mieszkają w innych miastach, mają swoje problemy. Znajomym wstydziła się opowiedzieć o poniżeniu, jakie przeżyła. Wcześniej była żoną dyrektora, dbał aby w ich domu było dostatnio. Ludzie im zazdrościli, choć Iza zawsze stała w cieniu męża. To on zabierał głos i decydował za nich oboje. Kolejnym ciosem, była wiadomość, o ponownym ojcostwie jej prawie 60 letniego męża. On promieniał pchając wózek z malutkim synkiem, a ona popadała w rozpacz i więdła.

- Poczułam się jak odpad, nic nie warta – przyznaje Iza. – Podczas rozprawy rozwodowej byłam odurzona jakimiś antydepresantami. Nie walczyłam już o Jurka, ani o majątek. Byłam w takim stanie załamania psychicznego, iż myślałam choćby o samobójstwie. Wydawało mi się, iż nikt nie zauważy gdy zniknę. W pracy moja szefowa pierwsza zobaczyła, w jakim tragicznym stanie jestem. Usłyszała jak płaczę w toalecie, zauważyła, iż jak nigdy wcześniej, nie potrafię skupić na swoich zadaniach. Siedziałam i tępo gapiłam się w ekran komputera. Wzięła mnie do gabinetu, a ja opowiedziałam jej prawdę, wyrzuciłam z siebie ten cały szlam, nie wstydziłam się przyznać do porażki. Umówiła mnie ze swoim lekarzem psychiatrą, a potem zmusiła do terapii. Do dzisiaj pilnuje, czy ze mną wszystko OK, bo sama też przeszła trudne chwile. Jestem jej bardzo wdzięczna, wyciągnęła mnie z głębokiego dołu. No i zrozumiałam, iż w pracy jestem potrzebna i doceniana. Mam szczęście.

Były mąż Izy, w ramach ugody sądowej, kupił jej małe mieszkanie, sam został w ich domu. Oddał jej ich używany samochód, dla nowej rodziny kupił dużo droższe i efektowne auto. Iza otrzymała także trochę pieniędzy, miała na umeblowanie.


Nowy rozdział


- Wtedy byłam tak zahukana, iż czułam wobec Jurka wdzięczność za to, co dostałam – przyznaje. – A przecież przez lata pracowałam na nasz wspólny majątek. Miałam wbite w głowę, iż jako kobieta jestem gorsza, moja praca jest mniej ważna i mam wielkie szczęście, gdy ktoś w ogóle zwróci na mnie uwagę. Moje kompleksy były ogromne. Dzisiaj to widzę.

Iza potrzebowała trzech lat, zanim otrząsnęła się po rozwodzie i pogodziła z tym, kim jest, dostrzegła swoje mocne i słabe strony.

- W moim otoczeniu pojawiły się nowe koleżanki, prawdziwe – mówi Iza. – Po rozwodzie większość znajomych zniknęła. Nie byłam już żoną dyrektora, więc dla nich przestałam być ważna. Teraz się z tego cieszę, bo jeżeli z kimś się przyjaźnię, to tylko dlatego, iż się lubimy.

Dzięki nowym znajomym, Iza zaczęła brać udział w różnych wydarzeniach kulturalnych, warsztatach i zajęciach sportowych. Zaczęła jeździć na wycieczki, na jednej z nich poznała Michała.

- Był z kolegą, a ja z koleżanką Moniką, jeździ sama, mąż woli wyjazdy na ryby – opowiada Iza. – gwałtownie zaczęliśmy rozmawiać i razem zwiedzać. Michał poprosił o numer telefonu, gdy się dowiedział, iż jestem rozwódką. On także był sam, ponieważ jak mówił, stracił żonę w wypadku samochodowym, spowodowanym przez pijanego kierowcę. Został z dziećmi, musiał sobie poradzić z samotnym ojcostwem. Bardzo mu współczułam, podziwiałam go.

Koleżanka Izy, Monika zrelacjonowała potem, iż Michał wypytywał o nią. Gdzie pracuje, na jakiej ulicy ma mieszkanie, czy ma samochód, kto z nią mieszka.

- Monika była podekscytowana, iż jest mną zainteresowany – wspomina Iza. – Cieszyła się i miała nadzieję, iż coś z tego wyniknie. Byłam zaskoczona, taki przystojny i wartościowy facet mnie dostrzegł. Ciągle pytałam, ale co on we mnie zobaczył? A Monika wymieniała moje zalety, opracowała plan jak zrobić mnie na bóstwo na pierwszą randkę. Gdy Michał zadzwonił i zaprosił mnie na kawę, zdecydowałam się na nową fryzurę, zakup modnego ubrania. Czułam się jak podlotek.

Zdaniem Izy spotkanie było bardzo przyjemne. Michał chciał wiedzieć wszystko, jak żyje, jakie ma plany, pytał o jej rodzinę.

- To było całkowicie coś nowego, pierwszy raz atrakcyjny mężczyzna uważnie słuchał, co mówię, do tej pory to ja zawsze słuchałam mężczyzn – przyznaje i dodaje, iż w sposób naturalny Michał adekwatnie sam się do niej wprosił, chciał ją lepiej poznać, zobaczyć jak mieszka. A jej to schlebiało. Nagle jej ustabilizowane życie nabrało blasku.

- Zaprosiłam go na kolację, pomyślałam iż moje mieszkanko wypadnie lepiej w blasku świec – mówi Iza. – No i zamierzałam przygotować moje popisowe dania, poczęstować domowym ciastem. To moje mocne strony, zawsze byłam chwalona za swoje umiejętności kulinarne.


Pojawia się i znika


Michał pojawił się z bukietem róż. Wcześniej Iza przygotowała swoje mieszkanie jak na inspekcję, wypucowała każdy kąt. Wszystkie dania wyszły, a ona ubrała się w bardzo kobiecą sukienkę. Monika, która specjalnie przyjechała aby zrobić jej makijaż, zlustrowała efekt końcowy, była usatysfakcjonowana.

- Zobaczysz ukradniesz mu serce – zapewniała przyjaciółkę. Tego wieczoru Iza bardzo się starała. Oprowadziła Michała po swoich dwóch pokojach, pokazała „ślepą” kuchnię, łazienkę. Gość chciał dokładnie obejrzeć wszystko, choćby widok z balkonu.

- Stwierdził, iż mam urocze, choć malutkie gniazdko – mówi Iza. – Śmiałam się, iż ciasne ale własne. A to, iż w wielkiej płycie, mi nie przeszkadza. Mam blisko do pracy i centrum miasta, nie muszę dojeżdżać. Spytał o garaż, przyznałam, iż samochód stoi „pod chmurką”. Michał zmartwił się, iż auto mi rdzewieje. Uznałam to za dowód jego troski.

Przy lampce wina Iza poprosiła Michała, aby opowiedział więcej o sobie. Pracował w handlu, nie miał stałego zatrudnienia „przy biurku”, bo lubił wyzwania. Dużo podróżował w interesach, musiał przez cały czas pomagać swoim dzieciom. Były już dorosłe, ale liczyły na ojca. Syn i córka dokształcali się zagranicą. Michał mówił o swojej pasji, podróżach po świecie.

- Roztaczał przede mną wizję miejsc, w które mnie zabierze – wspomina Iza. – Naszą pierwszą wyprawą miała być Grecja, kolebka europejskiej cywilizacji. Pięknie mówił o Akropolu, plażach, wspaniałej kuchni i ulubionym pensjonacie, z cudownym widokiem na morze. Mieliśmy jechać na tydzień, Michał obiecał, iż zajmie się organizacją całej wyprawy i da mi znać. Prosił abym już zarezerwowała w pracy urlop. Tak zrobiłam, a on nie zadzwonił jak obiecał.

Iza odczekała trzy dni, potem zaczęła telefonować. Telefon Michała milczał. Kobieta zaczęła się zamartwiać, iż coś się stało. Zdała sobie sprawę, iż adekwatnie nic o nim nie wie, gdzie mieszka, adekwatnie dla kogo pracuje. Spanikowana, wszystko opowiedziała Monice, bo nie wiedziała co o tym myśleć. Koleżanka obiecała, iż ustali co się dzieje, bo znała trochę kolegę, z którym Michał był na wspólnej wycieczce.

- Na drugi dzień Michał się odezwał, wyjaśnił iż nagle musiał wyjechać za granicę w interesach – opowiada Iza. – Mówiłam jak bardzo się niepokoiłam, on to zbagatelizował i obiecywał, iż wszystko nadrobimy w Grecji. Prosił abym pakowała walizkę. Wyjazd miał być za dwa tygodnie. Umówiliśmy się na weekend do kina. Ucieszyłam się, iż się odezwał, oczywiście rozumiałam jak ważne są sprawy zawodowe.

Iza zadzwoniła do Moniki, odwołała alarm. Ale Monika nie była przekonania takimi tłumaczeniami. W końcu jej zdaniem, Michał nie pojechał na Antarktydę, w Europie z każdego kraju można zadzwonić.

- Uznałam, iż Monika przesadza, nie zamierzałam jej już wtajemniczać w swoje sprawy – przyznaje Iza. – Prosiłam ją aby już nie wypytywała o niego innych. To nie było w porządku, takie szpiegowanie. Czekałam na wspólny weekend z Michałem i pakowałam walizkę do Grecji. W piątek zadzwonił Michał, bardzo przepraszał, musiał odwołać wyjście do kina, przyjechała nagle jego córka, musiał z nią iść prywatnie do lekarza. Miała jakieś problemy, chciał aby zbadał ją jego znajomy. Zrozumiałam, dziecko jest ważniejsze niż randka w kinie. Michał był wdzięczny za wyrozumiałość.


Szczęście w nieszczęściu


Iza tym razem nic nie powiedziała Monice. Udawała, iż wszystko jest w porządku. Wyjazd do Grecji się zbliżał. Sprawdzała pogodę w Internecie. Kupiła nowy strój kąpielowy. Wypisała wniosek urlopowy.

- Kłamałam Monice, było mi głupio, iż Michał zachowuje się tak niestabilnie – stwierdza. – Chciałam wierzyć, iż to prawdziwa relacja. Zakochała się, mimo iż między nami nie było jeszcze seksu. Wierzyłam, iż on czeka z tym na urlop, bo chce aby było romantycznie. Tak jak opowiadał. Niestety, dwa dni przed planowanym wyjazdem Michał milczał. Dzwoniłam, nie odbierał, wysłał SMS, iż wyjechał z córką, sprawa się skomplikowała. Przepraszał. Miał mi to wynagrodzić, jak wróci z zagranicy. Czułam się oszukana, ale przez cały czas tłumaczyłam sobie, iż odpowiedzialny ojciec nie miał wyboru. Postanowiłam czekać, na takiego mężczyznę warto było, myślałam.

Iza ponownie nie poinformowała koleżanki tym co się dzieje. Nie poszła do pracy, siedziała w domu. Postanowiła przeczekać.

- Nie odzywałam się do przyjaciółki, wolałam by myślała, iż jestem w Grecji – mówi ze wstydem Iza. - Wtedy zadzwoniła Monika, nie odebrałam. Wysłała SMS z pytaniem jak w Helladzie, czy spędzam romantyczne chwile, bo właśnie widziała Michała z inną kobietą. Szli pod rękę w Centrum Handlowym. Spłonęłam ze wstydu. Zadzwoniłam do przyjaciółki i powiedziałam prawdę.

Monika nie była zaskoczona. Wbrew prośbie Izy, skontaktowała się ze znajomym, który znał Michała i zdradził nowe fakty. O wszystkim poinformowała Izę.

- Okazało się, iż owszem jest samotny, ale po rozwodzie – mówi Iza. – Miał dwoje dzieci, które nie chciały z nim kontaktu. Mieszkały z matką w innym mieście. Michał musiał się wyprowadzić z ich domu, bo zdradzał żonę. Zamieszkał z matką. Handlował, ale nie za bardzo szły mu interesy. Głównie utrzymywała go matka. Ponieważ wie, iż jest przystojny, szukał jak najzamożniejszej kobiety do ożenku. Byłam jedną z kilku w jego castingu na żonę, która miała go w przyszłości utrzymywać. Prawda była niestety brutalna. Zrobiło mi się niedobrze, iż uwierzyłam w czyste intencje takiego atrakcyjnego mężczyzny. Jak mogłam być taka naiwna? Znowu poczułam się nic nie warta. Michał zadzwonił, nie odebrałam. Odrzucałam kolejne połączenia. Nie odpisałam na SMS. Pojawił się pod moimi drzwiami, nie otworzyłam. Monika staje na głowie abym przestała się katować tą beznadzieją historią. Ale ja nie potrafię. To kolejny facet, który pokazał mi, iż nie jestem nic warta. I nie rozumiem, dlaczego mnie to spotyka.

Idź do oryginalnego materiału